niedziela, 1 sierpnia 2021

Zbiorczo spod pióra w lipcu 2021

Kolejny miesiąc za nami! Na dodatek był to pierwszy miesiąc wakacji, jeden z trzech (niekoniecznie wakacyjnych) miesięcy wybieranych przez Polaków na jakiś wyjazd na urlop. Przy okazji najcieplejszy miesiąc roku w naszym kraju, którego średnia obszarowa temperatura w 2020 roku wynosiła 18,2°C. Wydaje się to na pierwszy rzut oka niska wartość, ale należy pamiętać, że to nie tylko te najwyższe temperatury w środku dnia wchodzą do obliczeń, a do tego liczy się calutka Polska! Cóż, takie temperatury w rzeczy samej nie zachęcają do aktywności.

Moje książki czytałem jednak głównie w Toruniu, czyli tam, gdzie mieszkam. Lipiec nie jest moim miesiącem wyjazdów i rozjazdów – co najwyżej jakieś pojedyncze, weekendowe, niezbyt daleko. Mimo wszystko był on dość intensywnym czasem (choć nie aż tak, jak końcówka czerwca…), który potrafił sprawić wiele radochy, ale i mnóstwo wyczerpania! Nie jestem zbyt socjalną bestią, więc dużo spotkań pompuje ze mnie energię jak nie wiadomo co. Doceniałem więc bardzo mocno te chwile spędzone jedynie z książką, nawet jeśli nie było ich aż tak wiele, jakbym chciał!

Coś tam mi się jednak udało przeczytać, więc poniżej prezentuję krótkie, dwuakapitowe opinie o każdej z lektur! Jak zwykle okładki pochodzą z serwisu Lubimy Czytać.

„Betonoza. Jak się niszczy polskie miasta” – Jan Mencwel

Format: Audiobook
Stron/długość: 7h 43m
Lektor: Maciej Motylski

Tak naprawdę nie trzeba czytać tej książki, żeby widzieć, w jakim kierunku zmierzają władze niemalże większości dużych miast w Polsce. Piękne skwery, parki czy po prostu szpalery drzew zostają zamienione w „zrewitalizowane” (jak w ogóle można używać tego słowa do tych czynów?!) płyty betonowe, czasem pokryte szkłem. Jednak „Betonoza” Jana Mencwela pokazuje nie tylko rzeczywisty rozmiar tego problemu, ale również wskazuje na ile różnych sposobów władze potrafią usprawiedliwiać ciągłe wycinanie drzew. Wiecie na ile? Autor wykorzystał prawie każdą literę alfabetu łacińskiego do podania powodu.

Jakie są efekty tej ciągle postępującej betonozy? Oprócz tych odczuwalnych przez nas samych jest jeszcze wiele negatywnych konsekwencji, które autor opisuje w swojej książce. Z wielu z nich nie zdają sobie sprawy nawet rządzący, a doprowadzają tymi działaniami do wielu zniszczeń w samych miastach, co również jest wyjaśnione. Dla kontrastu Jan Mencwel przedstawia sytuację obecną, jak i sprzed wielu lat, w zachodnich państwach, gdzie niektóre z nich zmieniły swoje podejście pod wpływem nauki oraz dowodów na to, że ich działania są sprzeczne z interesem społecznym, chociaż cały czas wiele państw (w tym Polska), woli jednak gospodarować rynki i skwery za pomocą betonowych płyt oraz kostki brukowej.

„Cena nieważkości” – Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski

Format: Audiobook
Stron/długość: 8h 49m
Lektor: Wojciech Żołądkowicz

Historia o Mirosławie Hermaszewskim, pierwszym polskim człowieku w kosmosie, to nie tylko historia o nim samym. Wiele wątków zostało dość mocno rozszerzonych, dotykając nie tylko aspektów przygotowania oraz lotu, ale również jego późniejszego życia, a zwłaszcza dalszej kariery wojskowej. W tym oczywiście jego członkostwa w Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego powołanej do życia w momencie wprowadzenia stanu wojennego w 1981 roku. Wbrew pozorom są to równie interesujące fragmenty, co sama część dotyczące podboju kosmosu przez Związek Radziecki.

W „Cenie nieważkości” wszystko się trochę rozmywa. Jest odpowiednia chronologia wydarzeń, mnóstwo ciekawostek dotyczących tego, jak się zachowywał organizm człowieka w stanie nieważkości oraz jak wyglądały ćwiczenia, ale brakuje tu jakiegoś takiego pazura. Nawet te ostatnie fragmenty książki, dotyczące kontrowersyjnych tematów z życia Mirosława Hermaszewskiego, nie potrafią wzbudzić emocji. Chociaż nie mogę powiedzieć, że słuchało się tego ze znużeniem – ot, dość poprawny, choć niezbyt porywający reportaż o pierwszym Polaku w kosmosie. Chciałoby się czegoś więcej, zwłaszcza pod kątem emocjonalnym. Jedynie ostatnie zdania, gorzkie i cyniczne, pięknie trącają odpowiednie struny.

„Karpie bijem” – Andrzej Pilipiuk

Format: Audiobook
Stron/długość: 11h 23m
Lektor: Grzegorz Pawlak

Albo mi już proza Pilipiuka niezbyt odpowiada, albo po prostu Wędrowycz stracił na jakości. Nie powiem, że „Karpie bijem” było złe, co to to nie. Było po prostu przeciętne. Przyjemnie się wysłuchało, ale przygody Jakuba i Semena były powtarzalne, oparte o te same schematy, a do tego żarty jakieś takie… odgrzewane. Jak kotlet z wczoraj. No smaczny, owszem, pożywny, jak najbardziej, jednak nie jest to już to samo. Można było się pośmiać, czasem nawet dość porządnie, jednak brakowało tego tchnienia świeżości. Chociaż czego ja oczekuję od kolejnego już zbioru opowiadań o tych samych ludziach!

Na pewno nie żałuję tego, że w ogóle sięgnąłem po „Karpie bijem”, zwłaszcza że wziąłem się za audiobook. Grzegorz Pawlak naprawdę zrobił kawał wspaniałej roboty! Z takimi lektorami można słuchać nawet najbardziej szaloną i chaotyczną beletrystykę. Każda postać miała swój własny, charakterystyczny „głos”, dzięki czemu nie dało się pogubić w dialogach (mam z tym spory problem). Będę musiał szukać pozycji, które są czytane przez Grzegorza Pawlaka – nacieszę się wtedy jeszcze większą liczbą lektur w formacie audio!

