Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agencja reklamowo - wydawnicza vectra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agencja reklamowo - wydawnicza vectra. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 października 2020

[PREMIERA] „Trzecia córka” – Thomas Arnold

Źródło: Lubimy Czytać

Autor:
Thomas Arnold
Tytuł: Trzecia córka
Wydawnictwo: Vectra
Stron: 488
Data wydania: 12 października 2020

Książki Thomasa Arnolda wpadły mi kiedyś w oko całkowicie przypadkiem. Na tyle jednak mnie zaintrygowały, że postawiłem je dość wysoko na mojej liście tytułów do przeczytania – było to jeszcze za czasów, kiedy autor wydał dopiero dwie powieści. Tutaj objawiło się pewnego razu szczęście, bo Thomas Arnold sam się do mnie odezwał, widząc moje zainteresowanie jego dziełami i miałem okazję bardzo szybko zapoznać się z jego książkami. Od tamtej chwili wyczekuję absolutnie każdej kolejnej historii, która wyjdzie spod jego pióra. Zarówno tych, które można sklasyfikować jako kryminały lub thrillery, jak i na „Legendy Archeonu”, czyli jego cyklu high fantasy. „Trzecia córka” pojawiła się jako kolejna „odnoga” większej całości i aż nie mogę się doczekać, w jaki sposób autor poskleja te wszystkie postaci do kupy.

Detektyw Jade Reflin pracuje w wydziale osób zaginionych, więc wezwanie jej przez przełożonego do nastolatki, którą tajemniczy dobroczyńca przywiózł do szpitala, nie brzmi jak coś sensownego. Jednak to dopiero początek tajemnic, gdyż rzeczona dziewczyna chce rozmawiać jedynie z Gregiem Ruckerem – detektywem z wydziału zabójstw. Lekarze nie mogą z niej wyciągnąć żadnych sensownych słów, więc dwoje nowych partnerów zaczynają kopać coraz głębiej w tej dziwnej sprawie. Trafiają na adres, pod którym prawdopodobnie mieszka matka nastolatki. Niestety po przyjeździe na miejsce absolutnie wszystko robi się jeszcze bardziej skomplikowane niż dotąd, a partnerzy będą musieli zmierzyć się z kompletnie nową i niespodziewaną sytuacją.

Pierwsze, co rzuca się w oczy komuś, kto miał już do czynienia z prozą Thomasa Arnolda, jest totalnie inne niż do tej pory poprowadzenie całej fabuły. Znowu osoba zaczynająca swoją przygodę z twórczością autora, może odnieść na początku wrażenie bardzo prostej zagadki do rozwiązania, bez wielkich wodotrysków po drodze. Czemu? Ponieważ wszystko, co najlepsze zostało upchnięte w ostatnich stronach, jako lawina zwrotów akcji. Przez zdecydowaną większość książki nie ma wielkich momentów ani zwrotów, które mogłyby wywołać wielkie „wow!” – są oczywiście haczyki zarzucane na czytelnika oraz zachęty do dalszego czytania, jednak nawet mi się wydawało, że coś za prosto się to wszystko skończyło. Thomas Arnold to jednak Thomas Arnold, więc mogłem się od razu domyślić, że nie zrezygnował ze swojego mieszania chemikaliów tuż pod nosem czytelnika.

Kolejną różnicą, którą można odczuć (nie negatywnie czy pozytywnie, po prostu jest różnica) to brak takiego… kontrowersyjnego motywu przewodniego. Do tej pory autor kręcił się wokół sekt, szpitali psychiatrycznych oraz innych, dość mocnych motywów, a tym razem mamy nieco bardziej przyziemną sprawę. Rzecz jasna od samego początku zobaczycie, że raczej nie macie do czynienia z klasycznym pisarzem kryminałów, który płodzi książkę za książką, używając ciągle tych samych motywów, ale jeśli jesteście nowymi czytelnikami Thomasa Arnolda, to weźcie to pod uwagę. Dla stałych fanów pewnie też będzie to dość istotna informacja. „Trzecia córka” pokazuje bowiem, jak autor radzi sobie w klasycznych motywach i jak udaje mu się poprowadzić całą historię bez możliwości użycia bardzo wyrafinowanych sztuczek. A radzi sobie świetnie!

Na temat „Trzeciej córki” mógłbym sporo powiedzieć, jednak jest mały problem. Większość informacji zdradziłaby albo część głównego wątku, albo wspomnianych „niespodzianek”. Trudno się o niej wypowiadać tak, aby nie zepsuć zabawy wszystkim tym, którzy dopiero będą ją czytać. A w książce zawartych jest kilka motywów, które (nie wiem, czy świadomie przez autora umieszczone, czy też nie) każą się pochylić nad… intencjami oraz prawdomównością w niektórych kręgach ludzi. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to nieco enigmatyczne określenie, jednak nie chciałbym tej enigmy rozszyfrować zbyt mocno. Nie jestem pewien, czy nawet to wspomnienie nie naprowadzi Was wszystkim na trop, którymi podążały myśli Thomasa Arnolda, ale mam nadzieję, że jednak nie. I że zrozumiecie dopiero wtedy, kiedy będzie na to czas. Z mojej strony to po prostu podkreślenie, że nie samą rozrywką i czystą zagadką kryminalną stoi najnowsza powieść rydułtowskiego pisarza.

Czy uważam „Trzecią córkę” za jedną z najlepszych książek Thomasa Arnolda? Z pewnością nie. Czy uważam, że trzyma poziom i autor nie ma się absolutnie czego wstydzić? Jak najbardziej! Czy poleciłbym ją nowemu czytelnikowi? Tak! Jednak z dodatkową radą sięgnięcia później po kolejne jego książki. Warsztat poznacie, sposób myślenia również, ale w tej powieści nie poczujecie tego, co według mnie jest najlepsze w twórczości Thomasa Arnolda – zwrotów akcji co kilka stron (chociaż w sumie tutaj jeden dość mocny pojawia się w początkowej fazie) oraz umiejętności lawirowania wokół kontrowersyjnych lub trudnych tematów. To jest właśnie kwintesencja tego autora i życzę wszystkim, żeby mieli możliwość choć raz jej spróbować. Tymczasem zostawiam Was z rozmyślaniem nad tym, czy sięgnąć po „Trzecią córkę”, czy też nie. Szczerze? Na Waszym miejscu długo bym się nie zastanawiał, tylko po prostu spróbował! Warto.

Łączna ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi, Thomasowi Arnoldowi!



poniedziałek, 30 marca 2020

„Substancja czynna” – Thomas Arnold

„Substancja czynna” – Thomas Arnold
Źródło: Lubimy Czytać
Autor: Thomas Arnold
Tytuł: Substancja czynna
Wydawnictwo: Agencja Reklamowo — Wydawnicza VECTRA
Stron: 392
Data wydania: 6 marca 2020


Nie ma roku, w którym nie pojawiłaby się nowa książka Thomasa Arnolda – daleko mu z częstotliwością wydawania kolejnych powieści do Remigiusza Mroza, ale jakość co najmniej podobna! Tym razem autor w pewnym sensie zaskoczył, bo po raz pierwszy opublikował zbiór opowiadań. To dość niewdzięczna forma, która często lubi nie wyjść – zupełnie jak dobre ciasto. Człowiek się namęczy, a w efekcie dostaje zakalca. „Substancja czynna” została jednak przetestowana wcześniej, zanim padła decyzja o wydaniu w formie książki. Wylądowała bowiem w magazynie MGR.FARM, publikowana jako osobne opowiadania. Przeszła więc wstępną ocenę, jak się okazuję dobrą, a teraz udostępniana jest szerszej publiczności – w tym mnie. A ja jak zwykle jestem zachwycony!

