Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patronat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patronat. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 października 2019

„Legendy Archeonu. Nocne Słońca” – Thomas Arnold

„Legendy Archeonu. Nocne Słońca” – Thomas Arnold
Źródło: Lubimy Czytać
Autor: Thomas Arnold
Tytuł: Legendy Archeonu. Nocne Słońca
Wydawnictwo: Agencja Reklamowo - Wydawnicza VECTRA
Stron: 866
Data wydania: 15 września 2019


Minął prawie rok od wydania pierwszej części „Legend Archeonu”, których autorem jest Thomas Arnold – polski autor urodzony w Rybniku, a piszący pod pseudonimem. Na swoim koncie ma już kilka powieści kryminalnych, w których głównymi bohaterami jest dwójka detektywów – James Adams i David Ross. „Legendy Archeonu. Strach stary i nowy” to już nieco inna para kaloszy, Thomas Arnold bowiem wszedł z jej pomocą na ścieżkę powieści fantastycznej, którą 15 września 2019 roku postanowił dalej kroczyć i przedstawić nam drugą część – „Legendy Archeonu. Nocne Słońca”. Z niecierpliwością czekałem na drugi tom – to, co autor pokazał w pierwszej części, miało ogromny potencjał. Co prawda mogło być o wiele lepiej, ale i tak widać duży progres, a sama historia jest – jak to u Thomasa Arnolda – świetna.

Upadek przywódcy pociąga za sobą upadek całego państwa. W tym jednak przypadku, do upadku Archeonu doprowadził przywódca Czerni, a po jego upadku największa siła, jaką Archeon kiedykolwiek widział, rozproszyła się na o wiele mniejsze oddziały. To jednak nie koniec zarazy toczącej jedno z najważniejszych Królestw Terenów Centralnych. To jedynie przegrupowanie się oddziałów i dalsze życie w ciągłym strachu o własne życie i duszę. Polityka prowadzona przez generałów nie śniła się nawet największym pesymistom stąpającym po ziemiach Archeonu. Do wielu osób dość szybko dotarło, że być może śmierć jest o wiele bardziej łaskawa niż jakikolwiek obecny przywódca podbitych ziem.

Już w pierwszym tomie „Legend Archeonu” autor pokazał, że planuje stworzyć długą historię, osadzoną w ogromnym świecie. To jednak dopiero „Nocne Słońca” pokazują, z czym trzeba się będzie zmierzyć. Mapy zawarte w książce (na wewnętrznej stronie okładek, dość klasycznie) pokazują świat podzielony na dwie części – z pierwszym z nich mogliśmy zapoznać się w „Strachu starym i nowym”. Przedstawiał on tereny kończące się na wschodzie Wielkimi Równinami, półwyspem należącym do Myrenów oraz na północnym wschodzie Pustymi Polami z Przełęczą Lodowych Wiatrów przecinającą Wielkie Góry Północne. Okazuje się, że jest to tak naprawdę dopiero połowa świata (przynajmniej na tę chwilę), którą Thomas Arnold planuje pokazać swoim czytelnikom.

„– Oczywiście! Żadnej nie biorę sobie za żonę i nie obiecuję wierności, bo wiem, że i tak nie dotrzymałbym słowa”.

„Legendy Archeonu. Nocne Słońca” dla odmiany z tyłu książki nie mają powtórzonej mapy, którą znaleźć można po wewnętrznej stronie przedniej okładki (jeszcze przed czwórką tytułową książki). Tym razem mamy ziemie, które rozciągają się od Wielkich Równin oraz Terenów Myrenów dalej na wschód, ukazując drugie tyle ziem. Oczywiście nie kończą się one „Terenami Niezbadanymi”, więc nie wiadomo tak naprawdę, co jeszcze autor wymyśli. Czytelnik jest rzecz jasna prowadzony przez nowe krainy wraz z postaciami, które przemieszczają się w sobie wiadomym celu – którego zdradzać oczywiście nie będę. Chociaż powinienem nieco doprecyzować, kto nam dokładnie pokazuje nowe ziemie. Głównym bohaterem i osobą, wokół której dzieje się najwięcej jest Hagan, którego znamy z pierwszego tomu.

