piątek, 8 listopada 2019

„PS Kocham Cię na zawsze” – Cecelia Ahern

„PS Kocham Cię na zawsze” – Cecelia Ahern
Źródło: Lubimy Czytać
Autor: Cecelia Ahern
Tytuł: PS Kocham Cię na zawsze
Wydawnictwo: Akurat
Tłumaczenie: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Stron: 448
Data wydania: 16 października 2019


„P.S. Kocham Cię” to chyba jedyny tytuł, który kręci się wokół miłości, ogromu emocji oraz ogólnie pojętego poszukiwania szczęścia, który nie tylko jestem w stanie zaakceptować, ale który również cenię. Jestem raczej typowym facetem – komedie romantyczne, romanse czy erotyki są absolutnie poza moimi możliwościami pojmowania. Jednak ekranizacja z 2007 roku zrobiła na mnie ogromne wrażenie, nawet większe niż literacki pierwowzór. Dość entuzjastycznie podszedłem więc do wieści o kontynuacji tej rzucającej sporą część świata na kolana powieści. Pewnie będę jednym z nielicznych gości, którzy sięgną po ten tytuł, ale zrobiłem to – i to z własnej i nieprzymuszonej woli. Miałem nadzieję na coś o wiele lepszego niż poprzedniczka, ale chociaż poziom został utrzymany. Mniej więcej.

Holly wreszcie udało się wyjść na prostą i zacząć żyć niemalże pełnią życia. Doskonale pamiętam nieżyjącego już Gerry’ego oraz niesamowitą przygodę, którą przeżyła po jego śmierci. Gabriel stara się sprawić, żeby jej życie było jak najprostsze i jak najbardziej przyjemne – jak przystało na nowego partnera wdowy. Kiedy jednak siostra Holly zaprasza ją do udziału w podcaście, w którym miałaby opowiedzieć swoją historię, ze szczególnym naciskiem na sprawę listów, dla kobiety, która utraciła męża, może to być o wiele za dużo. Najbardziej obawia się tego, że wszystkie złe myśli wrócą do niej, chociaż nie wie jeszcze, jak bardzo może pomóc innym, dzieląc się swoją historią.

Całkiem dobrze wspominam poprzednią część „P.S. Kocham Cię” – jest to co prawda jedna z nielicznych książek, których adaptacje filmowe są według mnie lepsze niż literacki pierwowzór, ale naprawdę warto się z tą historią zapoznać. Byłem bardzo ciekawy, jak Cecelia Ahern postanowiła poprowadzić kontynuację, a zwłaszcza jak w tej powieści wypadnie Holly, która dała się poznać jako niezbyt przystosowana do życia jednostka, która potrafi wykrzesać z siebie jakąś inteligencję czy zaradność (o dziwo). Siedem lat po śmierci Gerry’ego mogło zmienić główną bohaterkę na wiele różnych sposobów – okazało się jednak, że autorka postanowiła pozostawić Holly taką, jaką była. Nieporadną, nieumiejącą podejmować decyzji, nieumiejącą uczyć się na błędach, nieprzystosowaną do życia i płynącą z prądem życia.

Nie tylko sama Holly jest przedstawiana jako osoba nie do końca umiejącą sobie poradzić w życiu. Gabriel, którego autorka przedstawia na samym początku jako nowego partnera głównej bohaterki, również pokazuje w pewnym momencie, że podejmowanie dobrych decyzji nie jest jego mocną stroną. Przez pewien czas zastanawiałem się jakim cudem można tworzyć tak kiepskie postacie, ale zdałem sobie wreszcie sprawę z tego, że to akurat działa na korzyść Cecelii Ahern. Jakby nie patrzył, nie tylko stworzyła, ale również poprowadziła przez dwie książki bohaterkę, która konsekwentnie emanuje żałością, niedostosowaniem do życia oraz innymi negatywnymi cechami. Do tego dosztukowała kolejną osobę, która ma równie skrzywione podejście do życia. Czytelnik potrafi określić swoje emocje w stosunku do obu postaci jasno i wyraźnie, a do tego wkomponowują się one świetnie w całą historię. Pozostaje mi jedynie napisać – chapeau bas.

Tym razem mam jednak sporo zastrzeżeń również do samej historii. Pomysł był bowiem nieziemski i między innymi on mnie skusił do sięgnięcia po drugą część. W końcu taki klub, o którym wspomina blurb, daje przeogromne pole do popisu. Cecelia Ahern wykorzystała to na tyle, jak bardzo się dało, ale niestety chyba miejscami wręcz przekombinowała. Opisy dłużą się niemiłosiernie, ciągle powtarzają się dokładnie te same słowa (głównie informujące o wdzięczności lub informujące, jakie to wszystko musi być ciężkie). Czuć, że miała to być o wiele bardziej depresyjna powieść, jednak miejscami wyszła z tego wręcz groteska – głównie tam, gdzie autorka przesadziła. Niestety ani to książka radosna, ani przygnębiająca, tylko w wielu miejscach zwyczajnie nudna. Chociaż gdyby wyciąć te powtarzające się fragmenty, to pewnie co najmniej sto stron mniej by miała…

To, co się na pewno udało Cecelii Ahern, to między innymi sensowne użycie współczesnych trendów do skomponowania całej historii. Co prawda podcasty znane były już od dawien dawna, ale dopiero od kilku lat stają się coraz bardziej popularne. Autorka postanowiła więc użyć podcastu, stworzonego przez siostrę Holly (tak, teraz każdy może sobie zrobić podcast bez żadnego problemu!) jako element, który rozpędzi lawinę zdarzeń. Nie próbowała wykorzystać jakiegoś oklepanego, starego sposobu, tylko postanowiła dostosować się do obecnych czasów. Nawet w późniejszych wydarzeniach postanowiła zerwać tu i ówdzie z tradycją i pokazać, że bardziej nowoczesne narzędzia i sposoby przekazu myśli również mogą iść w parze z tradycyjnymi wartościami.

Ciężko mi jednoznacznie określić, który z tomów był według mnie lepszy. Każdy z nich jest inny i przekazuje zupełnie inne wartości – chociaż ostatecznie, tak czy owak, skupiają się na śmierci, przemijaniu oraz pamięci o zmarłych. „PS Kocham Cię na zawsze” jest na pewno nieco nudniejszy od swojego poprzednika oraz zawiera ponownie dużą dawkę osób nieumiejących w życie. Chętnie zobaczę ekranizację, która już została ogłoszona (oczywiście z Hillary Swank), bo treść książki jak żadna inna nadaje się na dobry film. Być może okaże się, że odniesie podobny sukces, a osoby oczarowane pierwszą częścią, będą również oczarowane drugą. To samo dotyczy książki – to chyba jedna z tych, wobec których każdy powinien wyrobić sobie swoją własną opinię.

Łączna ocena: 6/10


Za możliwość przeczytania dziękuję:



0 komentarze:

Publikowanie komentarza