W każdej aptece pracuje wiele osób na różnych stanowiskach – począwszy od stażysty, który dopiero uczy się wszystkiego, a zakończywszy na kierowniku, który ma największe kompetencje, ale i odpowiedzialność. Każde ze stanowisk wiąże się z innymi możliwościami, obowiązkami i przywilejami. Często można je wykorzystać do niecnych celów, czy to świadomie, czy też nie. Pięć różnych opowiadań to pięć różnych stanowisk i ich historie – czasem trochę mniej prawdziwe, a czasem trochę bardziej. Zawsze jednak nietypowe, trzymające w napięciu i jakże zwodniczo realistyczne. Wejdź więc do apteki, rozejrzyj się po ekspedycji, a potem zagłęb się w mroczne czeluście receptury oraz innych pomieszczeń tego tajemniczego przybytku…

Thomas Arnold, jak to Thomas Arnold, stanął na wysokości zadania. Na dodatek poradził sobie z formą opowiadania – co niestety nie jest łatwe. Często trudno pisarzom odpowiednio rozłożyć całą historię i ustalić dobrą dynamikę, żeby całość nie skończyła się ani za wcześnie, ani za szybko. W „Substancji czynnej” mamy łącznie pięć opowiadań i żaden z nich nie ma tych klasycznych, często występujących problemów. Chociaż nie są to też bardzo skomplikowane historie, więc w pewnym sensie autor miał trochę ułatwione zadanie – więcej bowiem w nich obyczajówek niż kryminałów. Zagadki oczywiście nie opuszczają żadnego z nich, ale nie każde kończy się (lub też ma w sobie) elementem zbrodni, przestępstwa czy innego czynu prawnie zabronionego. Moralnie tak, ale niekoniecznie prawnie.

Wszystkie opowiadania powstały początkowo dla magazynu MGR.FARM, który jest branżowym czasopismem farmaceutycznym. Można by więc sobie pomyśleć, że będą pełne branżowego żargonu, niekoniecznie zrozumiałego dla przeciętnego człowieka, za to niewymagającego wyjaśnień dla farmaceutów. Nie wiem jednak, czy jest to efekt dopieszczania opowiadań pod wydanie w formie książkowej, czy też zabieg poczyniony od samego początku, ale mnóstwo niezrozumiałych sformułowań zostało wyjaśnionych w sposób dość naturalny, jako część opisów. Dzięki temu możemy również zajrzeć za kulisy tego, jak działa apteka – jakie jest prawo farmaceutyczne, jakie pomieszczenia, czym się zajmują pracownicy oprócz sprzedaży leków i reszty asortymentu – innymi słowy to takie małe kompendium wiedzy o działalności apteki. 

Jeśli jesteście przyzwyczajeni do dość bezkompromisowej narracji, jaką można spotkać w książkach Thomasa Arnolda, to możecie poczuć się nieco rozczarowani – lub po prostu spojrzeć na autora z innej strony. Ze względu na początkowe przeznaczenie opowiadań, nie mógł sobie pozwolić na jazdę po bandzie, więc powstały o wiele łagodniejsze historie. Nie są jednak w żadnym wypadku nudne. Czasem trochę brakowało dynamiki lub po prostu konkretny, opisywany przypadek nie był bardzo… interesujący, jednak od początku do końca autor mimo wszystko utrzymał poziom. Tam, gdzie tylko mógł, zamieszał oczywiście na swój sposób i stworzył falę przeskakujących podejrzeń lub zakręcił nimi tak, że łatwo było dostać kołowacizny i zaprzestać domyślania się, jak się to wszystko rozwiąże. Nawet w tych najbardziej delikatnych przypadkach.

Cóż mogę więcej napisać o „Substancji czynnej”? Dobre opowiadania, napisane przez dobrego autora. Inne niż jego dotychczasowa twórczość, ale równie interesujące. Można powiedzieć, że jest to idealna lektura na czas relaksu, podczas którego nie chce się sięgać po bardzo wymagającą lekturę – jako przerywnik pomiędzy wyżymającymi mózg zagadkami kryminalnymi i długimi oraz ciężkimi cyklami fantasy, te pięć opowiadań to idealny wybór. Zwłaszcza jeśli ktoś już polubił prozę Thomasa Arnolda – choć tym razem umiejscowioną na naszym polskim podwórku. Oczywiście czytelnikowi zazwyczaj nie robi to różnicy, jeśli jednak ktoś woli czytać o polskich realiach (w końcu w takich się zawodowo obracał Thomas Arnold), to może to być kolejna zachęta do sięgnięcia po tę książkę.

Łączna ocena: 7/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi, Thomasowi Arnoldowi!



niedziela, 13 października 2019

[WYNIKI] „Legendy Archeonu. Nocne Słońca” – wyniki konkursu

Przez dziesięć dni mogliście zgłaszać swój udział w konkursie, w którym do wygrania były dwa egzemplarze najnowszej powieści Thomasa Arnolda – „Legendy. Archeonu. Nocne Słońca”. 😀W czwartek minął termin przyjmowania zgłoszeń, natomiast dzisiaj – zgodnie z terminem zapisanym w regulaminie – pragnę ogłosić wyniki! Dla przypomnienia, mogliście wybrać jeden z dwóch, lub oba sposoby zdobycia nagrody. Albo po prostu wysłać odpowiedź na pytanie konkursowe na mój adres e-mail, albo polubić fanpejdź/profil Thomasa Arnolda/Wydawnictwa Vectra ORAZ do tego wysłać odpowiedź na pytanie konkursowe! Nawet jeśli odpowiedź byłaby taka sama, zwiększaliście swoją szansę na wygraną!

Każdy z tych sposobów miał osobną pulę, z której wybrałem tę zwycięską, najbardziej mi odpowiadającą odpowiedź! Muszę przyznać, że w tej… węższej kategorii nie miałem najmniejszego problemu z wyborem. Kreatywność level hard – ten e-mail zdecydowanie odstawał od całej reszty! W drugim przypadku miałem trochę większy orzech do zgryzienia, ale ostatecznie się udało wybrać. Cóż, nie pozostaje mi więc nic innego, jak przedstawić zwycięskie zgłoszenia (z pominięciem rzecz jasna jakichkolwiek danych ich autorów/autorek. :) 

JEDEN



DWA

„Skoro była mowa o Świecie Czarownic, to teraz czas na kolejne oczekiwania. 
Gdy byłam mała, połykałam jak młody pelikan wszelkie wiadomości i informacje o kosmosie. Nie było rzeczy, której bym nie wiedziała (szkoda tylko, że teraz ich już nie pamiętam; no dobra, czasem otworzy się jakaś szufladka i zabłysnę, ale tak na zawołanie jest mi trudno). 
Z powyższym wiąże się moje następne oczekiwanie względem literatury fantastycznej. Czasem chcę przeczytać coś, co jest całkowicie oderwane do spraw ziemskich (i to dosłownie), więc sięgam po powieści, w których akcja dzieje się częściowo na Ziemi (z musu) i częściowo w przestrzeni kosmicznej. Oczywiście i tu muszą być zastosowane elementy dystopijne (hm... jestem ciekawa, dlaczego tyle powieści fantasy wiąże się z wymieraniem całych ras?), bo wtedy mój wewnętrzny psychopata się cieszy jak dziecko jedzące po raz pierwszy watę cukrową. 
Ostatnio trafiłam na serię Daniela Arensona. Myślałam, że będzie taka sobie, bo jakieś niskie noty ma na LC, a tymczasem tak mnie wsysło, że nie mogłam się doczekać kolejnej części i mam nadzieję, że wydawnictwo dociągnie serię do końca, a nie przerwie w połowie. Ta seria jak najbardziej mi odpowiada (i tego też oczekuję), bo opowiada losy chłopaka, który przeszedł drogę od zera do bohatera (chyba inaczej tego nie można nazwać) i bardzo fajna ukazana jest jego przemiana wewnętrzna i to, jak zmienia się jego perspektywa i zdanie na różne tematy. Przestaje chodzić za tłumem, a zaczyna podejmować samodzielne decyzje. 
Mam nadzieję, że coraz więcej będzie powieści fantasty, które mają w sobie duży ładunek psychologiczny (jak wyżej), z odrobiną romansu w tle (no heloł, w końcu należę do płci pięknej). 
Sorry, za słowotok, ale czasem, gdy zaczynam pisać, to nie wiem, kiedy skończyć, stąd moja nauczycielka języka hiszpańskiego jako jedynej daje ograniczenia w ilości zdań (max 15). 
Podsumowując, oczekuję, że literatura fantastyczna będzie jak Świat Czarownic (pierwszy mail) lub seria Arensona (ów mail). 
Koniec i kropka”.

Serdecznie gratuluję i już biegnę napisać Wam wiadomość z informacją o wygranej! 😁

Wszystkim oczywiście dziękuję serdecznie za zgłoszenia w imieniu swoim oraz Thomasa Arnolda i życzę udanej lektury! A moją opinię o książce możecie przeczytać o tutaj.



