środa, 6 maja 2020

„Para w ruch” – Terry Pratchett

Źródło: Lubimy Czytać
Autor:
Terry Pratchett
Tytuł: Para w ruch
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Stron: 428
Data wydania: 19 stycznia 2017

O książkach napisanych przez Tery’ego Pratchett zawsze warto napisać lub powiedzieć parę słów. Zwłaszcza jeśli się wróciło do nich po kilku miesiącach przerwy tak jak ja. Ostatni tom ze „Świata Dysku” przeczytałem w styczniu, wiec można z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że zrobiłem to poprzednim kwartale. A jeszcze kilka tomów do końca kolekcji mi zostało. Postanowiłem więc sięgnąć po kolejny z nich (KOLEJny, he-he), czyli „Parę w ruch”. Jak już się możecie domyślić, traktuje on o kolei żelaznej i jej początkach w Ankh-Morpork. Rzecz jasna w krzywym zwierciadle. Wyszło jak zwykle wyśmienicie!

Para jest niebezpieczna. Dowiodły tego już niezliczone pokolenia ludzi rozsmarowanych na własnych sufitach swoich własnych warsztatów. Jednak jeśli się wie, do czego służy suwak logarytmiczny i umie się z niego korzystać, to można osiągnąć sukces. I to taki, który zwróci na człowieka uwagę samego Patrycjusza oraz innych możnych tego świata. No i złość krasnoludów, o tym również nie należy zapominać. W każdym razie para jest równie niebezpieczna, co przydatna, jeśli tylko potrafi się ją kontrolować. A jeśli jest ktoś, komu uda się kontrolować cały tłum oraz kilku władców miast-państw, to jest to tylko Moist von Lipwig.

„Pokój to coś, co mamy w czasie, kiedy dojrzewa kolejna wojna”.

„Para w ruch” ma dwa przewodnie tematy, które wziął w obroty Terry Pratchett – rewolucja przemysłowa oraz równouprawnienie. Tak po prawdzie to można tutaj podpiąć jeszcze jeden, chociaż powiązany w pewnym sensie z samą rewolucją, czyli podejście do nowinek technologicznych oraz szukanie teorii spiskowych. To nawet dzisiaj można zaobserwować we współczesnym świecie, w którym kolejne odkrycia i technologie spotykają się z bezpodstawnymi i często irracjonalnymi lękami wśród wielu ludzi, nawet tych wykształconych. Czasem więc śmiech, który pojawia się podczas lektury tej konkretnej powieści, jest śmiechem przez łzy, kiedy ujrzy się te podobieństwa z obecną sytuacją na świecie. 

Warto jednak spojrzeć na „Parę w ruch” jak na resztę książek brytyjskiego pisarza i widzieć w niej po prostu dobrą rozrywkę, z której warto wyciągnąć pewne wnioski. Dużo się bowiem przewija w niej motywów dotyczących walki o równouprawnienie wśród różnych ras oraz nawet krajów. Jak zwykle Pratchett wypunktował mnóstwo stereotypów, najczęstszych (przejaskrawionych rzecz jasna) problemów oraz ataków, z którymi spotykają się różni ludzie. Kiedy się to wszystko czyta, nie sposób się nie roześmiać, jednocześnie uderzając się w czoło i myśląc, jakim cudem ktoś mógłby być taki głupi, żeby tak pomyśleć/zrobić/powiedzieć. A potem przychodzi ta chwila refleksji, w której sobie uświadamiamy, że w sumie większość otaczających nas ludzi tak myśli/robi/mówi. Najpierw więc śmiech, potem wnioski – i to jest całkiem dobra mieszanka w odpowiedniej kolejności.

„Dlatego muszę uprzedzić, że działamy jako zespół albo kończymy jako indywidualne zwłoki”.

A kto nam zapewnia mnóstwo śmiechu? Ano nikt inny jak Moist von Lipwig, znany doskonale wszystkim, którzy czytali „Świat finansjery” czy też „Piekło pocztowe”! Człowiek, który musi być w samym centrum wydarzeń i który czuje się w tym centrum jak ryba w wodzie! Jeśli pojawia się Moist, to na pewno pojawi się gdzieś też Patrycjusz, który jest idealną karykaturą tyrana, który zachowuje pozory demokracji i władzy ludu. Ogólnie rzecz biorąc „Para w ruch” to całkiem niezły miks wielu genialnych postaci, bo i William de Worde się przewija tu i ówdzie, i Lady Margolotta, jak również kilka postaci ze Straży Miejskiej. Sama śmietanka. Na brak dobrej zabawy więc nie można narzekać. Chociaż nie polecam rozpoczynać przygody ze Światem Dysku od tej książki – za dużo powiązań z wcześniejszymi wydarzeniami.

Kolejna, świetna książka od brytyjskiego pisarza, która zabiera nas we wspaniałą podróż. Z każdą kolejną powieścią ze „Świata Dysku” zastanawiam się, czy Terry Pratchett mnie czymś jeszcze zaskoczy, w końcu przeczytałem już tyle jego książek! Okazuje się, że jak najbardziej umie to zrobić. Oraz oczywiście robi to. Tutaj jednak warto podkreślić nawet kilka razy, że „Para w ruch” raczej nie nadaje się do rozpoczęcia przygody z książkami tego autora. Jest tu zbyt wiele wątków połączonych z wydarzeniami w poprzednich tomach, zwłaszcza tych, w których występuje Moist von Lipwig. Zbyt wiele niezrozumiałych sytuacji może zniechęcić do dalszej lektury. Jednak jeśli już rozpoczęliście czytanie od podcyklu opisującego tego łapserdaka i hultaja, to ten tom z pewnością Was usatysfakcjonuje!

Łączna ocena: 7/10



0 komentarze:

Publikowanie komentarza