Chociaż większość akcji skupia się na Haganie, to autor pokazuje również posunięcia Venenów, a przede wszystkim ich dowódców, którzy wiele lat po wydarzeniach pierwszego tomu wciąż trzymają Tereny Centralne twardą ręką. Jest to też sposób na przedstawienie wielu szczegółów dotyczących zarówno tego, w jaki sposób sami Veneni działają, czym się kierują czy jakie mają cechy, ale również uchylenie rąbka tajemnicy cóż takiego autor przygotował zarówno nam, czytelnikom, jak i postaciom, z którymi mamy do czynienia na kolejnych kartach książki. Ogólnie „Legendy Archeonu. Nocne Słońca” zdradzają mnóstwo szczegółów dotyczących świata utworzonego przez Thomasa Arnolda – o jego historii, zwyczajach poszczególnych narodów, ich kulturze oraz prawach rządzących różnymi krajami. Dawka informacji jest naprawdę ogromna i pozwala o wiele lepiej poznać całe uniwersum.

Nie wiem, czy dokładnie taki był zamysł Thomasa Arnolda, kiedy pisał „Legendy Archeonu. Nocne Słońca”, ale książka wspaniale pokazuje jedną rzecz, której bym się nie spodziewał spotkać w takiej powieści. Historia wielu krajów potrafi być w rzeczywistym świecie zmieniana na bieżąco i już nie raz pojawiły się próby jej zakłamania w różnych zakątkach świata. Czasem było to celowe działanie, kiedy indziej próba ochrony własnych obywateli, a więc działanie otulone w dobre chęci. Drugi tom „Legend Archeonu” pokazuje nieco wyolbrzymiony (choć z perspektywy postaci bardzo realny) problem manipulacji historią spowodowany przeróżnymi pobudkami. Być może miał to być jedynie wątek poboczny lub wręcz niezamierzony efekt, jednak warto go wypatrywać podczas lektury – aby zobaczyć, jak to może zadziałać w praktyce.

„Nikt nie pamiętał nawet, kiedy ostatnio wybuchły tutaj jakieś zamieszki, więc w porównaniu do ziem targanych wojnami, gdzie mapy maluje się krwią, a granice wytycza ciałami poległych wojowników, przypadkowego obieżyświatowi El-Baal rzeczywiście mogło się kojarzyć z krainą szczęśliwości”.

Widać również, że autor coraz bardziej swobodnie porusza się w zawiłych zasadach, którymi rządzi się fantastyka. Nie ma problemów z odpowiednim prowadzeniem konkretnego wątku, wstawki dotyczące świata oraz mechaniki jego działania są bardzo naturalne. Opisy nie przytłaczają, ale również nie traktują ani okoliczności przyrody, ani wydarzeń po macoszemu. Niestety wciąż nie mogę ujrzeć w większości postaci czegoś więcej niż imienia. Hagan wyszedł dobrze – obecnie myśląc o nim, jako o głównym bohaterze całego drugiego tomu, jestem w stanie od razu podać jego charakterystykę. Co prawda cech szczególnych wyglądu oprócz wzrostu nie byłbym w stanie wymienić, jednak cechy charakteru i osobowości już jak najbardziej. Wiem, co czuję, myśląc o nim i jakie potrafi we mnie emocje wywołać. Niestety ciężko mi jest to samo powiedzieć o wielu innych postaciach, mimo że trafiają się wyjątki, takie jak Kobe (bardzo intrygująca kobieta).

Pewnym problemem może też być dość szybkie rozpoczynanie i kończenie konkretnego wątku. Thomas Arnold nie ma kompletnie żadnego problemu z poprowadzeniem danej akcji, jednak coś mi zgrzyta przy sytuacjach takich jak poznanie nowych postaci, rozpoczęcie wdrażania w życie planu czy innego wydarzenia, które… no… rozpoczyna się. Wiele razy wydawało mi się o wiele zbyt dynamiczne i być może potraktowane nieco po macoszemu, aby szybciej wejść już w fazę rozwinięcia, w której Thomas Arnold czuje się jak ryba w wodzie. Czasem to samo odczucie towarzyszyło mi przy rozwiązywaniu jakiegoś wątku – trochę za szybko, trochę zbyt płytko. Chociaż autor zdecydowanie nie szedł na łatwiznę i nie próbował naciągnąć wydarzeń do fabuły, którą wymyślił. Zapewne po prostu jest to kolejny etap, który trzeba sobie zwyczajnie wyrobić, pisząc. Być może w kolejnym tomie nie będę miał już na co marudzić.