środa, 9 października 2019

„Legendy Archeonu. Nocne Słońca” – Thomas Arnold

„Legendy Archeonu. Nocne Słońca” – Thomas Arnold
Źródło: Lubimy Czytać
Autor: Thomas Arnold
Tytuł: Legendy Archeonu. Nocne Słońca
Wydawnictwo: Agencja Reklamowo - Wydawnicza VECTRA
Stron: 866
Data wydania: 15 września 2019


Minął prawie rok od wydania pierwszej części „Legend Archeonu”, których autorem jest Thomas Arnold – polski autor urodzony w Rybniku, a piszący pod pseudonimem. Na swoim koncie ma już kilka powieści kryminalnych, w których głównymi bohaterami jest dwójka detektywów – James Adams i David Ross. „Legendy Archeonu. Strach stary i nowy” to już nieco inna para kaloszy, Thomas Arnold bowiem wszedł z jej pomocą na ścieżkę powieści fantastycznej, którą 15 września 2019 roku postanowił dalej kroczyć i przedstawić nam drugą część – „Legendy Archeonu. Nocne Słońca”. Z niecierpliwością czekałem na drugi tom – to, co autor pokazał w pierwszej części, miało ogromny potencjał. Co prawda mogło być o wiele lepiej, ale i tak widać duży progres, a sama historia jest – jak to u Thomasa Arnolda – świetna.

Upadek przywódcy pociąga za sobą upadek całego państwa. W tym jednak przypadku, do upadku Archeonu doprowadził przywódca Czerni, a po jego upadku największa siła, jaką Archeon kiedykolwiek widział, rozproszyła się na o wiele mniejsze oddziały. To jednak nie koniec zarazy toczącej jedno z najważniejszych Królestw Terenów Centralnych. To jedynie przegrupowanie się oddziałów i dalsze życie w ciągłym strachu o własne życie i duszę. Polityka prowadzona przez generałów nie śniła się nawet największym pesymistom stąpającym po ziemiach Archeonu. Do wielu osób dość szybko dotarło, że być może śmierć jest o wiele bardziej łaskawa niż jakikolwiek obecny przywódca podbitych ziem.

Już w pierwszym tomie „Legend Archeonu” autor pokazał, że planuje stworzyć długą historię, osadzoną w ogromnym świecie. To jednak dopiero „Nocne Słońca” pokazują, z czym trzeba się będzie zmierzyć. Mapy zawarte w książce (na wewnętrznej stronie okładek, dość klasycznie) pokazują świat podzielony na dwie części – z pierwszym z nich mogliśmy zapoznać się w „Strachu starym i nowym”. Przedstawiał on tereny kończące się na wschodzie Wielkimi Równinami, półwyspem należącym do Myrenów oraz na północnym wschodzie Pustymi Polami z Przełęczą Lodowych Wiatrów przecinającą Wielkie Góry Północne. Okazuje się, że jest to tak naprawdę dopiero połowa świata (przynajmniej na tę chwilę), którą Thomas Arnold planuje pokazać swoim czytelnikom.

„– Oczywiście! Żadnej nie biorę sobie za żonę i nie obiecuję wierności, bo wiem, że i tak nie dotrzymałbym słowa”.

„Legendy Archeonu. Nocne Słońca” dla odmiany z tyłu książki nie mają powtórzonej mapy, którą znaleźć można po wewnętrznej stronie przedniej okładki (jeszcze przed czwórką tytułową książki). Tym razem mamy ziemie, które rozciągają się od Wielkich Równin oraz Terenów Myrenów dalej na wschód, ukazując drugie tyle ziem. Oczywiście nie kończą się one „Terenami Niezbadanymi”, więc nie wiadomo tak naprawdę, co jeszcze autor wymyśli. Czytelnik jest rzecz jasna prowadzony przez nowe krainy wraz z postaciami, które przemieszczają się w sobie wiadomym celu – którego zdradzać oczywiście nie będę. Chociaż powinienem nieco doprecyzować, kto nam dokładnie pokazuje nowe ziemie. Głównym bohaterem i osobą, wokół której dzieje się najwięcej jest Hagan, którego znamy z pierwszego tomu.

Chociaż większość akcji skupia się na Haganie, to autor pokazuje również posunięcia Venenów, a przede wszystkim ich dowódców, którzy wiele lat po wydarzeniach pierwszego tomu wciąż trzymają Tereny Centralne twardą ręką. Jest to też sposób na przedstawienie wielu szczegółów dotyczących zarówno tego, w jaki sposób sami Veneni działają, czym się kierują czy jakie mają cechy, ale również uchylenie rąbka tajemnicy cóż takiego autor przygotował zarówno nam, czytelnikom, jak i postaciom, z którymi mamy do czynienia na kolejnych kartach książki. Ogólnie „Legendy Archeonu. Nocne Słońca” zdradzają mnóstwo szczegółów dotyczących świata utworzonego przez Thomasa Arnolda – o jego historii, zwyczajach poszczególnych narodów, ich kulturze oraz prawach rządzących różnymi krajami. Dawka informacji jest naprawdę ogromna i pozwala o wiele lepiej poznać całe uniwersum.

Nie wiem, czy dokładnie taki był zamysł Thomasa Arnolda, kiedy pisał „Legendy Archeonu. Nocne Słońca”, ale książka wspaniale pokazuje jedną rzecz, której bym się nie spodziewał spotkać w takiej powieści. Historia wielu krajów potrafi być w rzeczywistym świecie zmieniana na bieżąco i już nie raz pojawiły się próby jej zakłamania w różnych zakątkach świata. Czasem było to celowe działanie, kiedy indziej próba ochrony własnych obywateli, a więc działanie otulone w dobre chęci. Drugi tom „Legend Archeonu” pokazuje nieco wyolbrzymiony (choć z perspektywy postaci bardzo realny) problem manipulacji historią spowodowany przeróżnymi pobudkami. Być może miał to być jedynie wątek poboczny lub wręcz niezamierzony efekt, jednak warto go wypatrywać podczas lektury – aby zobaczyć, jak to może zadziałać w praktyce.

„Nikt nie pamiętał nawet, kiedy ostatnio wybuchły tutaj jakieś zamieszki, więc w porównaniu do ziem targanych wojnami, gdzie mapy maluje się krwią, a granice wytycza ciałami poległych wojowników, przypadkowego obieżyświatowi El-Baal rzeczywiście mogło się kojarzyć z krainą szczęśliwości”.

Widać również, że autor coraz bardziej swobodnie porusza się w zawiłych zasadach, którymi rządzi się fantastyka. Nie ma problemów z odpowiednim prowadzeniem konkretnego wątku, wstawki dotyczące świata oraz mechaniki jego działania są bardzo naturalne. Opisy nie przytłaczają, ale również nie traktują ani okoliczności przyrody, ani wydarzeń po macoszemu. Niestety wciąż nie mogę ujrzeć w większości postaci czegoś więcej niż imienia. Hagan wyszedł dobrze – obecnie myśląc o nim, jako o głównym bohaterze całego drugiego tomu, jestem w stanie od razu podać jego charakterystykę. Co prawda cech szczególnych wyglądu oprócz wzrostu nie byłbym w stanie wymienić, jednak cechy charakteru i osobowości już jak najbardziej. Wiem, co czuję, myśląc o nim i jakie potrafi we mnie emocje wywołać. Niestety ciężko mi jest to samo powiedzieć o wielu innych postaciach, mimo że trafiają się wyjątki, takie jak Kobe (bardzo intrygująca kobieta).

Pewnym problemem może też być dość szybkie rozpoczynanie i kończenie konkretnego wątku. Thomas Arnold nie ma kompletnie żadnego problemu z poprowadzeniem danej akcji, jednak coś mi zgrzyta przy sytuacjach takich jak poznanie nowych postaci, rozpoczęcie wdrażania w życie planu czy innego wydarzenia, które… no… rozpoczyna się. Wiele razy wydawało mi się o wiele zbyt dynamiczne i być może potraktowane nieco po macoszemu, aby szybciej wejść już w fazę rozwinięcia, w której Thomas Arnold czuje się jak ryba w wodzie. Czasem to samo odczucie towarzyszyło mi przy rozwiązywaniu jakiegoś wątku – trochę za szybko, trochę zbyt płytko. Chociaż autor zdecydowanie nie szedł na łatwiznę i nie próbował naciągnąć wydarzeń do fabuły, którą wymyślił. Zapewne po prostu jest to kolejny etap, który trzeba sobie zwyczajnie wyrobić, pisząc. Być może w kolejnym tomie nie będę miał już na co marudzić.

