sobota, 2 stycznia 2021

Podsumowanie grudzień 2020

Jak tam, cieszycie się, że ostatni miesiąc 2020 roku już za nami? Tak naprawdę to cały rok już poszedł w niepamięć! Żebyśmy tylko jeszcze za nim nie zatęsknili… Za grudniem w sumie zatęsknić można, w każdym razie ja mogę, bo to jednak sporo wolnego! W tym roku nie było tak kolorowo z dniami wolnymi ustawowo (w przyszłym też nie będzie), ale i tak zrobiłem sobie łącznie dwanaście dni ciągiem laby! Mogłem teoretycznie przedłużyć aż do ósmego stycznia, ale to już byłyby kolejne cztery dni wypalone z czasu urlopowego, więc wystarczy dodatkowy 06.01.2021 jako wolny (tak, napisałem na początku 2020 zamiast 2021, sezon na poprawianie roku uznaję za otwarty)!

Czy mi te dwanaście dni wolnego pomogło w nadrobieniu tych wszystkich tytułów, które tak bardzo chcę przeczytać? Jeśli odpowiedzieliście na to pytanie przecząco, to macie rację! Nie zamierzam oczywiście narzekać, bo w końcu to ja decyduję o tym, co robię w czasie wolnym, oraz jak bardzo zajętym mam ten czas… wolny. To jednak jest już taka klasyka, że w jakiekolwiek święta nie mam za bardzo kiedy nacieszyć się literaturą, bo zawsze jest coś do zrobienia. Nawet jeśli jest to jakaś rzecz prywatna, którą mógłbym równie dobrze odpuścić.

Nie ma co jednak dłużej marudzić i się usprawiedliwiać i w ogóle – po prostu lecimy z tym koksem! Znaczy się z grafikami…



Klasycznie, prawda? Tutaj nie ma niczego zadziwiającego, bo w sumie nic takiego się nie wydarzyło. Fajnie się czytało w grudniu, fajnie się słuchało audiobooków, bo podcasty trochę się ze względu na święta jakby… obijały (zrozumiałe), ale jakoś tak po prostu… klasycznie!


Jak już wspomniałem w poprzednim akapicie, podcasty w tym miesiącu wypadły nieco gorzej, ponieważ ich twórcy to też ludzie i chcieliby odpocząć oraz spędzić święta nieco inaczej, niż nagrywając kolejne audycje. W związku z tym więcej trochę słuchałem audiobooków niż podcastów, a powyższa plansza wygląda, tak jak wygląda – czyli wspaniale!

Cały czas natomiast jestem na bieżąco z drugim sezonem „Brzyduli”, a do tego sięgnąłem po „The Crown” – kulturalnie przechodzimy sobie z moją ładniejszą połówką kolejne odcinki. Wciągające skubaństwo, i to pomimo tego, że w sumie mocno przegadane. No i do tego polityczne. Jednak zrobione świetnie. Dzięki przerwie świątecznej udało się obejrzeć trochę więcej (no i dzięki urlopowi między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem).


A tutaj pełna lista filmów oraz seriali, które udało mi się obejrzeć w całości lub części w grudniu:

  1. „Brzydula”
  2. „The Crown”


Powiem Wam, że niedawno włączyłem sobie Google Analytics 4 na moim drugim blogu (takim branżowym można rzec) i to, co tam widzę, jest wspaniałe! Postanowiłem więc zaimplementować również skrypcik na tym blogu, żeby zobaczyć, czy przypadkiem te statystyki nie będą nieco bardziej… łatwe do ogarnięcia. Zwłaszcza że wiele nowych eventów jest włączona od razu, bez konieczności dodatkowej konfiguracji, więc może będą to statystyki bardziej miarodajne. Tymczasem jednak powyższa plansza bazuje na starym Google Analytics – zobaczymy, czy nie dorzucę od nowego roku jakichś nowych pól!

A oto i zdjęcie na Instagramie, które zdobyło w grudniu najwięcej polubień!

Niezbyt wiele mi w grudniu książek przybyło, tak dla zbilansowania tego wszystkiego po szaleństwie listopadowym. Kilka jednak powiększyło moją biblioteczkę, a były to:

  1. „Inaczej” – R. Kotarski
  2. „Moc w gębie” – T. Kammel
  3. „Jak się ubrać” – M. Kędziora

Na sam koniec zamieszczam standardowo listę przeczytanych tytułów, wraz z linkami do opinii o nich:

  1. „Ja, potępiona” – K. B. Miszczuk
  2. „Spod kozetki” – G. Small, G. Vorgan
  3. „B.Bomb” – M. Kozłowska
  4. „Skorpion” – T. Wójcik
  5. „Świat równoległy” – T. Michniewicz
  6. „Ja, ocalona” – K. B. Miszczuk
  7. „Ciszej, proszę” – S. Cain
  8. „Wojna i pokój” – L. Tołstoj
  9. „Nie rób nic” – C. Headlee

Mam nadzieję, że Wasz grudzień był równie udany!


0 komentarze:

Publikowanie komentarza