wtorek, 10 marca 2015

Bardzo chcę! #7 - Aleksandra Wesołowska "Vartiomis"

Źródło: Lubimyczytac.pl
Kolejna wrzutka z cyklu "Bardzo chcę" w dniu Matki Boskiej Pieniężnej, będącym jednocześnie polskim Dniem Mężczyzny. W ogóle wiecie, że tak naprawdę jedynie w Polsce próbuje się z niewiadomych przyczyn przepchnąć te "święto" akurat 10 marca? Oficjalnie w całej reszcie świata jest ono obchodzone 19 listopada. To jednak taka mała ciekawostka, kawałek rzeczywistości, gdyż ostatnio na blogu krążymy wokół tematyki fantasy. Tym razem też będziecie mieli okazję zerknąć okiem na coś z tego gatunku, co chciałbym przeczytać w niedługim czasie. Ewentualnie po prostu w jakimkolwiek czasie. :)

Na "Vartiomis" autorstwa Aleksandry Wesołowskiej natrafiłem jakiś czas temu na którymś z obserwowanych przeze mnie blogów. Bijcie, zabijcie a nie powiem którym, ponieważ zwyczajnie nie pamiętam. Było to jednak niedawno, gdyż na Lubimy Czytać dorzuciłem ją 3 marca 2015 roku, także może ktoś się pochwali, od kogo mogłem to ściągnąć. :) Sama recenzja na pewno mnie bardzo pozytywnie nastawiła do tej książki, bo sam opis mówi niewiele. Jednak może to i dobrze - przynajmniej nie zdradza szczegółów, a sama fabuła owiana jest tajemnicą. :) Sami zresztą zobaczcie, jak skąpymi informacjami raczy nas serwis Lubimyczytać.pl:

niedziela, 8 marca 2015

"Na oślep" - Claudio Magris

"Na oślep" - Claudio Mogris
Źródło: Lubimyczytac.pl
Autor: Claudio Magris
Tytuł: Na oślep
Wydawnictwo: Czytelnik
Stron: 327
Data wydania: 2006


Kolejna z książek, które udało mi się zdobyć praktycznie za bezcen i to w stanie doskonałym podczas eksperymentu z książkami na wagę. Wychodzi na to, że trafiłem na naprawdę niesamowity misz-masz, gdyż pomiędzy książkami świetnymi, kiepskimi, zabawnymi i dziwnymi trafiła się "Na oślep" - pozycja zupełnie inna niż wszystkie, wymagająca, każąca myśleć. Właśnie w ten sposób najszybciej można określić dzieło Claudio Magrisa, cenionego włoskiego pisarza. Jest to książka na wskroś przepełniona wieloznacznością, tworząca pewną otoczkę tajemnicy i wielowątkowości. Jeśli jednak ktoś zada sobie trud zrozumienia, będzie to dla niego bardzo pouczająca lektura, poruszająca w umyśle zupełnie nową strunę. 

Pominę zwyczajową w moich opiniach formułkę streszczającą fabułę. Tutaj tak naprawdę nie możemy nawet powiedzieć o czymś takim, jak opis akcji rozgrywającej się na stronach, gdyż w całości jest to monolog włoskiego antyfaszysty, który przedstawia historię swojego życia. Przez całą książkę wydaje się, że prowadzi rozmowę z lekarzem, który bada jego chorobę psychiczną i próbuje dowiedzieć się jak najwięcej na temat życia oraz tego, co siedzi w umyśle tego człowieka. A dzieje się w nim bardzo dużo. Już od samego początku nie wiadomo do końca jak odbierać jego słowa, kim tak naprawdę jest, w jakich czasach żyje oraz żył - czy majaczy, wyobraża sobie siebie jako kogoś innego, czy też nie do końca panuje nad prawidłowym postrzeganiem rzeczywistości. Prawda jest jednak o wiele głębsza niż się nam wydaje, gdyż w całym tym zabiegu chodzi o przedstawienie historii XIX oraz XX wieku - historii przesiąkniętej ustrojami totalitarnymi, rewolucjami, walkami o wolność i prawdę.

sobota, 7 marca 2015

"Rok szczura. Widząca" - Olga Gromyko

Źródło: Lubimyczytac.pl
Autor: Olga Gromyko
Tytuł: Rok szczura. Widząca
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Stron: 488
Data wydania: 6 grudnia 2014


Kolejna książka z mojego ulubionego gatunku literackiego, do tego napisana przez słowiankę, a takie jak wiadomo są prawdopodobnie najlepsze! Po przeczytaniu "Roku szczura" utwierdzam się jeszcze bardziej w przekonaniu, że słowo "prawdopodobnie" w poprzednim zdaniu należy zamienić na "definitywnie". Cieszy mnie to tym bardziej, że jest to kolejna z rzędu dobra książka, którą miałem okazję czytać i liczę na to, że kolejna jej część będzie równie świetna.