Zakończeniem autor nie powalił na kolana, jak to zazwyczaj miał w zwyczaju robić, ale również nie zasmucił. Ładne otwarcie dla trzeciego tomu, które równie dobrze mogłoby być i zamknięciem całej historii. Ogólnie rzecz biorąc „Legendy Archeonu. Nocne Słońca” są bardzo „równą” książką, co widać na każdym etapie. Nie ma sinusoidy, na której grzbietach spotkamy lepsze fragmenty, a w dolinach te o wiele gorsze. Do tego jednak Thomas Arnold już przyzwyczaił – zarówno w swoich thrillerach, jak i teraz, podczas jego przygody z literaturą fantastyczną. Chciałoby się, aby na większość autorów można było liczyć w takim samym stopniu, jak na Thomasa Arnolda. Tutaj nawet brak cliffhangera powodującego obgryzanie paznokci nie wywołuje uczucia zawiedzenia. Po prostu się wie, że następna część zostanie rozpoczęta w mniej więcej tym samym miejscu i dalej będzie można zagłębić się w świat tonący w Czerni.

„– Na Terenach Centralnych przyszło na świat dwadzieścia pokoleń Anxienów. Po tylu latach nie mówisz już o powrocie, Haganie. To byłaby ucieczka z Archeonu, który stał się naszym domem”.

Na parę słów zasługują również ilustracje, których autorem jest Franciszek Nieć. Idealnie pasują do klimatu, który stworzył autor w swojej powieści, więc szkoda, że mają jedną, główną wadę. Jest ich trochę za mało. Być może można to przekuć w coś pozytywnego, ponieważ kiedy już się całkowicie o nich zapomni, to znienacka pojawiają się w polu widzenia i ilustrują wydarzenia, o których aktualnie się czyta. Czarno-białe, proste, ale przekazujące absolutnie wszystko, co mają przekazać. Pamiętajcie, proszę, że żaden ze mnie znawca, więc przekazać mogę jedynie subiektywne odczucia na ten temat – a są one bardzo pozytywne. Ilustracje dobrze mi się zgrywają z treścią książki, dlatego żałuję, że nie ma ich więcej. Żywię również nadzieję, że autorowi uda się utrzymać współpracę z artystą.

Nie jest to powieść pozbawiona wad, fan fantastyki, który zjadł zęby na najbardziej znanych i podziwianych pozycjach może mieć pewne zastrzeżenia. Jednak ciężko odmówić Thomasowi Arnoldowi zarówno rozmachu, z jakim stworzył świat (oraz jak dobrze przybliża czytelnikowi jego szczegóły), jak i pomysłu na samą historię. Całe uniwersum wydaje się nie mieć końca tak jak pomysły autora. Nawet jeśli coś wydaje się powtórką z rozrywki, znaną z jakiegoś innego świata (a to wszak w literaturze fantastycznej wcale nie trudno) to nie czuje się, że jest to rozmrożony i odgrzany kotlet. Autor robi coraz większe postępy i o wiele lepiej czuje się w tych klimatach, co można poczuć na własnej skórze, kiedy sami nie zauważymy, gdzie nam czas ucieka. A ucieka cały czas na lekturze, którą szybko się zjada, nawet mimo jej grubości.

Łączna ocena: 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi, Thomasowi Arnoldowi!



wtorek, 27 sierpnia 2019

Drugi tom cyklu Thomasa Arnolda – „Legendy Archeonu. Nocne Słońca” – już za progiem!

Tak! Oficjalnie już można ogłaszać, że wielkimi krokami zbliża się drugi tom „Legend Archeonu”! Jego pełny tytuł to „Legendy Archeonu. Nocne Słońca”. Być może coś Wam świta ta nazwa (a mam nadzieję wręcz, że ją doskonale kojarzycie, bo warto) – Legendy Archeonu. Pierwszy tom miałem przyjemność czytać prawie rok temu. Autorem obu części jest Thomas Arnold, polski autor, który swoją przygodę zaczynał od kryminałów i thrillerów, takich jak „33 dni prawdy” czy „Tetragon”. „Legendy Archeonu. Strach Stary i Nowy” były jego pierwszą przygodą z literaturą fantastyczną, którą to przygodę postanowił kontynuować!

Już w połowie września (wstępna data premiery to dokładnie 10 września 2019 roku) w ręce czytelników trafi drugi tom, a wraz z nim możliwość dalszej eksploracji świata stworzonego przez Thomasa Arnolda. Za parę dni będziecie mogli skorzystać z możliwości zakupu książki wraz z bardzo fajnym, archeońskim kubkiem w ramach przedsprzedaży. Oczywiście poinformuję o jej starcie w moich social mediach. Dlatego zachęcam do polubienia:



A oto, co będzie można w rzeczonej przedsprzedaży nabyć:




Wszystkich niezdecydowanych zapraszam do przeczytania mojej opinii o pierwszym tomie, a jako dodatek dorzucam poniżej opis fabuły drugiej części, której również patronuję (tak jak pierwszej), co możecie zobaczyć na powyższych zdjęciach.

„Po upadku Hellekina Królestwem Archeonu, do niedawna uznawanym przez wielu za centrum świata, zaczęli władać padlinożercy. Jedynie czasem płoszyła ich Śmierć, gdy przechadzała się zarastającymi drogami i zaglądała do opuszczonych chat w poszukiwaniu bytów, które postanowiły rzucić jej wyzwanie – skryć się przed zagładą, jaką horda sprowadziła na te ziemie. 
Archeończycy, którzy przeżyli czarną falę, wierzyli, że po śmierci przywódcy Venenów jego słudzy wrócą do tuneli i tam dokonają żywota. Tymczasem mroczne legiony jedynie się przegrupowały – generałowie odzyskali wolną wolę, co doprowadziło do licznych konfliktów. Rozpoczęły się walki o strefy wpływów, a głównym obiektem sporu stała się przerzedzona wojną ludność Archeonu. 
Na początku każdy pragnął jedynie przeżyć, lecz ci, którym się udało, szybko pojęli, że to śmierć jest łaską, a nie życie”.


Wszystkie grafiki pochodzą wprost od autora oraz Wydawnictwa Vectra i nie są wykonane przeze mnie.

niedziela, 16 grudnia 2018

„Mauzoleum” – Thomas Arnold

„Mauzoleum” – Thomas Arnold
Źródło: Lubimy Czytać
Autor: Thomas Arnold
Tytuł: Mauzoleum
Wydawnictwo: Agencja Reklamowo - Wydawnicza VECTRA
Stron: 432
Data wydania: 16 listopada 2018


Thrillery zaraz obok fantastyki to chyba najbardziej popularne powieści, jakie można znaleźć w mojej czytelniczej historii. Samego Thomasa Arnolda i jego twórczość poznałem całkowitym przypadkiem – już nawet nie pamiętam kiedy dokładnie – i od pierwszej książki zacząłem wykazywać zainteresowanie jego powieściami, a obecnie je wręcz uwielbiam. Przeczytałem wszystkie tytuły, jakie do tej pory wyszły spod jego pióra, więc absolutnie nie mogłem odpuścić również „Mauzoleum”, które jest kolejnym thrillerem. Tym razem jednak zupełnie innym niż dotychczasowe książki. Dosłownie umierałem z ciekawości, jakie tym razem niespodzianki zaserwował autor swoim czytelnikom. Danie było i orzeźwiające, i syte.

Zack Seeger nie jest przeciętnym mieszkańcem Pittsburgh. Prowadzi własną, dobrze prosperującą firmę, związał się z piękną kobietą i może sam decydować o wielu rzeczach. Miewa oczywiście swoje kłopoty, jednak nawet nie wie, w jakie się wplącze, kiedy postanowi pomóc rodzinie sąsiada i wejdzie w posiadanie listu napisanego przez Derriana McCaine’a. Wydarzenia, które nastąpią po przeczytaniu listu doprowadzić mogą do szaleństwa każdego, łącznie z Zackiem oraz Nicole, jego partnerką. We wszystko wmieszana jest bardzo stara historia sprzed wielu lat, która wcale nie należy do przyjemnych. Przeżycia wspomnianej pary również takie nie będą…

Jeśli mieliście już do czynienia z książkami Thomasa Arnolda, to zapomnijcie o niemalże wszystkim, co z nich pamiętacie. Zapomnijcie o detektywach, zapomnijcie o sprawie kryminalnej, która rozwiązywana jest przez całą książkę. Zapomnijcie o próbach rozszyfrowania co autor miał na myśli i zapomnijcie o klasycznym formacie kryminału. Przypomnijcie sobie za to, jak Thomas Arnold potrafi mieszać w prostych wydawałoby się sprawach i w jak głębokie zakamarki ludzkich lęków potrafi wejść. Jeśli jednak jest to Wasza pierwsza książka tego autora, to nastawcie się na scenariusz dobrego thrillera, który nie tylko przyprawiłby Was o gęsią skórkę, ale mógł zapewnić niezapomniane wrażenia, zwłaszcza, gdybyście oglądali go w nocy.