Zakończeniem autor nie powalił na kolana, jak to zazwyczaj miał w zwyczaju robić, ale również nie zasmucił. Ładne otwarcie dla trzeciego tomu, które równie dobrze mogłoby być i zamknięciem całej historii. Ogólnie rzecz biorąc „Legendy Archeonu. Nocne Słońca” są bardzo „równą” książką, co widać na każdym etapie. Nie ma sinusoidy, na której grzbietach spotkamy lepsze fragmenty, a w dolinach te o wiele gorsze. Do tego jednak Thomas Arnold już przyzwyczaił – zarówno w swoich thrillerach, jak i teraz, podczas jego przygody z literaturą fantastyczną. Chciałoby się, aby na większość autorów można było liczyć w takim samym stopniu, jak na Thomasa Arnolda. Tutaj nawet brak cliffhangera powodującego obgryzanie paznokci nie wywołuje uczucia zawiedzenia. Po prostu się wie, że następna część zostanie rozpoczęta w mniej więcej tym samym miejscu i dalej będzie można zagłębić się w świat tonący w Czerni.

„– Na Terenach Centralnych przyszło na świat dwadzieścia pokoleń Anxienów. Po tylu latach nie mówisz już o powrocie, Haganie. To byłaby ucieczka z Archeonu, który stał się naszym domem”.

Na parę słów zasługują również ilustracje, których autorem jest Franciszek Nieć. Idealnie pasują do klimatu, który stworzył autor w swojej powieści, więc szkoda, że mają jedną, główną wadę. Jest ich trochę za mało. Być może można to przekuć w coś pozytywnego, ponieważ kiedy już się całkowicie o nich zapomni, to znienacka pojawiają się w polu widzenia i ilustrują wydarzenia, o których aktualnie się czyta. Czarno-białe, proste, ale przekazujące absolutnie wszystko, co mają przekazać. Pamiętajcie, proszę, że żaden ze mnie znawca, więc przekazać mogę jedynie subiektywne odczucia na ten temat – a są one bardzo pozytywne. Ilustracje dobrze mi się zgrywają z treścią książki, dlatego żałuję, że nie ma ich więcej. Żywię również nadzieję, że autorowi uda się utrzymać współpracę z artystą.

Nie jest to powieść pozbawiona wad, fan fantastyki, który zjadł zęby na najbardziej znanych i podziwianych pozycjach może mieć pewne zastrzeżenia. Jednak ciężko odmówić Thomasowi Arnoldowi zarówno rozmachu, z jakim stworzył świat (oraz jak dobrze przybliża czytelnikowi jego szczegóły), jak i pomysłu na samą historię. Całe uniwersum wydaje się nie mieć końca tak jak pomysły autora. Nawet jeśli coś wydaje się powtórką z rozrywki, znaną z jakiegoś innego świata (a to wszak w literaturze fantastycznej wcale nie trudno) to nie czuje się, że jest to rozmrożony i odgrzany kotlet. Autor robi coraz większe postępy i o wiele lepiej czuje się w tych klimatach, co można poczuć na własnej skórze, kiedy sami nie zauważymy, gdzie nam czas ucieka. A ucieka cały czas na lekturze, którą szybko się zjada, nawet mimo jej grubości.

Łączna ocena: 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi, Thomasowi Arnoldowi!



niedziela, 16 grudnia 2018

„Mauzoleum” – Thomas Arnold

„Mauzoleum” – Thomas Arnold
Źródło: Lubimy Czytać
Autor: Thomas Arnold
Tytuł: Mauzoleum
Wydawnictwo: Agencja Reklamowo - Wydawnicza VECTRA
Stron: 432
Data wydania: 16 listopada 2018


Thrillery zaraz obok fantastyki to chyba najbardziej popularne powieści, jakie można znaleźć w mojej czytelniczej historii. Samego Thomasa Arnolda i jego twórczość poznałem całkowitym przypadkiem – już nawet nie pamiętam kiedy dokładnie – i od pierwszej książki zacząłem wykazywać zainteresowanie jego powieściami, a obecnie je wręcz uwielbiam. Przeczytałem wszystkie tytuły, jakie do tej pory wyszły spod jego pióra, więc absolutnie nie mogłem odpuścić również „Mauzoleum”, które jest kolejnym thrillerem. Tym razem jednak zupełnie innym niż dotychczasowe książki. Dosłownie umierałem z ciekawości, jakie tym razem niespodzianki zaserwował autor swoim czytelnikom. Danie było i orzeźwiające, i syte.

Zack Seeger nie jest przeciętnym mieszkańcem Pittsburgh. Prowadzi własną, dobrze prosperującą firmę, związał się z piękną kobietą i może sam decydować o wielu rzeczach. Miewa oczywiście swoje kłopoty, jednak nawet nie wie, w jakie się wplącze, kiedy postanowi pomóc rodzinie sąsiada i wejdzie w posiadanie listu napisanego przez Derriana McCaine’a. Wydarzenia, które nastąpią po przeczytaniu listu doprowadzić mogą do szaleństwa każdego, łącznie z Zackiem oraz Nicole, jego partnerką. We wszystko wmieszana jest bardzo stara historia sprzed wielu lat, która wcale nie należy do przyjemnych. Przeżycia wspomnianej pary również takie nie będą…

Jeśli mieliście już do czynienia z książkami Thomasa Arnolda, to zapomnijcie o niemalże wszystkim, co z nich pamiętacie. Zapomnijcie o detektywach, zapomnijcie o sprawie kryminalnej, która rozwiązywana jest przez całą książkę. Zapomnijcie o próbach rozszyfrowania co autor miał na myśli i zapomnijcie o klasycznym formacie kryminału. Przypomnijcie sobie za to, jak Thomas Arnold potrafi mieszać w prostych wydawałoby się sprawach i w jak głębokie zakamarki ludzkich lęków potrafi wejść. Jeśli jednak jest to Wasza pierwsza książka tego autora, to nastawcie się na scenariusz dobrego thrillera, który nie tylko przyprawiłby Was o gęsią skórkę, ale mógł zapewnić niezapomniane wrażenia, zwłaszcza, gdybyście oglądali go w nocy.

Cała historia opiera się o wydarzenia, które przytrafiły się dwójce młodych ludzi. Całkowicie zmyślone wydarzenia, rzecz jasna, które wręcz ocierają się o granice absurdu. Słowo „ocierają” jest jednak w tym przypadku użyte z pełną premedytacją – oznacza nie mniej, nie więcej, jak to, że autor starał się wycisnąć co się tylko da z balansowania na granicy rzeczywistości i absurdu, jednak przez całą drogę zachował równowagę. Było parę momentów, w których można było się zastanowić nad sensownością danej sceny, jednak całokształt skutecznie zacierał jakiekolwiek negatywne wrażenia. Na szczególne uznanie zasługuje fakt, że zdecydowana większość powieści rozgrywa się w jednym budynku. Już nie raz podkreślałem w opiniach, jak bardzo szanuję autorów, którzy potrafią stworzyć trzymającą się kupy i interesującą historię w zamkniętych pomieszczeniach – chapeau bas, bo to wyzwanie samo w sobie.

„Kto w dzisiejszych czasach zwraca uwagę na wyjące syreny alarmowe… Ludzie odwracają głowy, aby tylko ktoś nie zauważył, że niepotrzebnie się interesują”.