„Kukuczka” – Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski

Format: Audiobook
Stron/długość: 9h 0m
Lektor: Filip Kosior

Niezwykła opowieść, przede wszystkim przedstawiająca nie tylko górskie wyprawy Jerzego Kukuczki, ale również jego życie i podejście do rodziny czy zwykłych, codziennych rzeczy. Autorzy nie próbują jednak ani wybielać, ani oczerniać nieżyjącego już himalaistę. Po prostu starają się przekazać zarówno te piękne i szlachetne momenty jego życia, jak i te kontrowersyjne, które często spotykały się ze sprzeciwem jego bliskich lub środowiska alpinistycznego.

Jerzy Kukuczka zginął 24 października 1989 roku na południowej ścianie Lhotse, siostrze Mount Everestu, podczas próby jej zdobycia. Można się spodziewać, że w książce dużo uwagi zostanie poświęconej właśnie tym wydarzeniom, jednak jest zupełnie inaczej – co jest ogromnym plusem. Dariusz Kortko i Marcin Pietraszewski skupiają się na człowieku, nie na jego śmierci. Nie próbują podkręcić sobie statystyk czytelniczych wydarzeniem, tylko bazują na historii i opowieści. A wyszło mi to naprawdę dobrze.

„Wizjer” – Magdalena Witkiewicz

Format: Audiobook
Stron/długość: 7h 18m
Lektor: Maria Dębska

Mam mocno mieszane uczucia. Ze względu na pracę, którą wykonuję, jestem bardzo podekscytowany poruszeniem problemu prywatności w sieci. Autorka stworzyła z tego rdzeń swojej historii i próbuje zwrócić uwagę na to, ile informacji o sobie codziennie sprzedajemy różnym portalom oraz przede wszystkim jak łatwo można poszczególne dane połączyć ze sobą. Niestety pod tym względem panuje zbiorowy, cyfrowy analfabetyzm, a kiedy się komuś pokaże tak proste przykłady, jak te występujące w „Wizjerze”, to uznaje to za niemożliwe – ewentualnie za jakąś formę science fiction.

Z drugiej jednak strony jestem zniechęcony tą bardziej… spajającą to wszystko częścią. Znaczy się bohaterami. Oni w sumie jedyne co robią to albo uprawiają seks, albo zajmują się badaną sprawą, nie szczędząc dwuznaczności oraz komentarzy o seksie. Co prawda nie przepadam ani za romansami, ani za erotykami, jednak odrobina seksu w literaturze nie zaszkodzi – tylko czemu książka jest oznaczana jako thriller czy sensacja, a składa się tylko z seksu oraz jednego poruszanego problemu? Rys charakterologiczny głównej bohaterki? Pójdzie do łóżka z absolutnie każdym facetem, bo lubi seks bez zobowiązań. Jak bohaterka wygląda? Kurcze, nie wiem, bo ona tylko uprawiała seks, a nie oglądała się w lustrze czy opisywała swoje emocje…

„Tako rzecze Zaratustra” – Fryderyk Nietzsche

Format: Audiobook
Stron/długość: 11h 23m
Lektor: Wojciech Żołądkiewicz

Po lekturze przestałem dziwić się, że niektórzy próbują straszyć tym tytułem inne osoby i że narósł wokół niego pewnego rodzaju mit nieprzedzieralności. Używam tutaj słowa „mit” z pełną świadomością, ponieważ przez książkę jak najbardziej da się przebrnąć. Ba! Nawet można z niej wynieść wiele przemyśleń! Problemem jest jednak faktycznie bardzo ciężki język (być może kwestia tłumaczenia) oraz wielowymiarowość tego, co autor przekazuje w historiach Zaratustry. Do tego wersja audio nie pomaga w odnalezieniu się w tym wszystkim (chociaż lektor naprawdę ułatwiał, jak tylko mógł!).

Skomplikowane, wielowymiarowe, na pewno nie do zrozumienia (w każdym razie dla mnie) za pierwszym razem. Często też sprzeczne ze sobą na pierwszy rzut oka. Na pewno jednak nie przygnębiające – a w końcu Nietzsche bardzo często kojarzy się z depresją i nihilizmem. Skłamałbym, jednak gdybym napisał, że nie da się absolutnie popaść w lekką frustrację lub nawet załamanie spowodowane problemami ze zrozumieniem wielu fragmentów „Tako rzeczy Zaratustra”. Cóż, być może jest to książka, którą trzeba przeczytać kilka razy. A być może jest przerostem formy nad treścią – trudno orzec takiemu amatorowi jak ja.

„Człowiek obiecany” – Paweł Majka

Format: Papier
Stron/długość: 400

Niezbyt udana kontynuacja, jeśli mam być szczery. Tak właściwie, to dość podobna do „Dzielnicy obiecanej” – szału nie ma, niczego nie urywa, chociaż bywały miejsca wciągające. Przede wszystkim historia z Twierdzy Tyniec była czymś, co bardzo chętnie zobaczyłbym w całkiem osobnej książce! Kamila wraz z Umarłymi to był powiew świeżości nie tylko dla historii Pawła Majki, ale również zupełnie inne spojrzenie na uniwersum. Połączenie bardziej klasycznego podejścia do uzbrojenia oraz ufortyfikowania z bardziej nowoczesnym życiem na zewnątrz.

Jak się zapewne domyślacie, nie była to jednak całkiem osobna opowieść, tylko łączyła się z główną osią fabularną książek naszego polskiego autora. Nie do końca jednak do mnie przemawia ani sposób połączenia, ani tym bardziej zakończenie „Człowieka obiecanego”. Dotknął go problem zakończeń – zbyt szybko, zbyt gwałtownie, zbyt wiele rzeczy pominiętych. Za to, chociaż niektóre z postaci okazały się naprawdę fajnie opisane – moim ulubieńcem został Szurnięty Stach, który faktycznie mógł się spokojnie identyfikować z tym przydomkiem! Pod tym względem autor zrobił kawał fajnej roboty.