Cała historia opiera się o wydarzenia, które przytrafiły się dwójce młodych ludzi. Całkowicie zmyślone wydarzenia, rzecz jasna, które wręcz ocierają się o granice absurdu. Słowo „ocierają” jest jednak w tym przypadku użyte z pełną premedytacją – oznacza nie mniej, nie więcej, jak to, że autor starał się wycisnąć co się tylko da z balansowania na granicy rzeczywistości i absurdu, jednak przez całą drogę zachował równowagę. Było parę momentów, w których można było się zastanowić nad sensownością danej sceny, jednak całokształt skutecznie zacierał jakiekolwiek negatywne wrażenia. Na szczególne uznanie zasługuje fakt, że zdecydowana większość powieści rozgrywa się w jednym budynku. Już nie raz podkreślałem w opiniach, jak bardzo szanuję autorów, którzy potrafią stworzyć trzymającą się kupy i interesującą historię w zamkniętych pomieszczeniach – chapeau bas, bo to wyzwanie samo w sobie.

„Kto w dzisiejszych czasach zwraca uwagę na wyjące syreny alarmowe… Ludzie odwracają głowy, aby tylko ktoś nie zauważył, że niepotrzebnie się interesują”.

Wspomniałem już, że całe „Mauzoleum” nadaje się na scenariusz do filmu? Ostatnie parędziesiąt stron książki to jeden plot twist za drugim. Nie jestem co prawda osobą, która próbuje rozwikłać zagadkę w trakcie czytania, ale wiele razy pewne potencjalne rozwiązania same przychodzą na myśl. Bez względu na to, czy mają one sens, czy nie, po prostu się pojawiają, bo wydarzenia je po zwyczajnie sugerują. Podczas czytania „Mauzoleum” nie przyszło mi do głowy nic, co by było w choćby najmniejszym stopniu związane z rzeczywistym rozwiązaniem. Thomas Arnold ponownie zrobił niezłe zamieszanie, które tym razem aż się prosi, żeby je przerzucić na wielki ekran. Bladego pojęcia nie mam, w jaki sposób wygląda praca nad scenariuszem filmowym, ale historia opisana w tej powieści wydaje się być wręcz gotowcem, nad którym nie trzeba się zbyt długo pochylać, aby wykrzesać z niego gotowy obraz.

Co bardziej wybredne osoby mogą zauważyć również przeze mnie już wspomniane balansowanie na granicy realizmu – ciężko to nazwać wadą lub zaletą, jednak warto o tym wspomnieć. Kiedy jednak ktoś będzie zastanawiał się nad tym, czy dane ruchy przy konkretnych obrażeniach nie są zbyt… optymistyczne, to warto wziąć pod uwagę wykształcenie autora, który lekarzem co prawda nie jest, jednak wie sporo zwłaszcza o wpływie przeróżnych substancji (w tym produkowanych przez ludzki organizm) na ludzką sprawność. Na pewno przydałoby się odrobinę więcej wyjaśnień dotyczących niektórych ze scen, aby je nieco bardziej urealnić. Wszak przeciętny zjadacz chleba może nie wiedzieć niektórych rzeczy, nawet jeśli jest wielkim fanem thrillerów, w których pewne schematy powtarzają się w niemalże każdym tytule.

Jako thriller jest to chyba jeszcze lepsza powieść niż te dotychczasowe, napisane przez Thomasa Arnolda. Na pewno wprowadza coś nowego nie tylko do jego książek, ale również do gatunku. Z jednej strony całkowicie wybija się ze schematów, a z drugiej bardzo twardo stoi w konwencji. Czytelnik nie zostanie zanudzony ani klasycznym śledztwem, charakterystycznym dla książek ze środkiem ciężkości umiejscowionym w kryminalnym aspekcie, ani też standardowym pojedynkiem pomiędzy złoczyńcą a ofiarami. To jest właśnie bardzo mocna strona „Mauzoleum”. Co więcej, jeśli nie czytaliście wcześniejszych książek Thomasa Arnolda, to możecie tak czy siak sięgnąć po tę pozycję. Nie jest bowiem ściśle powiązana z przygodami dwójki detektywów – chociaż smaczki się znajdą. W każdym razie nie będziecie się czuli, że czegoś nie rozumiecie, chociaż możecie sobie zdradzić garść szczegółów z poprzednich książek.

Łączna ocena: 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi, Thomasowi Arnoldowi!



środa, 12 grudnia 2018

„Legendy Archeonu. Strach Stary i Nowy” – Thomas Arnold

„Legendy Archeonu. Strach Stary i Nowy” – Thomas Arnold
Źródło: Lubimy Czytać
Autor: Thomas Arnold
Tytuł: Legendy Archeonu. Strach Stary i Nowy
Wydawnictwo: Agencja Reklamowo - Wydawnicza VECTRA
Stron: 722
Data wydania: 30 listopada 2018


Jestem ogromnym fanem autora – przeczytałem wszystkie książki, które do tej pory napisał. Łącznie oczywiście z odświeżoną wersja „Anestezji”, która jednoznacznie pokazuje podejście Thomas Arnolda do fanów. A jest ono mega pozytywne, co widać było po rzeczywistym poprawieniu niemal trzech czwartych książki, która była jego pisarskim debiutem. „Legendy Archeonu. Strach Stary i Nowy” są jego pierwszym (choć nie ostatnim) podejściem do literatury fantastycznej. Osobiście byłem dobrej myśli od samego początku, ponieważ znam warsztat oraz wyobraźnię autora i ta pierwsza myśl była dobra. Nie dostałem doskonałej powieści fantasy, ale dostałem naprawdę dobrą lekturę, która ma przogromny potencjał.

Archeoni – niemal zapomniany lud, który mieszkał niegdyś na Terenach Centralnych, powrócił do Archeonu. Po wielu latach zapomnienia, walki i przelewu krwi wszystkiego, co tylko żyło na tych ziemiach. Sami Stwórcy widzieli w nich nic więcej aniżeli piaskownicę, na której mogli bawić się w swoje własne gry, sterując kolejnymi falami monstrów opanowujących lądy i wody. Wszystko jednak ma zarówno swój początek, jak i koniec. Każde wydarzenie, każda historia, każda era. A to, co powstaje na końcu, staje się jednocześnie początkiem czegoś nowego – czegoś, co może tchnąć zupełnie nowe życie w umęczony i zbrukany krwią świat.

Jednocześnie jest to książka, która pokazała mi coś nowego oraz okazała się być pewnym powrotem do sprawdzonych, znanych schematów. Coś nowego pojawiło się w twórczości Thomasa Arnolda, którego do tej pory miałem przyjemność czytać jedynie w formie thrillerów, a powrotem było stworzenie świata opartego o podobne prawa, jak w wielu powieściach fantasy. Powiewem świeżości było wykorzystanie dość oficjalnego, być może nieco archaicznego stylu prowadzenia dialogów, a twardą, znaną podstawą było wykorzystanie klasycznych motywów przewodnich fabuły powieści. Nowością jest również dla mnie dość surowe prowadzenie historii, wyzucie jej z ozdobników, przy jednoczesnym zachowaniu klasycznego budowania napięcia i dawkowania faktów.

„Od kiedy to puste chaty cię przerażają? Nie wierzymy w ich duchy, a nasze jeszcze nie zdążyły się tu osiedlić”.