Wspomniałem już, że całe „Mauzoleum” nadaje się na scenariusz do filmu? Ostatnie parędziesiąt stron książki to jeden plot twist za drugim. Nie jestem co prawda osobą, która próbuje rozwikłać zagadkę w trakcie czytania, ale wiele razy pewne potencjalne rozwiązania same przychodzą na myśl. Bez względu na to, czy mają one sens, czy nie, po prostu się pojawiają, bo wydarzenia je po zwyczajnie sugerują. Podczas czytania „Mauzoleum” nie przyszło mi do głowy nic, co by było w choćby najmniejszym stopniu związane z rzeczywistym rozwiązaniem. Thomas Arnold ponownie zrobił niezłe zamieszanie, które tym razem aż się prosi, żeby je przerzucić na wielki ekran. Bladego pojęcia nie mam, w jaki sposób wygląda praca nad scenariuszem filmowym, ale historia opisana w tej powieści wydaje się być wręcz gotowcem, nad którym nie trzeba się zbyt długo pochylać, aby wykrzesać z niego gotowy obraz.

Co bardziej wybredne osoby mogą zauważyć również przeze mnie już wspomniane balansowanie na granicy realizmu – ciężko to nazwać wadą lub zaletą, jednak warto o tym wspomnieć. Kiedy jednak ktoś będzie zastanawiał się nad tym, czy dane ruchy przy konkretnych obrażeniach nie są zbyt… optymistyczne, to warto wziąć pod uwagę wykształcenie autora, który lekarzem co prawda nie jest, jednak wie sporo zwłaszcza o wpływie przeróżnych substancji (w tym produkowanych przez ludzki organizm) na ludzką sprawność. Na pewno przydałoby się odrobinę więcej wyjaśnień dotyczących niektórych ze scen, aby je nieco bardziej urealnić. Wszak przeciętny zjadacz chleba może nie wiedzieć niektórych rzeczy, nawet jeśli jest wielkim fanem thrillerów, w których pewne schematy powtarzają się w niemalże każdym tytule.

Jako thriller jest to chyba jeszcze lepsza powieść niż te dotychczasowe, napisane przez Thomasa Arnolda. Na pewno wprowadza coś nowego nie tylko do jego książek, ale również do gatunku. Z jednej strony całkowicie wybija się ze schematów, a z drugiej bardzo twardo stoi w konwencji. Czytelnik nie zostanie zanudzony ani klasycznym śledztwem, charakterystycznym dla książek ze środkiem ciężkości umiejscowionym w kryminalnym aspekcie, ani też standardowym pojedynkiem pomiędzy złoczyńcą a ofiarami. To jest właśnie bardzo mocna strona „Mauzoleum”. Co więcej, jeśli nie czytaliście wcześniejszych książek Thomasa Arnolda, to możecie tak czy siak sięgnąć po tę pozycję. Nie jest bowiem ściśle powiązana z przygodami dwójki detektywów – chociaż smaczki się znajdą. W każdym razie nie będziecie się czuli, że czegoś nie rozumiecie, chociaż możecie sobie zdradzić garść szczegółów z poprzednich książek.

Łączna ocena: 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi, Thomasowi Arnoldowi!



środa, 12 grudnia 2018

„Legendy Archeonu. Strach Stary i Nowy” – Thomas Arnold

„Legendy Archeonu. Strach Stary i Nowy” – Thomas Arnold
Źródło: Lubimy Czytać
Autor: Thomas Arnold
Tytuł: Legendy Archeonu. Strach Stary i Nowy
Wydawnictwo: Agencja Reklamowo - Wydawnicza VECTRA
Stron: 722
Data wydania: 30 listopada 2018


Jestem ogromnym fanem autora – przeczytałem wszystkie książki, które do tej pory napisał. Łącznie oczywiście z odświeżoną wersja „Anestezji”, która jednoznacznie pokazuje podejście Thomas Arnolda do fanów. A jest ono mega pozytywne, co widać było po rzeczywistym poprawieniu niemal trzech czwartych książki, która była jego pisarskim debiutem. „Legendy Archeonu. Strach Stary i Nowy” są jego pierwszym (choć nie ostatnim) podejściem do literatury fantastycznej. Osobiście byłem dobrej myśli od samego początku, ponieważ znam warsztat oraz wyobraźnię autora i ta pierwsza myśl była dobra. Nie dostałem doskonałej powieści fantasy, ale dostałem naprawdę dobrą lekturę, która ma przogromny potencjał.