„Wojna lekarzy Hitlera” – Bartosz T. Wieliński

Format: Audiobook
Stron/długość: 16h 32m
Lektor: Marcin Popczyński

Słowa „lekarz” oraz „Hitler” dość często nasuwają od razu na myśl obozy koncentracyjne oraz eksperymenty medyczne, których dokonywali nazistowscy zbrodniarze na więźniach. Chyba (cóż, twardych danych nie mam, to tylko moje domniemania) nieco rzadziej myśli się o lekarzach, którzy znajdowali się w najbliższym otoczeniu Führera oraz tych, którzy zarządzali ochroną zdrowia w III Rzeszy. Chociaż czasem trudno przechodzi przez usta słowo „ochrona” nawet w przypadku systemu zdrowia stosowanego wobec własnych obywateli…

Bartosz T. Wieliński skupia się właśnie na najbliższych współpracownikach Adolfa Hitlera oraz na ich decyzjach, drodze przez kolejne szczeble kariery oraz wpływowi na samego Kanclerza Rzeszy. A trzeba Wam wiedzieć, że „systemy” wprowadzane na długo przed wybuchem II Wojny Światowej były równie niemoralne oraz nieetyczne, jak te stosowane na więźniach. Różnica polega na tym, że lekarze ci nie tylko wdrażali je we własnym państwie, to na dodatek wykorzystywali do walki o wpływy między sobą – co pasuje idealnie do tytułu książki, na który zdecydował się autor. Warto sobie dzięki niej rozszerzyć wiedzę również na wydarzenia sprzed wojny, mogą one naprawdę zaskoczyć.

„Ognisty deszcz” – Peter Watts

Format: Papier
Stron/długość: 800
Tłumacz: Wojciech M. Próchniewicz

Już rozumiem w pełni, co mają na myśli wszyscy ci czytelnicy Petera Wattsa, którzy jednocześnie go kochają i nienawidzą. Nienawidzą za ten element hard, a kochają za część sci-fi. „Ognisty deszcz” to istna karuzela, która serwuje ekstatyczne wręcz chwile spędzone z historią oraz wywołujące chęć wyrwania sobie wszystkich włosów momenty, w którym wjeżdża na pełnej nowa technologia wraz z metafizycznymi rozważaniami. Czy jest tu jednak przesada? O co to, to nie! Daleko tej książce do takiego choćby „Fraktalnego księcia”, który był mocno przeładowany skomplikowanym słownictwem i kipiał nowinkami.

Wiecie, co jednak zrobiło na mnie największe wrażenie? Posłowie składające się z szesnastu stron (w przypadku „Ślepowidzenia”, pierwszej części) oraz stu czterdziestu czterech przypisów z książkami, pracami naukowymi, referatami oraz całą resztą dokumentacji naukowej potrzebnej do opracowania zjawisk, technologii, metod oraz wszystkiego innego, na czym bazowała książka. To tak, żeby czytelnik nie miał wątpliwości, że to faktycznie science-fiction, a nie zwykła fantastyka osadzona w kosmosie. Jestem pod ogromnym wrażeniem nie tylko samego pióra, ale i researchu, jaki wykonał Peter Watts zarówno przed rozpoczęciem prac nad „Ognistym deszczem”, jak i w trakcie. 

„Krew i stal” – Jacek Łukawski

Format: Papier
Stron/długość: 376

No nie była to najlepsza książka, jaką czytałem. Autor miał naprawdę sporo fajnych pomysłów, takich jak specyficzny styl dialogów, opieranie się na walce z czasów wczesnego średniowiecza (znaczy małe oddziały, dziesiętnicy, setnicy, proste uzbrojenie i opancerzenie) czy choćby wplecenie elementów mitologii słowiańskiej, jednak wykonanie pozostawia już wiele do życzenia. Jest nudno, chaotycznie, dziurawo, sprzecznie i w ogóle tak trochę nijak jakby.

Mamy trochę wędrówek, mamy nie do końca określony świat, mamy sprzeczne informacje przekazywane przez autora na przestrzeni kilku raptem następujących po sobie stron. Do tego wszystkiego dorzućmy rzecz, która jest jednocześnie plusem i minusem – styl dialogów. Archaiczny, mocno heroiczny, jeśli tak to można nazwać. Jednocześnie czapki z głów za utrzymanie go przez całą książkę, jednak tak się to strasznie ciężko czyta, że głowa mała… Wyszło ostatecznie średnio na jeża, nawet jak na debiut.

„Wampir” – Wojciech Chmielarz

Format: Audiobook
Stron/długość: 9h 5m
Tłumacz: Mateusz Znaniecki

Trochę już słyszałem o prozie Wojciecha Chmielarza, ale tak naprawdę dopiero serial audio na Empik Go (mowa o „Wilkołaku” rzecz jasna) skłonił mnie do sięgnięcia po pierwszą książkę, rozpoczynającą „Cykl gliwicki”. „Wampir” okazał się naprawdę spoko pozycją. Trochę przywodzi na myśl kryminały norweskie, z niezbyt szlachetnym głównym bohaterem, który jednak nie jest takim do końca nieudacznikiem czy chlejusem – jest… specyficzny. Nie do końca biały, nie do końca czarny, trochę po przejściach, ale na swój sposób są to przejścia dość oryginalne.

Sama sprawa nie była też zbyt oczywista (chociaż ja należę i tak do osób, które w ogóle nie próbują się nad tym zastanawiać, więc mogę nie być dobrym materiałem do oceniania akurat tego aspektu), a jej rozwiązanie potrafi usatysfakcjonować. Kilka momentów być może było nieco zbyt… przegiętych lub zrobionych za bardzo „pod fabułę”, ale da się je wybaczyć. Nie były aż tak bardzo uciskające w umysł. Na pewno książka przekonała mnie do prozy Wojciecha Chmielarza i po kolejny tom sięgnę z dużo mniejszą niepewnością. W końcu jest duża szansa, że również będę ukontentowany.


sobota, 10 lipca 2021

Bardzo chcę! #81 – „Ciało. Instrukcja dla użytkownika” Bill Bryson

Nie jesteście jeszcze znudzeni ciągłymi popularnonaukowymi lub reportażowymi książkami w tym cyklu…? Mam nadzieję, że jeszcze trochę wytrzymacie, bo mam ich jeszcze w zanadrzu całkiem sporo… Tym razem wybrałem „Ciało. Instrukcja dla użytkownika” – ma chwytliwy (choć jednocześnie dość… prosty) tytuł, autorem jest Bill Bryson, znany z takich książek jak „Piknik z niedźwiedziami” czy „Krótka historia prawie wszystkiego”, a do tego jest o ludzkim ciele! Czego więcej do szczęścia potrzeba? W sumie chyba niczego. No, może prócz tego, żeby tytuł okazał się naprawdę dobrym tytułem!