Pewnym mankamentem są niezbyt wyraźne postacie. Mają swoje cechy charakteru i osobowości, prowadzone są raczej konsekwentnie (nie zmieniają swoich zachowań w sposób losowy, tylko kierują się raz obranymi cechami), jednak czegoś im brakuje, Jeśli pomyślę o Aodhonie i jego towarzyszu, to po chwili namysłu jestem w stanie ich opisać. Tylko tutaj problemem jest ta chwila namysłu – jej nie powinno być. Bardzo fajnie jest opisana budowa relacji pomiedzy księciem a jego kompanem, jednak brakuje pazura nie tylko im, ale również innym postaciom, które spotkamy na kartach powieści. Przekonałem się już jednak, że Thomas Arnold potrafi tego typu niedociągnięcia bardzo szybko nadrobić. W tym więc pokładam nadzieję, ponieważ ta pewnego rodzaju miałkość potrafi dać się we znaki.

Doskonale wyważony jest za to stosunek opisów świata do samej akcji i rozwoju fabuły. Autor płynnie przeplata te elementy, dzięki czemu czytelnik bardzo szybko i w przystępny sposób poznaje zawiłości świata stworzonego przez Thomasa Arnolda (dość rozległego świata, trzeba to podkreślić), jednocześnie nie nudząc się i otrzymując kolejne porcje wydarzeń rozgrywających się nie tylko na Terenach Centralnych, ale również w innych krainach. Całe „Legendy Archeonu. Strach stary i nowy” są bowiem podzielone na poszczególne rozdziały opisujące na przemian wydarzenia w różnych państwach/regionach oraz wędrówkę następny tronu Archeonu. Pod tym względem w pewnym sensie jest to konstrukcja zbliżona do historii, którą możemy oglądać w „Grze o tron”. Z pełną premedytacją użyłem słowa „oglądać”, ponieważ mam za sobą jedynie pierwsze dwa tomy, natomiast z serialem jestem na bieżąco. Jeśli pasuje Wam przeplatanie grupowych scen z historią konkretnych osób, to jest to książka dla Was.

„Przeszłość zawsze odnajdzie drogę, aby przypomnieć sobie o teraźniejszości”.

Na duże uznanie zasługuje również nie tylko sama szczegółowość świata stworzonego przez autora, ale również jego spójność i głębia – kontynent, na którym rozgrywa się cała akcja jest nie tylko przeogromny, ale również niezwykle różnorodny społecznie, narodowo, kulturalnie i geograficznie. Ma też swoją niezwykła historię, wraz z zaczątkiem całej mitologii, widocznej w niemalże każdej krainie. Takie konstrukcje zawsze szanuję i podziwiam, bo domyślam się, ile siły i skrupulatności potrzeba, aby wszystko miało ręce i nogi a nie było tylko popisem grafomańskiej wyobraźni. Jest jeszcze naprawdę dużo informacji, które Thomas Arnold może zdradzić na temat wszystkich ziem otaczających Tereny Centralne, co mam nadzieję, że zrobi w następnych tomach. Najlepiej w sposób, do którego przyzwyczaił czytelników w pierwszej części – spokojny, dawkujący wiedzę i wplatający ją między główną historię.

Przeogromny potencjał, różnorodny świat, wiele możliwości. Tymi słowami można nazwać debiut fantasy w wykonaniu Thomasa Arnolda. Jak na pierwszą książkę z tego gatunku jest po prostu świetnie. „Legendy Archeonu. Strach stary i nowy” mają swoje niedociągnięcia, jak niewystarczający wyraźni bohaterowie, ale są ogromnym polem do popisu dla autora. Sprawdzone rozwiązania wykorzystane przy tworzeniu powieści, w połączeniu z bardzo płodnym umysłem stały się zaczątkiem do czegoś, co mam nadzieję, że rozkręci się jeszcze bardziej i pokaże, że polscy autorzy stoją w fantastyce bardzo twardo i potrafią pokazać klasę na miarę światowej literatury. Tego życzę Thomasowi Arnoldowi i po lekturze pierwszego tomu nowego cyklu wierzę, że jest w stanie podołać temu wyzwaniu.

Łączna ocena: 7/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi, Thomasowi Arnoldowi!



poniedziałek, 12 listopada 2018

[KONKURS] „Legendy Archeonu” Thomasa Arnolda

Zapewne wielkim zaskoczeniem nie jest, że patronuję „Legendom Archeonu” – pierwszej powieści fantastycznej, która wyszła spod pióra jednego z moich ulubionych twórców thrillerów, czyli Thomasa Arnolda. A skoro patronuję, to można było się spodziewać konkursu, w którym do wygrania będzie właśnie ta książka, prawda? :) Niniejszym więc taki konkurs ogłaszam! Jeśli zastanawiacie się, jak Thomas Arnold wypadł w zmianie gatunku tworzonych książek, to macie niebywałą okazję się o tym przekonać na własne oczy. Co prawda autor umożliwił wcześniejsze spróbowanie jego twórczości w postaci fragmentów „Legend Archeonu”, które można przeczytać na jego oficjalnej stronie, ale jednak co cała powieść, to cała powieść, prawda? :) Chociaż fragmenty zdecydowanie mogą się Wam przydać w samym konkursie…

Wcześniej jednak przedstawię krótki opis fabuły, który udostępnia autor na swojej stronie oraz który widnieje na stronie Wydawnictwa Vectra:

„Po ucieczce pierwszych ludzi z Terenów Centralnych i opanowaniu tych ziem przez olbrzymów, gigantów i niszczycieli, Archeon pozostawał przesiąknięty strachem, śmiercią oraz pierwotnym złem powołanym do życia przez Stwórców. Ku swej uciesze sprowadzali oni na świat kolejne monstra pustoszące lądy i oceany, a ich jedynym celem była chęć niszczenia tego, co już istniało. Pożoga i zagłada trwały setki lat, ale również i ta era, jak każda, miała swój początek oraz koniec, zapisując się w legendach. Krew wsiąkła głęboko w ziemię, która na powrót przyjęła brunatną barwę, a rozkładające się ciała dały początek nowemu życiu. Strach uleciał i rozproszył się w powietrzu niczym dym z przygaszonej pochodni. W tym wszystkim jedynie Śmierć pozostała niezmienna. Cierpliwie czekała na odważnych, którzy postanowili wrócić i ponownie określić się mianem Archeonów – pierwotnej nacji zamieszkującej niegdyś Tereny Centralne.”

Jeśli nie czujecie się w 100% przekonani czy warto wziąć udział w konkursie i wygrać „Legendy Archeonu” to zapraszam również do zapoznania się z fragmentami udostępnionymi przez autora oraz mapą i linią rodu. Jeśli czujecie się w 100% przekonani, to… i tak polecam się zapoznać z poniższymi linkami – przydadzą się do zadania konkursowego. :D 


Kliknij tu, aby przejść do strony autora!


ZADANIE:

Literatura fantastyczna bardzo często może pochwalić się ogromną liczbą postaci występujących w utworach. To zawsze ogromne wyzwanie dla autorów stworzyć i opisać tak dużą ich liczbę, natomiast dla fanów jednym z marzeń jest osadzenie w powieści postaci stworzonych przez nich samych. Właśnie teraz macie szansę na zarysowanie postaci, która może pojawić się w drugim tomie „Legend Archeonu”! Na podstawie dostępnych fragmentów pierwszego tomu powieści podajcie imię nowej postaci, która mogłaby zostać wprowadzona w kontynuacji, wraz z bardzo krótkim jej opisem (maksymalnie dwa do trzech zdań). W zupełności wystarczy kim jest z zawodu/powołania i jakimi cechami się charakteryzuje. Jedynie imię wraz z bardzo pobieżnym rysem – bez charakterystyki postaci.

Odpowiedzi proszę wysyłać na adres zpiorem@gmail.com. Autor, czyli Thomas Arnold, wybierze postać, która według niego najlepiej pasuje do zamieszczonych informacji i to właśnie do tej osoby zostanie wysłany egzemplarz „Legend Archeonu”. :) Co więcej! To właśnie imię tej postaci zostanie umieszczone w kolejnym tomie powieści!