Archeoni – niemal zapomniany lud, który mieszkał niegdyś na Terenach Centralnych, powrócił do Archeonu. Po wielu latach zapomnienia, walki i przelewu krwi wszystkiego, co tylko żyło na tych ziemiach. Sami Stwórcy widzieli w nich nic więcej aniżeli piaskownicę, na której mogli bawić się w swoje własne gry, sterując kolejnymi falami monstrów opanowujących lądy i wody. Wszystko jednak ma zarówno swój początek, jak i koniec. Każde wydarzenie, każda historia, każda era. A to, co powstaje na końcu, staje się jednocześnie początkiem czegoś nowego – czegoś, co może tchnąć zupełnie nowe życie w umęczony i zbrukany krwią świat.

Jednocześnie jest to książka, która pokazała mi coś nowego oraz okazała się być pewnym powrotem do sprawdzonych, znanych schematów. Coś nowego pojawiło się w twórczości Thomasa Arnolda, którego do tej pory miałem przyjemność czytać jedynie w formie thrillerów, a powrotem było stworzenie świata opartego o podobne prawa, jak w wielu powieściach fantasy. Powiewem świeżości było wykorzystanie dość oficjalnego, być może nieco archaicznego stylu prowadzenia dialogów, a twardą, znaną podstawą było wykorzystanie klasycznych motywów przewodnich fabuły powieści. Nowością jest również dla mnie dość surowe prowadzenie historii, wyzucie jej z ozdobników, przy jednoczesnym zachowaniu klasycznego budowania napięcia i dawkowania faktów.

„Od kiedy to puste chaty cię przerażają? Nie wierzymy w ich duchy, a nasze jeszcze nie zdążyły się tu osiedlić”.

Pewnym mankamentem są niezbyt wyraźne postacie. Mają swoje cechy charakteru i osobowości, prowadzone są raczej konsekwentnie (nie zmieniają swoich zachowań w sposób losowy, tylko kierują się raz obranymi cechami), jednak czegoś im brakuje, Jeśli pomyślę o Aodhonie i jego towarzyszu, to po chwili namysłu jestem w stanie ich opisać. Tylko tutaj problemem jest ta chwila namysłu – jej nie powinno być. Bardzo fajnie jest opisana budowa relacji pomiedzy księciem a jego kompanem, jednak brakuje pazura nie tylko im, ale również innym postaciom, które spotkamy na kartach powieści. Przekonałem się już jednak, że Thomas Arnold potrafi tego typu niedociągnięcia bardzo szybko nadrobić. W tym więc pokładam nadzieję, ponieważ ta pewnego rodzaju miałkość potrafi dać się we znaki.

Doskonale wyważony jest za to stosunek opisów świata do samej akcji i rozwoju fabuły. Autor płynnie przeplata te elementy, dzięki czemu czytelnik bardzo szybko i w przystępny sposób poznaje zawiłości świata stworzonego przez Thomasa Arnolda (dość rozległego świata, trzeba to podkreślić), jednocześnie nie nudząc się i otrzymując kolejne porcje wydarzeń rozgrywających się nie tylko na Terenach Centralnych, ale również w innych krainach. Całe „Legendy Archeonu. Strach stary i nowy” są bowiem podzielone na poszczególne rozdziały opisujące na przemian wydarzenia w różnych państwach/regionach oraz wędrówkę następny tronu Archeonu. Pod tym względem w pewnym sensie jest to konstrukcja zbliżona do historii, którą możemy oglądać w „Grze o tron”. Z pełną premedytacją użyłem słowa „oglądać”, ponieważ mam za sobą jedynie pierwsze dwa tomy, natomiast z serialem jestem na bieżąco. Jeśli pasuje Wam przeplatanie grupowych scen z historią konkretnych osób, to jest to książka dla Was.

„Przeszłość zawsze odnajdzie drogę, aby przypomnieć sobie o teraźniejszości”.