A o czym w ogóle on jest? O ludzkim ciele? Zgadza się, chociaż to zapewne bardzo duże uproszczenie. Ewentualnie wyolbrzymienie, w zależności od tego, czego oczekujecie po tej pozycji. Przede wszystkim jest to wycieczka po niektórych miejscach wraz z objaśnieniem procesów, które zachodzą tu i ówdzie (rzecz jasna raczej nie są to naukowe wywody, tylko łatwiejsze do przyswojenia uproszczenia). Zgodnie z informacją od Wydawcy, cała ta podróż okraszona jest mnóstwem anegdot, które są pewnego rodzaju znakiem firmowym autora. 

No dobrze, a jak w takim razie w ogóle wygląda opis Wydawnictwa Zysk i S-ka? Ano w ten sposób:

„Fascynująca wyprawa badawcza po ludzkim ciele, pomagająca zrozumieć cud naszej neurologicznej i fizjologicznej konstrukcji.

Bill Bryson po raz kolejny udowadnia, że jest niezrównanym towarzyszem podróży, gdy oprowadza nas po zakamarkach ludzkiego ciała – wyjaśnia jak ono funkcjonuje, podkreśla jego niebywałe zdolności do samoleczenia i sygnalizuje sytuacje, w jakich może nas ono (niestety) zawieść. Ciało to książka pełne niezwykłych faktów (od momentu, kiedy zacząłeś to czytać twój organizm zdołał już wyprodukować kolejny milion czerwonych krwinek) jak i nieodzownych anegdot będących znakiem firmowym Billa Brysona, Jak pisze Bill Bryson: „Spędzamy nasze życie w tym ciepłym, chybotliwym ciele, a traktujemy je jako coś zupełnie oczywistego”. Ciało pozwoli przezwyciężyć tę obojętność hojnymi dawkami cudownych, czytelnych faktów i informacji, które obowiązkowo należy poznać.

W bestsellerowej "Krótkiej historii" prawie wszystkiego zdawało się, że Bill Bryson dokonał niemożliwego, sprawiając, że sfera nauki stała się dla milionów ludzi na całym świecie nie tylko bardziej zrozumiałą, ale również zabawna. Teraz kieruje swoją uwagę do wnętrza, aby zgłębić tajemnice ludzkiego ciała, jego funkcjonowania oraz niezwykłą zdolność regeneracji”.

Czujecie się zachęceni?


niedziela, 4 lipca 2021

Co pod pióro w lipcu 2021?

Ach te wakacyjne miesiące! Ciekawe, jak bardzo pogoda będzie łaskawa dla tych wszystkich, którzy planują sobie wyjechać gdzieś na mały urlop, zwłaszcza po wielu miesiącach izolacji oraz konieczności współpracy ze wszystkimi domownikami w sposób w miarę… stabilny i przewidywalny. Dla mnie lipiec to jeszcze nie jest miesiąc wyjazdów, więc raczej nie planuję w nim sprawdzać mojego szczęścia w kontaktach z pogodą (no, może jakieś pojedyncze, weekendowe wyjazdy się pojawią), dlatego planuję sobie wszystko tak, jakby to był po prostu kolejny, zwykły miesiąc. W sumie tak po prawdzie to on taki dla mnie będzie…

Miałem mały problem z planami na lipiec. Na pewno chciałem sobie wrzucić „Ślepowidzenie”, które wchodzi w skład mojego małego wyzwania #5na2021, a do tego kusił bardzo „Pielgrzym”. Jednak obie książki mają po około osiemset stron… Znaczy samo „Ślepowidzenie” ma mniej, ale kupiłem sobie wydanie zawierające również drugą książkę tej dylogii. Ostatecznie więc zostałem znowu z trzema tytułami, które mam nadzieję, że uda mi się przeczytać! A „Pielgrzyma” zostawiam sobie na sierpień.

„Człowiek obiecany” – Paweł Majka

Jak się powiedziało „a”, to należy powiedzieć „b” – zawsze tak powtarzałem przy kolejnych czytanych przeze mnie tomach „Świata Dysku”! Skoro już więc udało mi się wreszcie przeczytać „Dzielnicę obiecaną”, to czemu by nie kontynuować przygody z Uniwersum Metro 2033 i nie złapać dalszej części historii znanej z postapokaliptycznej Nowej Huty w Krakowie?

„Ślepowidzenie” – Peter Watts

Jeden z moich wyborów w #5na2021, czyli pięciu książkach, które już od dawna chcę przeczytać, więc zrobię to koniecznie w 2021 roku! Kupiłem nowe wydanie, które zawiera w sobie oba tomy, czyli „Ślepowidzenie” oraz „Echopraksję”, więc przede mną około ośmiuset stron science fiction! To może chwilę zająć!

„Raróg” – Anna Sokalska

Już jakiś czas temu planowałem sobie ten kryminał, ale jakoś tak nie wyszło… Nie jestem pewien, czy tym razem uda mi się go przeczytać, bo „Ślepowidzenie”, ale jeśli się uda, to będzie to w sumie idealna książka. Krótka, według opinii dość lekka – będzie dobrze!


AUDIOBOOKI

Nie może ich zabraknąć, oj nie. Papier i e-booki mogę olać, mogę nie mieć na nie czasu, ale audiobooki muszą być! Być może znowu trochę zbyt mocno zapadnę się w podcasty (zależy, czy będę dalej nadrabiał stare odcinki Inwestomatu, czy tylko będę leciał na bieżąco), no ale kilka sztuk chociaż przesłucham. 

Standardowo chciałbym sobie taki trochę miks wszystkiego zrobić. Jakiś reportaż może coś popularnonaukowego, być może spróbuje znowu podejść do beletrystyki (jakoś mi zaczyna coraz lepiej chyba wchodzić), a być może złapię któryś z seriali audio Empik Go. Dodałem sobie już do biblioteki „Wilkołaka” Wojciecha Chmielarza, jednak by się przydało najpierw zapoznać z poprzednimi dwoma tomami tego cyklu… Będę się bił z myślami przez pół lipca i pewnie nie podejmę żadnej sensownej decyzji, znając mnie. :D 

  1. „Betonoza. Jak się niszczy polskie miasta” – Jan Mencwel
  2. „Cena nieważkości” – Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski
  3. „Karpie bijem” – Andrzej Pilipiuk
  4. „Kukuczka” – Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski


piątek, 2 lipca 2021

Podsumowanie czerwiec 2021

Końcówka dała się chyba całej Polsce we znaki… No dobra, może nie aż tak cała końcówka, ale w drugiej połowie czerwca upał i skwar były niemiłosierne – jeńców nie zostawiały. Klimatyzatory pewnie ledwo zipiały w biurach i domach, a wentylatory miały bardzo ciężkie dni. Pogoda sprzyjała głównie błogiemu lenistwu, najlepiej bez konieczności wysiłku umysłowego. Czytanie wchodziło w grę, chociaż nie wyobrażam sobie pochłaniać w tym czasie czegoś bardziej ambitnego… Na szczęście na papierze miałem wtedy dwie pozycje – zbiór opowiadań Gaimana oraz „Inaczej” Radosława Kotarskiego, a więc naprawdę przyjemne lektury!

Tak naprawdę to nie wiem, czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale mamy już pierwszą połowę 2021 roku za sobą! No i upragnione przez wiele osób wakacje! Już trochę się gubię w terminach sesji letnich, zwłaszcza po tej całej pandemicznej zawierusze i nauczania zdalnym, ale po relacjach na Instagramie oraz memach w internecie, można uznać, że w czerwcu sporo osób raczej nie robiło niczego poza nauką, za to ja sobie mogłem pozwolić na lekturę! Chociaż i tak miałem dość intensywny miesiąc. Ciągle coś się działo, sporo rozjazdów, jedno wesele, wyjazd służbowy – można więc rzec, że też miałem trochę „trudniej” złapać jakąś lekturę!

Tym bardziej cieszę się więc, że chyba faktycznie wróciłem na swoje normalne tory, co widać chyba na załączonych poniżej planszach!


Zważywszy na bardzo intensywny koniec miesiąca (a dokładniej ostatnie półtora tygodnia), to wyniki te uważam za naprawdę wspaniałe! Jeśli dodamy do tego kolejną serię nadrabiania starych odcinków podcastu Inwestomat, a co za tym idzie, mniej czasu na audiobooki, to już w ogóle okazuje się, że całkiem sporo czasu udało mi się, tak czy siak, poświęcić na różnego rodzaju lektury.

Cóż, tutaj nie mam aż tak dużo do powiedzenia – słucham po prostu tego, co się pojawia nowego u subskrybowanych już twórców. Czasem jedynie nadrabiam stare odcinki Inwestomatu, który jest naprawdę kopalnią wiedzy pełną detali! A reszta już zależy od tego, kto, kiedy postanowi coś nowego wrzucić!


Lubię obserwować, jak zmieniają się proporcje w kolejnych miesiącach… Oraz to, ile minut dziennie średnio mi wychodzi! Pięknie to pokazuje, jak różne miesiące potrafię mieć.


Tym razem tutaj było trochę zawirowań. Najczęściej oglądam coś jedynie w weekendy, ale tym razem i te były nieco niestabilne. Wyszły więc takie, a nie inne liczby.

A oto i pełna lista obejrzanych przeze mnie produkcji:

  1. „Sala samobójców. Hejter”
  2. „Żony ze Stepford”
  3. „Castlevania”

Trochę mi się Instagram ruszył! Bardzo fascynujące jest również to, że i strona na Facebooku jakoś się kula do przodu, chociaż przyznać bez bicia muszę, że traktuję ją trochę… po macoszemu. Cieszy więc mnie to, że cały czas są ludzie, którzy chcą tam zaglądać i sprawdzać nowe zdjęcia oraz wpisy (choć tych ostatnich jest coraz mniej)!

Takie natomiast zdjęcie zdobyło najwięcej organicznych polubień w czerwcu na Instagramie:

No i oczywiście na sam koniec pełna lista przeczytanych pozycji, wraz z linkami do opinii o nich:

  1. „Ostatni taki szczyt” – M. Conefrey
  2. „Dzielnica obiecana” – P. Majka
  3. „Policjantki” – . Fijewska
  4. „Biel. Kolory zła” – M. O. Sobczak
  5. „Inaczej” – R. Kotarski
  6. „Mózg na detoksie” – D. Perlmutter, A. Perlmutter, K. Loberg
  7. „Drażliwe tematy” – N. Gaiman

A jak Wam minął czerwiec?


czwartek, 1 lipca 2021

Zbiorczo spod pióra w czerwcu 2021

Czerwiec to był wreszcie miesiąc Uniwersum Metro 2033! Co prawda przeczytałem tylko jedną pozycję, ale to i tak ogromny postęp w porównaniu do mojego dotychczasowego przekładania „Dzielnicy obiecanej” z miesiąca na miesiąc… To aż przykre w pewnym sensie było, zwłaszcza że pojawiało się to w moich planach absolutnie każdego miesiąca od… paru miesięcy. Tym razem jednak zacząłem jakiekolwiek zabawy właśnie od tego tytułu, dzięki czemu nie udało mu się mi umknąć! Co prawda niekoniecznie warto było aż tyle czekać na akurat tę pozycję, chociaż z drugiej strony nie była też najgorsza…

Oprócz tego chyba nie ma się czym jakoś mocno podniecać. Głównie rzecz jasna królowały audiobooki (chociaż znowu nadrabiałem Inwestomat, więc parę dodatkowych godzin poszło na podcasty, tak ponad założony czas wynikający z bieżących odcinków), jednak papier również sobie grzecznie wjechał na salony. Aż się odzwyczaiłem od niego znowu… Nie ma to, jak po raz kolejny próbować kliknąć prawy brzeg książki, żeby przewrócić stronę…

No dobrze, ale chyba już wystarczy tych wynurzeń i pora przejść do przedstawienia krótkich opinii!

„Ostatni taki szczyt” – Mick Conefrey

Format: Audiobook
Stron/długość: 9h 22m
Lektor: Maciej Więckowski

Muszę przyznać, że była to kompletnie inna książka o tematyce wysokogórskiej, niż wszystkie, które przeczytałem do tej pory. Naprawdę można o górach pisać w przeróżny sposób i być za każdym razem zaskoczonym. Tym razem nie jest to ani historia konkretnej wyprawy z perspektywy osoby zdobywającej szczyt, ani również opisy tego, czym jest wspinaczka z perspektywy himalaisty. „Ostatni taki szczyt” to historia góry, a dokładniej prób jej zdobycia w ciągu wielu lat, aż do chwili, w której człowiek postawił na jej szczycie swoją stopę po raz pierwszy.

Kanczendzonga jest trzecim pod względem wysokości ośmiotysięcznikiem na Ziemi. Jak wiele innych szczytów Himalajów i Karakorum, była „atakowana” wiele razy i pochłonęła mnóstwo ludzkich żyć. W pierwszej połowie XX wieku była uważana za jedną z najtrudniejszych gór do zdobycia (zarówno Mount Everest, jak i K2, zostały zdobyte wcześniej), a prób dokonania tego było naprawdę wiele. Wszystkie są opisane właśnie w tej książce, a słuchanie o nich było przyjemnością – opowieść była pozbawiona emocji, ale za to miała w sobie dużo faktów oraz zwyczajnie dobrze się jej słuchało. Przy okazji można sobie porównać wyposażenie, z jakim musieli kiedyś pracować himalaiści i zestawić je ze współczesnym sprzętem, co robi niesamowite wrażenie.

„Dzielnica obiecana” – Paweł Majka

Format: Książka
Stron/długość: 500 stron
Tłumacz: Niepotrzebny ;)

Początek nie był zbyt zachęcający. Przedstawienie schronów Federacji należało raczej do nudnych, chociaż ciekawość budziły różnice pomiędzy wschodnimi wersjami życia w postapokaliptycznym świecie a tym, co się pojawiło w Krakowie. Nieco później sama fabuła się już nieco bardziej rozkręciła i przykuwała mnie do książki, chociaż do mojej ulubionej „Konstytucji Apokalipsy” jeszcze jej daleko. Na duży plus na pewno zasługuje przygotowanie się autora do powieści. Stworzył świat na zgliszczach Krakowa, który w jego opowieści trzyma się kupy. Czuć, że go zaprojektował i trzymał się założeń.

Mega fajna okazała się druga połowa książki. Dość dynamiczna, z dużą liczbą postaci (niektóre średnio wyszły, ale niektóre są jasno zarysowane, jak na przykład porucznik Siedlar) oraz ciekawych miejsc. Być może końcówka mogłaby być… nieco dłuższa oraz lepiej rozpisana (pozostawia pewien niedosyt), ale nie będę aż tak mocno narzekał. „Dzielnica obiecana” rokuje dobrze, a przede mną jeszcze jedna przygoda w Krakowie z Pawłem Majką, więc po tej lekturze jestem umiarkowanie zainteresowany.

„Policjantki. Kobiece oblicze polskich służb” – Marianna Fijewska

Format: Audiobook
Stron/długość: 7h 01m
Lektor: Martyna Szymańska

Jeśli biorąc do ręki reportaż Marianny Fijewskiej, spodziewacie się rozmów z wieloma policjantkami, to macie dobre przeczucia. Mamy tu pełen przekrój emocji, które potrafią targać kobietami na służbie, od złości na przestępców, a nawet kolegów, którzy nie traktują ich poważnie, aż po łzy wzruszenia spowodowane podziękowaniami za udzieloną pomoc. Autorka duży nacisk kładzie szczególnie na ten pierwszy aspekt, czyli traktowanie kobiet przez współpracowników na wszystkich etapach kariery – od szkoły policyjnej, aż do komend.

Marianna Fijewska nie gra na uczuciach czytelnika tak, jak to potrafi robić Justyna Kopińska czy Paweł Kapusta, ale przecież nie wszystkie reportaże muszą wzburzać lub trącać najbardziej wrażliwe strony. „Policjantki. Kobiece oblicze polskich służb” to naprawdę kawał dobrej roboty, nieco statycznej w ekspresji, jednak poruszającej istotne, a często pomijane tematy. Raczej nie znajdziecie tutaj bohaterskich wyczynów na miarę Marvel Cinematic Universe, jednak nie oznacza to, że książka nie opisuje bohaterek. Po prostu skupia się nie tylko na problemach związanych z samą pracą, ale również ze współpracownikami, choć nie w sposób nachalny i oskarżający.

„Biel. Kolory zła” – Małgorzata Oliwia Sobczak

Format: Audiobook
Stron/długość: 10h 45m
Lektor: Marcin Popczyński

Małgorzata Oliwia Sobczak lubuje się w historiach, w których teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Mało tego! Nie tylko lubuje się w nich, ale również umie się w nich odnaleźć, co udowadnia po raz kolejny. Przy okazji oczywiście ciągnie wątki prywatne znanych i lubianych policjantów oraz prokuratora Bilskiego z asesorką prokuratury Górską. Skoro można poprzednie wydarzenia w pewnym sensie wykorzystać do urozmaicenia fabuły, to czemu tego nie zrobić?

Tym razem autorka przygotowała się bardzo porządnie do tematyki wszelkiej maści fetyszy, zboczeń i dewiacji seksualnych, które w przeróżnych formach towarzyszą czytelnikowi przez całą książkę. Oczywiście musi w tym wszystkim być też aspekt kryminalny, który jest dość… zakręcony. W takim pozytywnym oczywiście sensie, a węzły rozwiązują się na bieżąco, nie dopiero na samym końcu. Ma to swój urok i pozwala na doznanie olśnienia. Miło się patrzy na to, jak poszczególne puzzle same wskakują w odpowiednie miejsca, a mimo to cały czas nie do końca można rozpoznać obraz, który przedstawiają.

„Mózg na detoksie” – David Perlmutter, Austin Perlmutter, Kristin Loberg

Format: Audiobook
Stron/długość: 9h 20m
Lektor: Michał Podsiadło

To jedna z tych książek, które są bardziej naukowe niż popularne i zawierają mnóstwo „trudnego” słownictwa. Autorzy przytaczają powody, przez które nasze organizmy mogą nie do końca działać tak, jakbyśmy tego chcieli (a raczej jak byśmy się spodziewali) i czemu większość z problemów łączy się z mózgiem. Trochę kontrowersyjne jednak wydają się twierdzenia traktujące o „jedynych słusznych poglądach”, które są oznaką „zdrowego mózgu” oraz „braku stanów zapalnych w organizmie”. Przyznam szczerze, że mnie mocno mierziły takie bardzo stronnicze komentarze w literaturze, która podobno ma przekazywać tylko naukowe fakty, a nie światopoglądowe opinie.

Kolejnym, sporym problemem, który widzę w tym zbiorze dobroci o tym, jak pomóc swojemu mózgowi w prawidłowym działaniu, jest próba wskazania uniwersalnej instrukcji dla każdego człowieka. Początkowo miałem nadzieję, że będzie to tylko grupa zasad, spośród których można wybrać te elementy, które akurat w naszym przypadku zadziałają, jednak srodze się zawiodłem. Autorzy stworzyli magiczny, uniwersalny plan dziesięciodniowy, który już po tych dziesięciu dniach stanie się nawykiem dla każdego człowieka (sic!), no i do tego wszystkie punktu na pewno zadziałają u każdego. A mogło być tak dobrze...

„Drażliwe tematy” – Neil Gaiman

Format: Książka
Stron/długość: 480 stron
Tłumacz: Paulina Braiter-Ziemkiewicz

To jest naprawdę… wyjątkowy i nietuzinkowy zbiór opowiadań. No, może sama antologia jak każde inne, jednak zawarte w niej historie są jednocześnie twarde i ulotne. Ich lektura pozostawia w głowie wiele pytań, a jednocześnie sprawiają wrażenie kompletnych i zakończonych dokładnie tak, jak zakończone być powinny. Są wręcz fascynujące, choć bardzo często kompletnie niezrozumiałe. Niektóre graniczą nawet z abstrakcją jak opowiadanie o kaczkach ze stawu oraz pokerze.

Na pewno zbiór ten bardzo zachęca do sięgnięcia po większą ilość twórczości Neila Gaimana – nawet te historie, które nie do końca mi podeszły kompozycyjnie, to jednak warsztatowo były naprawdę dopracowane. Językowo wspaniałe, technicznie dopieszczone, bogate lingwistycznie i odpowiednio skrojone. Można się kłócić, czy co najmniej część z nich nie jest kompletnie pozbawiona sensu, jednak wciąż są one dobrym kawałkiem literatury. Na pewno jest to jedna z najlepszych antologii, z jakimi miałem do czynienia.


wtorek, 29 czerwca 2021

„Inaczej” – Radosław Kotarski

„Inaczej” – Radosław Kotarski
Źródło: Lubimy Czytać

Autor:
Radosław Kotarski
Tytuł: Inaczej
Wydawnictwo: Altenberg
Stron: 338
Data wydania: 20 października 2020

Ech, zaraz minie rok od dnia, w którym kupiłem tę książkę… Jest to chyba taki paradoks, ponieważ „Inaczej” traktuje o tym, w jaki sposób pracować nieco… inaczej, tak aby być bardziej produktywnym, a nie zabieganym! Czyli coś, co w takim razie bardzo by mi się przydało, prawda? Te kilka miesięcy odkładania tej lektury chyba mogą świadczyć o tym, że mogę mieć jakiś problem… Na całe szczęście jest Radosław Kotarski oraz jego zamiłowanie do optymalizacji wielu rzeczy, a sposobami przez niego odkopanymi chętnie się dzieli z innymi osobami! Zobaczymy więc, czy uda mi się jego rady wcielić w życie, bo na pewno są warte uwagi.

Czujesz, że Twoja praca nigdy się nie skończy? Nie skończyłeś założonego na dzisiaj planu, a przecież jeszcze masz do nadrobienia rzeczy z ostatniego tygodnia? Zamiast odpoczynku po pracy stresujesz się zbliżającym się dniem, odliczając minuty z niepokojem? Tak być nie powinno, jednak jest to rzeczywistość wielu ludzi. Na całe szczęście nad optymalizacją czasu oraz metodami skutecznej pracy naukowcy zastanawiali się już wiele razy. Radosław Kotarski zebrał wyniki ich pracy w jedno miejsce, przedstawiając je w jednym miejscu, z którego możesz czerpać garściami, aby pracować nie ciężej, ale mądrzej! 

Jeśli ktoś miał okazję czytać moje opinie dotyczące czy to pozycji popularnonaukowych, czy też właśnie tego typu „poradnikowych”, ten wie, że mam fioła na punkcie bibliografii oraz wskazywaniu źródeł. Na całe szczęście Radek Kotarski też ma takiego fioła, o czym informuje już na samym początku swojej książki. Ba! Nawet te momenty, w których dorzuca coś tylko od siebie, oznacza jako subiektywną opinię, niepotwierdzoną żadnymi badaniami, aby było to jasne i klarowne. Za to niesamowicie szanuję jego twórczość i chętnie po nią sięgam. „Inaczej” wpasowuje się idealnie w ten trend bazowania tylko na faktach i to jest jedna z najmocniejszych stron tego tytułu.

Kolejnym jest oczywiście bardzo charakterystyczny, delikatny, ale lekko prześmiewczy humor! Często dość kąśliwy, chociaż w granicach przyzwoitości. Jest nawet bardziej sarkastyczny niż we „Włam się do mózgu”, co mnie osobiście bardzo cieszy – uwielbiam taki typ humoru. Innymi słowy, nie da się zanudzić podczas lektury. Nie tylko mnóstwo żartów, ale również lekkie pióro Radka Kotarskiego bardzo pomaga w przyswajaniu informacji zawartych w książce – a trochę ich jest. To wszystko okraszone jeszcze kategoryzowaniem w odpowiednie szufladki (no i oczywiście ustawienie tego wszystkiego w dobrej kolejności) działa na plus „Inaczej”. Można tutaj się spróbować pobawić w grę słów i w formie nieco suchego żartu napisać, że zdecydowanie nie warto było robić tego inaczej…

Pozycja ta obejmuje (co już wspomniałem) kilka głównych kategorii, które dzielą się na poszczególne rozdziały. Są to:

  1. pseudocoaching
  2. motywacja
  3. prokrastynacja
  4. cele
  5. system
  6. wyczucie czasu
  7. działanie
  8. relaks
  9. rozpraszacze
  10. imponderabilia (nie, nie chodzi o podcast Karola Paciorka)

Każdy z tych tematów jest opisany, przytoczone są przeróżne badania naukowe, które zostały wykonane wraz z wnioskami, a także osobiste przemyślenia autora (oznaczone w niebieskich polach). To, co jest niesamowicie pomocne, to aspekt praktyczny na końcu każdego rozdziału. Radek Kotarski zadaje parę pomocniczych pytań, które mają skłonić do refleksji oraz próby dokonania zmian. W końcu o to chodzi, abyśmy zaczęli robić coś „inaczej”!

Radosław Kotarski dość często wspomina, że jego książki powstają jako pewnego rodzaju odpowiedź na problemy, które go trapią. Jeśli dobrze pamiętam, to rozwinął bardzo mocno tę myśl w jednym z odcinków „Imponderabiliów” prowadzonych przez Karola Paciorka – wyjaśnił czemu praktycznie wszystkie napisane przez niego pozycje to właśnie zbiór najlepszych praktyk bazujących na badaniach naukowych przeprowadzonych w danej dziedzinie. Tym razem widać tę potrzebę jeszcze bardziej w samej książce – wspomniane już pola z subiektywnymi opiniami wielokrotnie zawierają informacje, z których wynika, że sam autor borykał się z tymi złymi praktykami oraz był przez pewien czas w sidłach pseudocoachów głoszących mity o afirmacjach, wszechmocy każdego człowieka i pełnego wpływu na własne życie. To w pewnym sensie też podbija wiarygodność metod opisanych w „Inaczej” oraz pokazuje, że każdy może błądzić. Nawet (albo może zwłaszcza) autor takiego tytułu!

Z książki można zaczerpnąć naprawdę mnóstwo inspiracji do poprawy swojej produktywności. Osoby, które już grzebały trochę w tej sprawie, mogą być lekko zawiedzione – na wiele z informacji przekazywanych przez Radka Kotarskiego mogliście już natrafić – jednak z drugiej strony dobrze jest sobie wiedzę usystematyzować na bieżąco. Zwłaszcza że ta tutaj jest ułożona w odpowiednich kategoriach, z pewnego rodzaju priorytetyzacją – od najważniejszych, do najmniej (choć nie znaczy to, że nieistotnych) grup. Jednak osoby będące totalnie na bakier z optymalizacją swojej pracy (czy nawet całego życia, bo cały magiczny work-life balance faktycznie czerpie garściami i z życia prywatnego i służbowego) znajdą wiele przystępnie opisanych rad, których podstawy naukowe mogą później przeczytać, opierając się na obszernej bibliografii na końcu książki.

Tak, to sama bibliografia.
Czy polecę „Inaczej”? Mogłem już w ciemno polecić, zanim przeczytałem. Znam nie tylko twórczość Radosława Kotarskiego z jego książek, jak i działalności w internecie (oraz rozmów z nim jako gościem – nie, nie jestem stalkerem! Po prostu słucham tego, gdzie się akurat Radek pojawia!), więc spodziewałem się dokładnie takiego samego podejścia i w tej książce. Pamiętajcie, to nie jest poradnik, jak żyć wspaniale. To nie jest zaawansowana instrukcja jak zmienić swoje życie. To jest tylko albo AŻ zbiór metod, które można zastosować w poszczególnych aspektach swojego życia, aby dostosować choć trochę nasze potrzeby do otaczającego nas świata. Możecie z tego czerpać garściami, możecie eksperymentować, ale na pewno nie spodziewajcie się gotowej recepty. To jednak chyba dodatkowy atut, prawda? W końcu od osób, które chcą w uniwersalny sposób rozwiązywać problemy wszystkich ludzi, powinniśmy się trzymać z daleka.

Łączna ocena: 8/10


czwartek, 10 czerwca 2021

Bardzo chcę! #81 – „The Crown. Oficjalny przewodnik po serialu” Robert Lacey

Swego czasu „The Crown” był niesamowicie popularnym serialem – oglądało go wiele osób, a kolejne sezony witane były dość entuzjastycznie. Nic więc dziwnego, że z wielu stron ktoś próbuje ukroić sobie kawałek tego tortu i nakarmić swą kieszeń – zarówno tę fizyczną, na pieniądze, jak i tę, w której zbieramy punkty sławy. Robert Lacey spróbował zrobić to, co wielu autorów „przewodnikach po serialach” przed nim i wziął na tapet kulisy powstawania oraz anegdotki czy ciekawostki z planu. Po bardzo przyjemnym spotkaniu z „Ogień nie zabije smoka”, który opowiadał o „Grze o tron”, postanowiłem wrzucić na swoją listę chciejek również „The Crown. Oficjalny przewodnik po serialu”. Bo i czemu by nie?

Czasem lubię sobie poczytać o takich smaczkach z planu, czy o tym, kto tam był największym śmieszkiem lub jakie najgłupsze rzeczy wydarzyły się komuś w trakcie castingu. Historie od kuchni zawsze mnie kręciły i sprawiały, że zaśmiewałem się do rozpuku! No, pod warunkiem, że zostały przyjemnie opisane, a nie w sposób sugerujący ciosanie tępą siekierą. Liczę na to, że tak poważny serial, jak „The Crown”, miał pod maską mimo wszystko dużo radości i śmiechu podczas jego powstawania. W końcu niektóre z odcinków były naprawdę poruszające.

Spójrzmy jednak w jaki sposób opisuje książkę Wydawnictwo Kobiece, które jest odpowiedzialne za polską wersję:

„Pierwsza część oficjalnego przewodnika po serialu »The Crown«. Odkryj sekrety brytyjskiej korony za zamkniętymi drzwiami Pałacu Buckingham i 10 Downing Street.

Nagła śmierć ojca sprawiła, że dwudziestopięcioletnia kobieta stojąca u progu zmagań z nową rolą – matki i żony – musiała zostać monarchinią. To właśnie wtedy Elizabeth Mountbatten stała się królową Elżbietą II. Gdy Wielka Brytania wyszła z cienia wojny, Elżbieta II stanęła przed wielkimi wyzwaniami – nie tylko politycznymi, ale też osobistymi. Na przestrzeni lat wspięła się na wyżyny determinacji i wykazała niezwykłą siłą oraz niezłomnością, walcząc o dobre imię królestwa”.

Zachęceni? :D