Ryska została oddana przez ojca do majątku swojego wujka, w którym miała wykonywać różne prace domowe. Poznaje tam Żara - młodego nicponia, z którym szybko się zaprzyjaźnia. Ryska "widzi" wiele rzeczy - jest Widzącą, potrafiącą odczytać Drogę wśród supłów skrzyżowań. Na jednej z nich staje szczur, z którym dwójka przyjaciół wiąże swoje losy. Dopiero po jakimś czasie okaże się, czy Widząca przewidzi implikacje wynikające z jej nowego towarzystwa. 

piątek, 6 marca 2015

Nieregularny stosik #1

Wiele osób robi regularne stosy książkowe, czyli przedstawienie swoich ostatnich zdobyczy. Często są one w miesięcznych odstępach, pokazując cóż w minionym miesiącu udało się dostać/zakupić/zdobyć w inny sposób. Inni pokazują stosy planowanych na najbliższy miesiąc książek. Ja swego czasu również umieściłem kilka takich stosików, jednak nie były one regularne. Ciężko zresztą u mnie z regularnością ogólnie rzecz biorąc, a co dopiero jeśli ciężko stwierdzić jakie będą moje zakupy. Czasem się tak zdarza, że w danym miesiącu nie zdobędę ani jednej książki, a czasem się robi niezła kupka. W związku z tym postanowiłem zrobić taki cykl chwalpostów, ale kompletnie nieregularny. :)

czwartek, 5 marca 2015

zDYCHAj ubogi języku! #4 - trochę czegoś dziwnego


Siema! Jak zapewne już zauważyliście udało mi się dotrzymać słowa i stworzyłem logo! No, może "logo" to trochę za dużo powiedziane - grafik ze mnie marny i posługuję się Gimpem w stopniu wybitnie podstawowym, ale jednak widać już jakąś grafikę. Być może w przyszłości uda mi się to polepszyć, zamysł na pewno zostanie taki jaki jest, poprawa może być widoczna jedynie od strony graficznej. Nie chciałem wykorzystywać żadnych narzędzi, o których kiedyś wspominał jakiś czas temu Kamil, chociaż wówczas pewnie wyszłoby dużo lepiej. Mimo wszystko lubię całkowicie sam coś tworzyć. Chyba, że już naprawdę mam nóż na gardle i potrzebuję czegoś powalającego. Wówczas mam po prostu poważny problem. :)

Tymczasem możecie nacieszyć swoje oczy prymitywnym znaczkiem przedstawiającym niezbyt wyszukany konspekt będący niezrozumiałym pseudo-rebusem okraszonym durnymi ramkami oraz czymś, co nieudolnie imituje szkło. Znaczy to mniej więcej tyle, że możecie się radować z tego, że zachciało mi się ruszyć tyłek do Gimpa i obudziłem w sobie duszę artysty-paintownika. :P

wtorek, 3 marca 2015

Podsumowanie luty 2015

Następny miesiąc roku 2015 za nami, zaczynamy powoli wiosnę, którą widać już w wielu miejscach. Co prawda miejscami jeszcze coś przymrozi - zarówno za oknami, jak i w domach, z książkami, jednak odwilż jest już wyczuwalna. Niebawem sporo czasu zaczniemy spędzać poza domostwami, czasem z książkami w ręku w jakimś parku, czasem po prostu z przyjaciółmi i znajomymi - coś się w każdym razie zmieni. Zauważyłem w lutym tendencję do spadku formy nie tylko u siebie, ale także u wielu bloggerów, których regularnie czytam. Spadła zarówno częstotliwość wrzucania postów, jak i ilość przeczytanych książek. Tak jakby styczeń był motorem napędowym, jakby Nowy Rok przyniósł zupełnie nowe siły i możliwości. Nie wiem czy jest na to reguła, ja jednak mam nadzieję, że będzie mimo wszystko coraz lepiej.

Przechodząc do sedna, chciałbym zaznaczyć, że końcówka miesiąca została u mnie uratowana. Pamiętacie być może tragedie, jaką przeszedłem z "Krwią marzeń"? To była dla mnie jedna wielka masakra, która odciągała mnie od czytania. W końcu rzuciłem książkę w kąt, niech leży niedoczytana do końca czyichkolwiek dni, prawdopodobnie albo moich albo całego świata - zależy co wcześniej się skończy. Później miałem prawie tygodniową przerwę od jakiegokolwiek czytania, chyba że wliczamy w to jakieś etykiety części samochodowych i ceny na dystrybutorach paliwa. Jednak mimo wszystko w ciągu ostatniego tygodnia lutego udało mi się nieco nadgonić, dzięki czemu statystyki wyglądają następująco:

niedziela, 1 marca 2015

"Insygnia. Wojny światów" - S. J. Kincaid

Źródło: Lubimyczytac.pl
Autor: S. J. Kincaid
Tytuł: Insygnia. Wojny światów
Wydawnictwo: Egmont
Stron: 472
Data wydania: 6 lutego 2013


Po dłuższej przerwie, podczas której siedziałem w kryminałach i thrillerach wróciłem do fantastyki, którą w sumie można nazwać sci-fi. Szczerze powiedziawszy sam nie jestem do końca przekonany do którego gatunku zakwalifikować pierwszy tom nowej serii pani Kincaid (swoją drogą niełatwo znaleźć jej pełne imiona, nawet na własnej stronie przedstawia się jedynie inicjałami, chociaż zbyt głęboko nie szukałem - bardzo do szczęścia nie jest mi to potrzebne). Ważne, że wreszcie dorwałem w swoje ręce książkę, którą przeczytałem od deski do deski z dużym zaciekawieniem i wchłonąłem praktycznie w niecałe dwa dni. Tym bardziej cieszy fakt, że dostałem ją w Auchan za 4,99 zł. :) Swoją drogą chyba muszę się wybrać na większe poszukiwania - nie jestem pewien czy oni tam w Auchan nie zmieniają tych tanich książek co jakiś czas, bo ceny nie są oznaczone na plakietkach z tytułami tylko zmieniają się kody kreskowe co jakiś czas. Jednak nie odchodźmy od tematu za bardzo i powróćmy do opisu tej ciekawej książki.