Na duże uznanie zasługuje również nie tylko sama szczegółowość świata stworzonego przez autora, ale również jego spójność i głębia – kontynent, na którym rozgrywa się cała akcja jest nie tylko przeogromny, ale również niezwykle różnorodny społecznie, narodowo, kulturalnie i geograficznie. Ma też swoją niezwykła historię, wraz z zaczątkiem całej mitologii, widocznej w niemalże każdej krainie. Takie konstrukcje zawsze szanuję i podziwiam, bo domyślam się, ile siły i skrupulatności potrzeba, aby wszystko miało ręce i nogi a nie było tylko popisem grafomańskiej wyobraźni. Jest jeszcze naprawdę dużo informacji, które Thomas Arnold może zdradzić na temat wszystkich ziem otaczających Tereny Centralne, co mam nadzieję, że zrobi w następnych tomach. Najlepiej w sposób, do którego przyzwyczaił czytelników w pierwszej części – spokojny, dawkujący wiedzę i wplatający ją między główną historię.

Przeogromny potencjał, różnorodny świat, wiele możliwości. Tymi słowami można nazwać debiut fantasy w wykonaniu Thomasa Arnolda. Jak na pierwszą książkę z tego gatunku jest po prostu świetnie. „Legendy Archeonu. Strach stary i nowy” mają swoje niedociągnięcia, jak niewystarczający wyraźni bohaterowie, ale są ogromnym polem do popisu dla autora. Sprawdzone rozwiązania wykorzystane przy tworzeniu powieści, w połączeniu z bardzo płodnym umysłem stały się zaczątkiem do czegoś, co mam nadzieję, że rozkręci się jeszcze bardziej i pokaże, że polscy autorzy stoją w fantastyce bardzo twardo i potrafią pokazać klasę na miarę światowej literatury. Tego życzę Thomasowi Arnoldowi i po lekturze pierwszego tomu nowego cyklu wierzę, że jest w stanie podołać temu wyzwaniu.

Łączna ocena: 7/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi, Thomasowi Arnoldowi!



poniedziałek, 12 listopada 2018

[KONKURS] „Legendy Archeonu” Thomasa Arnolda

Zapewne wielkim zaskoczeniem nie jest, że patronuję „Legendom Archeonu” – pierwszej powieści fantastycznej, która wyszła spod pióra jednego z moich ulubionych twórców thrillerów, czyli Thomasa Arnolda. A skoro patronuję, to można było się spodziewać konkursu, w którym do wygrania będzie właśnie ta książka, prawda? :) Niniejszym więc taki konkurs ogłaszam! Jeśli zastanawiacie się, jak Thomas Arnold wypadł w zmianie gatunku tworzonych książek, to macie niebywałą okazję się o tym przekonać na własne oczy. Co prawda autor umożliwił wcześniejsze spróbowanie jego twórczości w postaci fragmentów „Legend Archeonu”, które można przeczytać na jego oficjalnej stronie, ale jednak co cała powieść, to cała powieść, prawda? :) Chociaż fragmenty zdecydowanie mogą się Wam przydać w samym konkursie…

Wcześniej jednak przedstawię krótki opis fabuły, który udostępnia autor na swojej stronie oraz który widnieje na stronie Wydawnictwa Vectra:

„Po ucieczce pierwszych ludzi z Terenów Centralnych i opanowaniu tych ziem przez olbrzymów, gigantów i niszczycieli, Archeon pozostawał przesiąknięty strachem, śmiercią oraz pierwotnym złem powołanym do życia przez Stwórców. Ku swej uciesze sprowadzali oni na świat kolejne monstra pustoszące lądy i oceany, a ich jedynym celem była chęć niszczenia tego, co już istniało. Pożoga i zagłada trwały setki lat, ale również i ta era, jak każda, miała swój początek oraz koniec, zapisując się w legendach. Krew wsiąkła głęboko w ziemię, która na powrót przyjęła brunatną barwę, a rozkładające się ciała dały początek nowemu życiu. Strach uleciał i rozproszył się w powietrzu niczym dym z przygaszonej pochodni. W tym wszystkim jedynie Śmierć pozostała niezmienna. Cierpliwie czekała na odważnych, którzy postanowili wrócić i ponownie określić się mianem Archeonów – pierwotnej nacji zamieszkującej niegdyś Tereny Centralne.”

Jeśli nie czujecie się w 100% przekonani czy warto wziąć udział w konkursie i wygrać „Legendy Archeonu” to zapraszam również do zapoznania się z fragmentami udostępnionymi przez autora oraz mapą i linią rodu. Jeśli czujecie się w 100% przekonani, to… i tak polecam się zapoznać z poniższymi linkami – przydadzą się do zadania konkursowego. :D 


Kliknij tu, aby przejść do strony autora!


ZADANIE:

Literatura fantastyczna bardzo często może pochwalić się ogromną liczbą postaci występujących w utworach. To zawsze ogromne wyzwanie dla autorów stworzyć i opisać tak dużą ich liczbę, natomiast dla fanów jednym z marzeń jest osadzenie w powieści postaci stworzonych przez nich samych. Właśnie teraz macie szansę na zarysowanie postaci, która może pojawić się w drugim tomie „Legend Archeonu”! Na podstawie dostępnych fragmentów pierwszego tomu powieści podajcie imię nowej postaci, która mogłaby zostać wprowadzona w kontynuacji, wraz z bardzo krótkim jej opisem (maksymalnie dwa do trzech zdań). W zupełności wystarczy kim jest z zawodu/powołania i jakimi cechami się charakteryzuje. Jedynie imię wraz z bardzo pobieżnym rysem – bez charakterystyki postaci.

Odpowiedzi proszę wysyłać na adres zpiorem@gmail.com. Autor, czyli Thomas Arnold, wybierze postać, która według niego najlepiej pasuje do zamieszczonych informacji i to właśnie do tej osoby zostanie wysłany egzemplarz „Legend Archeonu”. :) Co więcej! To właśnie imię tej postaci zostanie umieszczone w kolejnym tomie powieści!

Całość przebiegnie mniej więcej w ten sposób:


  1. Następnego dnia po zakończeniu przyjmowania zgłoszeń wyślę zestawienie odpowiedzi BEZ JAKICHKOLWIEK DANYCH IDENTYFIKACYJNYCH do autora, Thomasa Arnolda. W dokumencie będą same odpowiedzi.
  2. Kiedy otrzymam wybrane, zwycięskie imię postaci, opublikuję w osobnym poście na blogu post, w którym poinformuję, które imię wygrało, ale bez publikacji jakichkolwiek danych identyfikacyjnych autora odpowiedzi.
  3. Osobiście odezwę się do osoby, która wygrała z prośbą o podanie adresów do wysyłki nagród. Adres ten zostanie następnie przekazany Thomasowi Arnoldowi w celu wysłania nagrody.
REGULAMIN:

1. Organizatorem konkursu jest właściciel i autor bloga „Z piórem wśród książek”, dostępnego pod adresem https://zpiorem.pl.
2. Fundatorem nagród jest autor, Thomas Arnold.
3. Nagrodami w konkursie jest egzemplarz książki autorstwa Thomasa Arnolda – „Legendy Archeonu”, wydany przez Wydawnictwo Vectra.
4. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest wysłanie e-maila wraz z odpowiedzią na pytanie konkursowego do Organizatora konkursu, na adres zpiorem@gmail.com.
5. Konkurs trwa od 12.11.2018 roku do 20.11.2018 roku. Zgłoszenia można przesyłać do północy w nocy między 20.11.2018 r., a 21.11.2018 r.
6. Zwycięzcy zostaną wyłonieni w drodze wyboru przez autora książki, Thomasa Arnolda.
7. Podczas konkursu jedyne zbierane przez Organizatora konkursu dane to adresy e-mail skrzynek, z których wysłane zostaną odpowiedzi konkursowe oraz adres zwycięzcy, pod który zostanie wysłana nagroda. Adres zostanie zebrany przez Organizatora i przekazany Fundatorowi i nie będzie udostępniany innym podmiotom w żadnym celu.
8. Wyniki w postaci publikacji w osobnym poście samych zwycięskich odpowiedzi (bez podawania danych identyfikujących ich autorów) zostaną opublikowane maksymalnie trzy dni robocze po zakończeniu przyjmowania zgłoszeń. Organizator skontaktuje się ze zwycięzcą poprzez odpowiedź na wysłane zgłoszenie.

Psst… A może macie konto na Facebooku? Jeśli tak, to zapraszam do kolejnego konkursu, w którym możecie wygrać drugą książkę Thomasa Arnolda – thriller „Mauzoleum”!