środa, 13 marca 2019

[PREMIERA] „Dziennik 29. Interaktywna gra książkowa” – Dimitris Chassapakis

„Dziennik 29. Interaktywna gra książkowa” – Dimitris Chassapakis
Źródło: Lubimy Czytać
Autor: Dimitris Chassapakis
Tytuł: Dziennik 29. Interaktywna gra książkowa
Wydawnictwo: FoxGames / GW Foksal
Stron: 144
Data wydania: 13 marca 2019


Książki raczej nie kojarzą się nowymi technologiami, prawda? Chyba, że same opisują jakieś rozwiązanie, które można okrzyknąć rewolucyjnym w świecie technologicznym. Największy skok w stronę nowoczesności (o ile można tak to nazwać) książki zaliczyły w momentach powstania i popularyzacji e-booków oraz audiobooków. Jednak właśnie na stałość w wyglądzie, możliwość dotknięcia ich i pewnego rodzaju przewidywalność sprawiają, że mają tak wielu fanów. A co, jeśli Wam powiem, że da się połączyć książkę i smartfona w inny sposób niż poprzez e-booka czytanego na telefonie? Ja byłem taką wieścią zachwycony. Jestem już „po lekturze” i cieszę się bardzo, że zdecydowałem się na wypróbowanie „Dziennika 29”!

Weź ołówek, swojego smartfona oraz „Dziennik 29” i odkryj, co się mogło stać z ekipą badawczą, która pracowała nad śladami obcej cywilizacji. 28 tygodni bezskutecznych badań przepadły niemalże bez śladu, wraz z całą ekipą. Pozostał tylko dziennik pełen niecodziennych zagadek. To właśnie on jest kluczem do informacji co się stało z zespołem badaczy, w jaki sposób zniknęli i czy można ich w ogóle odnaleźć. Na te pytania jednak będzie można odpowiedzieć dopiero po rozwiązaniu wszystkich zagadek pozostawionych w dzienniku. Czy komuś się to uda?

Nie można nazwać mnie graczem – ani komputerowym, ani planszowym, ani mobilnym. Jestem typowym casualem, który czasem sobie w coś zagra, ale jednak nie czuje się na tyle zajarany grami, żeby podejmować się ich recenzowania. „Dziennik 29” jest jednak nietypową grą, z którą jeszcze nigdy się nie spotkałem. Forma książki z zagadkami i koniecznością wykorzystania współczesnych technologii w postaci przeglądarki internetowej aż się prosi o bliższe zapoznanie się z nią. Tym właśnie bowiem jest ta pozycja – grą zawartą w książce, która na kolejnych stronach ma zagadki do rozwiązania, a ich rozwiązania należy podać na specjalnie przygotowanej do tego celu stronie internetowej. Na niej otrzymujemy klucz (oczywiście po uprzednim podaniu prawidłowej odpowiedzi), a z kolej klucze te często potrzebne są do rozwiązania kolejnych zagadek.



Formuła jest prosta jak budowa cepa, jednak poszczególne łamigłówki już niekoniecznie. Na pewno są różnorodne – czasem trzeba po prostu użyć mózgu i coś obliczyć, czasem wykorzystać internet w celu znalezienia definicji lub nazw pewnych rzeczy (albo nawet i miejsc, mapa się przyda!), a czasem trzeba odpłynąć od twardej rzeczywistości i dać się ponieść skojarzeniom, bez których nie da się wpaść na ten jeden, genialny pomysł, który doprowadzi do rozwiązania zagadki. Niektórych nie byłem w stanie rozwiązać i przyznaję się do tego bez bicia. Były dla mnie nieco zbyt abstrakcyjne i nie byłem w stanie wejść na odpowiedni „poziom duchowy”, chociaż przekonałem się osobiście, że te łamigłówki nie są z kosmosu. Jedną z takich bardziej abstrakcyjnych moja lepsza połówka rozwiązała tuż po tym, jak zapoznała się z jej treścią. A ja nie dałem rady nawet z podpowiedzią…

To, że nie byłem w stanie rozwiązać niektórych zagadek nie przeszkodziło mi w przejściu przez całą książkę-grę. Na wspomnianej stronie internetowej każda łamigłówka ma swoją własną podstronę, na której nie tylko można wpisać rozwiązanie, ale również otrzymać podpowiedź (jeśli nie mamy pomysłu) oraz prawidłową odpowiedź (jeśli uznamy, że za długo się męczymy). Zarówno podpowiedź jak i odpowiedź są oznaczone osobnymi linkami, po kliknięciu których i tak trzeba jeszcze raz potwierdzić, że na pewno chcemy odsłonić daną kartę. Dzięki temu zabiegowi nie ujawnimy sobie rozwiązania niechcący – zwłaszcza jak operować będziemy telefonem, na którym łatwo w coś niechcący kliknąć. Jednak samo stopniowanie pomocy w rozwiązaniu zagadek jest naprawdę bardzo w porządku ze strony twórców. Dają szansę na samodzielne dojście do odpowiedzi, ale również pomagają i nawet uniemożliwiają zaistnienie sytuacji, w której utknęliśmy na którejś ze stron.

Warto jeszcze wspomnieć o czymś, co nie jest związane bezpośrednio z samą grą, ale FoxGames, które wydaje „Dziennik 29”. Miałem wątpliwości co do jednej z zagadek – nie pasował mi sposób jej rozwiązania, coś mi tam zgrzytało. Opisałem więc problem wraz z moimi wątpliwościami i wysłałem w wiadomości prywatnej do profilu FoxGames, który to profil przekierował mnie na skrzynkę mailową. Na nią bardzo szybko dostałem odpowiedź z wyjaśnieniem jak to powinno działać i gdzie sam popełniłem błąd w założeniach. Zachowanie jakby nie patrzył normalne, jakiego można się spodziewać, ale mimo to zawsze człowiek w takiej sytuacji cieszy się jak dziecko, że dostał odpowiedź z wyjaśnieniem i nie został spuszczony na drzewo. 

Ile ja radochy miałem z przebrnięcia przez tę pozycję to moje. Ile się razy denerwowałem, że nie mogę czegoś rozwiązać to też moje. Jeśli chcecie spróbować czegoś nowego, co zawiera zdecydowanie nie takie proste (a do tego bardzo urozmaicone) zagadki, to śmiało sięgajcie po „Dziennik 29”. Możecie nad nim spędzić mnóstwo czasu – idę bowiem o zakład, że nie rozwiążecie wszystkich łamigłówek za pierwszym podejściem, w ciągu kilkunastu sekund! Nie potrzebujecie niczego więcej niż ołówka, książki i własnego smartfona, więc mobilność tego ciekawego tworu jest naprawdę bardzo duża. Najlepiej będzie jednak jeśli sami przekonacie się, czy przypadnie Wam do gustu, czy okaże się zbyt trudny/łatwy/nudny. Ja jestem zachwycony i chyba zacznę się rozglądać za podobnymi rozwiązaniami.

Łączna ocena: 8/10



Za możliwość przeczytania dziękuję


Zdjęcia pochodzą z materiałów dostarczonych przez Grupę Wydawniczą Foksal.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza