piątek, 1 maja 2020

Zbiorczo spod pióra – kwiecień 2020

Jak tam Pyszczki Wam miesiąc minął? Doskonale, mimo kwarantanny, która od samego początku kwietnia nas straszyła? Piękna pogoda była cały czas, ale mogłem się nią nacieszyć jedynie na balkonie. Z tej okazji aż sobie porządnie wyprałem swój leżak, który dawał mi choć odrobinę wrażenia błogiego lenienia się na łonie natury. Co prawda wokół same ściany, no ale jakoś sobie trzeba radzić… Wydaje mi się, że udało mi się to całkiem nieźle. Zwłaszcza że miałem tym razem nieco inną strategię niż wcześniej. Do tej pory cieszyłem się jak głupi odkryciem audiobooków, a następnie słuchowisk, co zakończyło się słuchaniem co chwilę coraz to nowszych tytułów. W kwietniu postanowiłem jednak podejść do tego inaczej i skupić się na dawkowaniu przyjemności!

Pewnie ci, którzy śledzą mnie na Instagramie, zauważyli, jak od marca rozpływam się co jakiś czas nad słuchowiskami. Tak, dopiero je odkryłem. Po prawie trzydziestu latach życia. W związku z tym w kwietniu skupiłem się na słuchaniu „Trylogii husyckiej” Andrzeja Sapkowskiego – miły sposób na posłuchanie czegoś wspaniałego z jednoczesnym nadrobieniem nieczytanej wcześniej trylogii. Jednak słuchowiska i audiobooki to nie wszystko – z ważniejszych tytułów przeczytałem „Miasto ślepców”, które miałem zaplanowane w swoim #5na2020. Co z resztą? Leży już grzecznie albo na blogu, albo w akapitach poniżej! 

„Narrenturm” – Andrzej Sapkowski

Format: Słuchowisko
Stron/długość: 23h 51m
Lektor: Zbiorowo

Świetnie się ubawiłem. Głównie dzięki temu, że superNOWA zrobiła genialną aranżację i wspaniałą oprawę dźwiękową, ale na pewno również dzięki samej prozie Andrzeja Sapkowskiego. Historia osadzona w XV wieku, na Dolnym Śląsku, wśród politycznych intryg oraz kościelnych wojenek świetnie koresponduje z elementami fantastycznymi. Autor nie przesadził z nimi, więc fajnie wybrzmiewają wśród bardzo szczegółowego przytaczania wydarzeń historycznych.

Trochę męczy ten sam główny motyw, czyli ciągła ucieczka głównego bohatera (który swoją drogą jest wyjątkowo miałką postacią), ale opisy oraz humor robią robotę. W sumie najlepsze co w tej książce jest to właśnie wszystko wokół głównego wątku. Nie mam pojęcia, jakbym „Narrenturm” odebrał w wersji papierowej, bo jednak słuchowisko to sztos, ale pewnie bym miał nieco więcej uwag. 

„Miasto ślepców” – José Saramago

Format: E-book
Stron/długość: 346
Tłumacz: Zofia Stanisławska

Zachwalana przez wiele osób powieść, wysoko oceniana, a do tego z nieco gorzej ocenianą ekranizacją. Długo się za tę książkę zabierałem, ale ostatecznie mi się udało. Nie mam wiele do powiedzenia na jej temat – nie powaliła mnie na kolana, chociaż muszę przyznać, że jest naprawdę dobra. Wciągająca, dająca do myślenia, naturalistyczna nawet w pewnym sensie. Ma parę ciekawych zabiegów, takich jak kompletny brak imion czy zwrócenie uwagi na sprawy najczęściej pomijane przez pisarzy w opisach takich… katastrof jak przedstawiona epidemia ślepoty.

Bardzo ciężkie w odbiorze były dialogi – pisane dosłownie ciurkiem, bez żadnych pauz dialogowych. Każda kolejna kwestia rozpoczynała się po prostu dużą literą. Na dłuższą metę było to mega męczące i niestety rozbijało skupienie na treści. A szkoda, bo jest to naprawdę świetna historia opisująca świat po epidemii. Bardzo znamienna w czasie, w którym wszyscy grzecznie siedzimy na kwarantannie...

„Boży bojownicy” – Andrzej Sapkowski

Format: Słuchowisko
Stron/długość: 23h 31m
Lektor: Zbiorowo

Wciąż to samo słuchowe widowisko, co „Narrenturm”, choć już nieco inne klimaty fabularne. O wiele mniej rzucania bohaterów na prawo i lewo, tematyka bardziej spójna i kręcąca się jeszcze mocniej wokół historycznych wydarzeń. Chociaż jednocześnie Andrzej Sapkowski wrzucił tutaj jeszcze więcej spirytyzmu oraz przyprawił to szczyptą fantastyki. Na korzyść jednak, zdecydowanie na korzyść – w każdym razie mi się takie połączenie niesamowicie podobało. Nadaje książce specyficznego klimatu.

Wydaje mi się, że mógłbym mieć pewien problem z pozytywnym odbiorem papierowej wersji. Dopiero pod koniec słuchania „Bożych bojowników” oswoiłem się z tą formą książki na tyle, żeby zwrócić uwagę na coś więcej, niż tylko doskonałe wykonanie i ucztę dla uszu. Niektóre sceny wydają się nieco infantylne, a część działań bohaterów kompletnie oderwanych od jakiejkolwiek logiki. Przyznać jednak muszę, że samo wykonanie słuchowiska odciąga umysł czytelnika i po prostu przedstawia mu wspaniałe widowisko. A ostatecznie w końcu o to mniej więcej chodzi – o dobrą zabawę!

„Ślepnąc od świateł” – Jakub Żulczyk

Format: Papier
Stron/długość: 520

Książka, o której głośno było parę lat temu – jak również o serialu, który możemy oglądać w HBO Go. Historia Jacka, który przyjechał do Warszawy z Olsztyna i początkowo chciał zostać artystą. Coś jednak poszło nie tak i zarabia kupę szmalu, choć w niekoniecznie legalny sposób. Choć dla niektórych osób jego usług są o wiele ważniejsze niż opieki medycznej.

Oceniam ją bardzo, ale to bardzo wysoko, jednak nie piszę osobnej, pełnej opinii o niej. Po prostu nie wiem co powiedzieć, jak ją rozłożyć – pochłonęła mnie bez końca, trzymała w napięciu i kusiła nawet wtedy, gdy trzeba było iść już spać. Jednak było to kuszenie bardzo ogólne, takie, w którym nie umiem się rozwodzić nad szczegółami. Na pewno genialna była postać Daria, niesamowita historia Jacka i barwnie ukazany świat podziemia, choć bez przegięć. Wyglądał tak, jak można sobie to wyobrażać, jednak czort jeden wie, w ilu procentach pokrywa się z faktami. W każdym razie mocna i dobra powieść.

Wszystkie okładki pochodzą z serwisu Lubimy Czytać.



0 komentarze:

Publikowanie komentarza