Całość przebiegnie mniej więcej w ten sposób:


  1. Następnego dnia po zakończeniu przyjmowania zgłoszeń wyślę zestawienie odpowiedzi BEZ JAKICHKOLWIEK DANYCH IDENTYFIKACYJNYCH do autora, Thomasa Arnolda. W dokumencie będą same odpowiedzi.
  2. Kiedy otrzymam wybrane, zwycięskie imię postaci, opublikuję w osobnym poście na blogu post, w którym poinformuję, które imię wygrało, ale bez publikacji jakichkolwiek danych identyfikacyjnych autora odpowiedzi.
  3. Osobiście odezwę się do osoby, która wygrała z prośbą o podanie adresów do wysyłki nagród. Adres ten zostanie następnie przekazany Thomasowi Arnoldowi w celu wysłania nagrody.
REGULAMIN:

1. Organizatorem konkursu jest właściciel i autor bloga „Z piórem wśród książek”, dostępnego pod adresem https://zpiorem.pl.
2. Fundatorem nagród jest autor, Thomas Arnold.
3. Nagrodami w konkursie jest egzemplarz książki autorstwa Thomasa Arnolda – „Legendy Archeonu”, wydany przez Wydawnictwo Vectra.
4. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest wysłanie e-maila wraz z odpowiedzią na pytanie konkursowego do Organizatora konkursu, na adres zpiorem@gmail.com.
5. Konkurs trwa od 12.11.2018 roku do 20.11.2018 roku. Zgłoszenia można przesyłać do północy w nocy między 20.11.2018 r., a 21.11.2018 r.
6. Zwycięzcy zostaną wyłonieni w drodze wyboru przez autora książki, Thomasa Arnolda.
7. Podczas konkursu jedyne zbierane przez Organizatora konkursu dane to adresy e-mail skrzynek, z których wysłane zostaną odpowiedzi konkursowe oraz adres zwycięzcy, pod który zostanie wysłana nagroda. Adres zostanie zebrany przez Organizatora i przekazany Fundatorowi i nie będzie udostępniany innym podmiotom w żadnym celu.
8. Wyniki w postaci publikacji w osobnym poście samych zwycięskich odpowiedzi (bez podawania danych identyfikujących ich autorów) zostaną opublikowane maksymalnie trzy dni robocze po zakończeniu przyjmowania zgłoszeń. Organizator skontaktuje się ze zwycięzcą poprzez odpowiedź na wysłane zgłoszenie.

Psst… A może macie konto na Facebooku? Jeśli tak, to zapraszam do kolejnego konkursu, w którym możecie wygrać drugą książkę Thomasa Arnolda – thriller „Mauzoleum”!



wtorek, 24 października 2017

[PREMIERA] "Efektor" - Thomas Arnold

"Efektor" - Thomas Arnold
Źródło: Autor
Autor: Thomas Arnold
Tytuł: Efektor
Wydawnictwo: Agencja Reklamowo - Wydawnicza VECTRA
Stron: 368
Data wydania: 27 października 2017


Książki Thomasa Arnolda zawsze są dla mnie okazją do zagłębienia się w świetną historię. Przeczytałem wszystkie wydane przez niego do tej pory pozycje, łącznie z odświeżoną "Anestezją". Z niecierpliwością czekam na każdy kolejny tom. Tak już przywykłem do jednoczesnego trzymania poziomu oraz tego, że autor sam sobie poprzeczkę co chwilę podwyższa, że jestem niemalże pewien sukcesu. W ciemno również zacząłem polecać "Efektora" jeszcze zanim w ogóle się pojawił. Jak się okazuje, nie wyszedłem na tym źle. Nie muszę cofać swoich słów. Powinienem jednak zgrzytać zębami, że zachwalałem za słabo. Choć żeby sprawiedliwości stało się zadość, wychwalałem utwór zdecydowanie bardziej spokojny niż to, co czytałem do tej pory.

sobota, 14 października 2017

ZAPOWIEDŹ: "Efektor" - Thomas Arnold

"Efektor" - Thomas Arnold
To już kolejna książka autorstwa Thomasa Arnolda, którą mam zaszczyt objąć swoim patronatem! Jest to jednocześnie kolejna część przygód Davida Rossa i Jamesa Adamsa - dwóch detektywów z wydziału zabójstw w Cleveland, którzy rozwiązali już niejedną, skomplikowaną zagadkę. "Efektor", bo taki nosi tytuł najnowsza powieść Thomasa Arnolda, wydana zostanie 27.10.2017 roku. Jest to drugi dzień Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie, podczas których uczestnicy będą mogli się zobaczyć z autorem! Jeśli jesteście zainteresowani, to zapraszam w piątek, sobotę oraz niedzielę do stoiska C62 . :)

Poprzednie książki Thomasa Arnolda zdecydowanie należą do udanych. Nie bez powodu sam z niecierpliwością wyczekuję każdego kolejnego tomu. Jestem dumnym posiadaczem wszystkich możliwych książek, w tym również odświeżonej "Anestezji", która została przez autora gruntownie przeorana, jeśli można takiego słowa użyć. Po zestawieniu ze sobą obu książek, można gołym okiem zauważyć mnóstwo pracy, która została włożona w dopieszczenie debiutu i poprawę wszelkich zauważonych przez czytelników niedociągnięć. Świadczy to z pewnością o pewnym szacunku do czytelników, na który nie każdy potrafi się zdobyć. Zwłaszcza, że można było odciąć się od "Anestezji", która nie wchodzi w skład cyklu o Rossie i Adamsie, z którym to autor jest głównie kojarzony. Thomas Arnold jednak postąpił inaczej i wypuścił kolejną wersję, która ma niezliczoną liczbę poprawek!

piątek, 19 maja 2017

"Anestezja" - Thomas Arnold (odnowiona)

"Anestezja" - Thomas Arnold
Źródło: Lubimyczytac
Autor: Thomas Arnold
Tytuł: Anestezja
Wydawnictwo: Agencja Reklamowo - Wydawnicza VECTRA
Stron: 436
Data wydania: 10 maja 2017


Nie jest to moje pierwsze spotkanie ani z autorem, ani z jego książkowym debiutem, czyli właśnie "Anestezją". Czytałem ją jeszcze w roku 2015, chociaż ukazał się na rynku dwa lata wcześniej. Wówczas uznałem ją za naprawdę dobry debiut (należy to podkreślić - debiut), który oczywiście nie był pozbawiony wad popełnianych przez początkujących autorów, jednak posiadał potencjał. Jak się później okazało, potencjał został wykorzystany w następnych powieściach, które wyszły spod pióra pisarza - farmaceuty. 10 maja 2017 roku wyszła odświeżona przez Thomasa Arnolda wersja jego debiutanckiej powieści, którą mam przyjemność zopiniować. 

Fala porwań nawiedza kilka miast w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Zbadać ją musi detektyw Nicolas Stewart, partner dziennikarki Kate Frost. Kate wyrusza do Nowego Jorku, aby odebrać od dyrektora tamtejszej placówki stacji, w której pracuje dziennikarka, tajemniczą przesyłkę. Na miejscu staje się świadkiem śmierci wspomnianego dyrektora, ale jeszcze nie wie jak bardzo powiązane jest to morderstwo ze sprawą prowadzoną przez Nicolasa Stewarta. Może to być wstęp do skandalu roku, zwłaszcza że wszystkie ślady prowadzą do pewnej prywatnej kliniki medycznej...

wtorek, 2 maja 2017

ZAPOWIEDŹ: Odświeżona "Anestezja" pod moim patronatem

Odświeżona "Anestezja"
Autor: Thomas Arnold
Tytuł: Anestezja
Wydawnictwo: Agencja Reklamowo - Wydawnicza VECTRA
Stron: 436
Data wydania: 10 maja 2017


Wydawać by się mogło, że właśnie przedstawiam Wam opinię. W końcu dane na samym początku wyglądają jak przy każdej z moich opinii. Tym razem jednak mam dla Was ZAPOWIEDŹ! I to zapowiedź nie byle jaką! 10 maja 2017 roku bowiem pojawi się nowe wydanie "Anestezji", autorstwa Thomasa Arnolda. Pod tym pseudonimem ukrywa się Arnold Płaczek, farmaceuta mieszkający na co dzień w Rydułtowach. Pierwszy wydanie "Anestezji", czyli literackiego debiutu autora, pojawiło się w roku 2013. Moją opinię możecie przeczytać o tutaj.

Obecnie Thomas Arnold wraz z Agencją Reklamowo - Wydawniczą "Vectra" przygotował nowe wydanie swojego debiutu. Zmieniło się nie tylko wydawnictwo ("Vectra" wydała wszystkie pozostałe powieści autora), ale również sama treść. Thomas Arnold poprawił wiele debiutowych niedoskonałości, nie zmieniając jednak samej historii i jej przebiegu. Oczywiście tak jak w przypadku ostatnich wydanych książek, tak i teraz mój blog objął swoim patronatem najnowsze wydanie "Anestezji"!

niedziela, 6 listopada 2016

"Horyzont Umysłu" - Thomas Arnold

"Horyzont Umysłu" - Thomas Arnold
Autor: Thomas Arnold
Tytuł: Horyzont Umysłu
Wydawnictwo: Agencja Reklamowo - Wydawnicza VECTRA
Stron: 416
Data wydania: 24 października 2016


Jest to już czwarty tom napisany przez Thomasa Arnolda - polskiego farmaceutę, mieszkającego i pracującego na co dzień w Rydułtowach. W czasie wolnym przenosi się on do Cleveland, gdzie od trzech tomów tworzy historię dwójki detektywów - Adamsa i Rossa. "Horyzont Umysłu" jest w pewnym sensie rozwinięciem tego, co autor tworzył w "33 dniach prawy" oraz "Tetragonie" - kontynuacją karier oraz rozwojem życia prywatnego bohaterów. Jak wyszło tym razem? Jak zwykle. Rewelacyjnie!

Sprawa wypadku drogowego trafia do wydziału zabójstw, a sprawa trafia do detektywa Rossa. Wszystko na pierwszy rzut oka wydaje się być dziwne - w końcu nie było żadnego trupa, ani tym bardziej nie popełniono żadnej zbrodni. Teoretycznie jedyne powiązanie to znany prawnik. Okazuje się jednak, że sprawa nie jest taka prosta i zainteresowanie wydziału zabójstw policji w Cleveland wzrasta, zwłaszcza gdy żona prawnika zaczyna twierdzić, że kogoś potrąciła. Sprawa zaczyna być coraz bardziej gęsta i niebezpieczna, gdy do gry wchodzą psychiatrzy.

środa, 28 października 2015

"Tetragon" - Thomas Arnold

Źródło: Lubimyczytac
Autor: Thomas Arnold
Tytuł: Tetragon
Wydawnictwo: Agencja Reklamowo - Wydawnicza VECTRA
Stron: 408
Data wydania: 14 października 2015


To już trzecia książka wydana przez Thomasa Arnolda (pseudonim artystyczny) i również trzecia, którą miałem okazję przeczytać. "Tetragon" jest kontynuacją losów detektywów Rossa oraz Adamsa pracujących dla policji w Cleveland - pierwszą powieścią, w której mogliśmy ich poznać było "33 dni prawdy". Po jej lekturze już wiedziałem, że koniecznie będę musiał przeczytać "Tetragon", chociaż nie wiedziałem czego się po nim spodziewać - nigdy nie wiadomo czy forma nie spadnie albo się po prostu gdzieś noga nie podwinie. Na całe szczęście nic z tych rzeczy nie miało miejsca.

Gdy znika syn wiceszefa policji, wszyscy wiedzą, że nie będzie to łatwe śledztwo. Jeśli dodamy do tego ślady krwi zaginionego w dość podejrzanym miejscu, otrzymamy piekielnie trudne śledztwo. To jednak dopiero początek serii nieszczęść, jaka napotkała policję z Cleveland. Zaginięcie kapitana Goldwyna - szefa wydziału zabójstw - jest jedynie kolejnym kamieniem milowym w tej arcytrudnej układance. Detektyw Adams oraz detektyw Ross starają się nie tylko rozwikłać zagadki tajemniczych zaniknięć, ale również próbują je połączyć z innymi wydarzeniami. To będą zdecydowanie bardzo długie śledztwa.

wtorek, 2 czerwca 2015

"Osiem" Franciszka Kacyniaka zwyczajnym plagiatem?

Źródło: Lubimyczytac
Cóż, sprawa niemiła, ale i takie warto czasem nagłośnić, zwłaszcza że dla miłośników książek plagiat to jedna z najgorszych rzeczy, jaką popełnić może człowiek. Niemiło się zawsze czyta takie informacje, jednak dobrze jest mówić o nich ludziom, aby nie dali się zwieść pozorom i wiedzieli na jaką książkę uważać. W tym przypadku mówimy o “Osiem” “autorstwa” Franciszka Kacyniaka. Z pełną premedytacją napisałem “autorstwa”, gdyż część książki rzeczywiście napisał pan Franciszek, jednak spora część jest żywcem przekopiowana (bądź tylko trochę zmodyfikowana) z bloga i10 - jednego z moich ulubionych, nieksiążkowych blogów.

Sprawa wypłynęła w niedzielę, 31 maja 2015 roku, o ile się dobrze orientuję. Autor bloga i10 otrzymał od jednej ze swoich czytelniczek skan dwóch stron książki "Osiem", pod której napisaniem podpisał się Franciszek Kacyniak - człowiek, który sam o sobie mówi, że książek nie czyta, dzięki czemu nie będzie powielał stylu innych pisarzy. Porównując obie strony z jednym z wpisów na blogu można zauważyć uderzające podobieństwo - praktycznie całość bezczelnie zerżnięta jest z wpisu, a Franciszek Kacyniak delikatnie jedynie pozmieniał niektóre treści. Proszę bardzo, oto porównanie:

czwartek, 21 maja 2015

"33 dni prawdy" - Thomas Arnold

Źródło: Lubimyczytac
Autor: Thomas Arnold
Tytuł: 33 dni prawdy
Wydawnictwo: Agencja Reklamowo - Wydawnicza Vectra
Stron: 416
Data wydania: 9 marca 2015


Druga książka Thomasa Arnolda - polskiego pisarza kryjącego się pod tym pseudonimem. Debiut był niezwykle udany, zarówno w moim odczuciu, jak i w opiniach innych czytelników. Zazwyczaj jest tak, że z każdą kolejną powieścią pisarz wchodzi na coraz wyższe szczeble pisarskiego kunsztu i tworzy swoje dzieła jeszcze lepiej. Trafiają się oczywiście mniejsze lub większe potknięcia, jednak tendencja zazwyczaj jest zwyżkowa. Cóż mogę powiedzieć - Thomas Arnold potwierdza tę teorię, skutecznie jak na razie omijając wpadki.

Dona Jonson to była zakonnica, która całe swoje życie związała z opieką nad dziećmi - początkowo w sierocińcu prowadzonym przez siostry zakonne, a później w przedszkolu w Cleveland. Nikt nie wie jakie demony przeszłości potrafią czaić się za człowiekiem. Czasem jednak okazuje się, że ktoś wie jak te demony rozbudzić i stawić tuż przed oczami niczego nie spodziewającej się kobiety. Wydarzenia związane z byłą zakonnicą są jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej, która postanowiła zwalić się na detektywów z okolicznego wydziału zabójstw. Najbliższe kilka tygodni obfitować będzie w dużą ilość trupów, pozornie nie mających ze sobą nic wspólnego. Nic się jednak nie dzieje przez przypadek, o czym szybko przekonają się detektywi Adams i Ross.

piątek, 10 kwietnia 2015

Bardzo chcę! #8 - Thomas Arnold "33 dni prawdy"

Źródło: Lubimyczytac
Czas na następną prezentację książki, którą z wielką chęcią przeczytam! Tym razem rzucę coś kryminalnego, pełnego zagadek, tajemnic i - jakże by inaczej! - morderstw. Dziś na warsztat leci druga, napisana przez Thomasa Arnolda książka, czyli "33 dni prawdy". Pierwsza nosiła tytuł "Anestezja" i wydana została przez Novae Res, które - jak być może wiecie - lubuje się w debiutach. Drugą autor wydał nakładem Agencji Reklamowo - Wydawniczej Vectra z Rybnika. Szczerze powiedziawszy nie znam jej ani trochę, nigdy nie słyszałem o niej, a strona wydawnictwa informuje, że specjalizują się w publikacjach historycznych dotyczących Śląska. Co ta powieść ma wspólnego ze Śląskiem? Nie wiem, być może po prostu zaproponowali dobry deal, albo autor zna tam kogoś. :) W końcu tak naprawdę to Polak, który urodził się właśnie w Rybniku - jego prawdziwe imię i nazwisko to Arnold R. Płaczek.

Na "33 dni prawdy" natrafiłem czytając opinię o "Anestezji". Co prawda niedawno, bo raptem miesiąc temu, na blogu Subiektywnie o książkach pojawiła się zapowiedź "33 dni prawdy", ale stało się to po tym, jak się dowiedziałem o zbliżającej się premierze. Obecnie przypomniało mi się o tej pozycji, właśnie ze względu na kolejny odcinek serii "Bardzo chcę!" - spojrzałem na jej oceny i jak na razie są bardzo zadowalające. Przybliżmy więc, o czym to cacko jest, jak opisuje to samo wydawnictwo: