środa, 22 maja 2019

„Happy Mózg. Skąd bierze się szczęście i co mózgowi do tego” – Dean Burnett

„Happy Mózg. Skąd bierze się szczęście i co mózgowi do tego” – Dean Burnett
Źródło: Lubimy Czytać
Autor: Dean Burnett
Tytuł: Happy Mózg. Skąd bierze się szczęście i co mózgowi do tego
Wydawnictwo: Feeria Science
Tłumaczenie: Anna Binder
Stron: 384
Data wydania: 15 maja 2019


Mózg to niezwykle fascynujący narząd, a do tego kryjący przed człowiekiem jeszcze mnóstwo tajemnic. Naukowcy co chwilę dochodzą do nowych wniosków dotyczących jego funkcjonowania, jednak potencjał badawczy jest nieskończony – zupełnie tak, jak nieskończone wydają się być możliwości mózgu. Cieszę się bardzo, że pojawia się na rynku coraz więcej książek popularnonaukowych dotyczących tego narządu, gdyż pomagają one nie tylko zrozumieć skąd się biorą pewne emocje, uczucia, zachowania czy schematy, ale również dzięki nim można samodzielnie starać się walczyć ze swoimi słabościami i lepiej kierować swoim życiem. Tym razem sięgnąłem po książkę, która stara się wyjaśnić skąd się bierze szczęście i jaką rolę w tym szczęściu ma nasz mózg. Ciężko uznać, że po lekturze zdobyłem tę wiedzę, ale nie wynika to z jakości książki, a z tego, jak bardzo nasz mózg jest skomplikowany w obliczu szczęścia.

Dopamina, serotonina, oksytocyna – o tych neuroprzekaźnikach słyszał chyba każdy. Pojawiają się nawet w mediach, gazetach, telewizji śniadaniowej i kolorowych magazynach. Zazwyczaj kojarzone są w taki czy inny sposób z przyjemnością, nagrodą – szczęściem. Czy jednak da się tak prosto uczucie szczęścia sprowadzić jedynie do jednego lub kilku neuroprzekaźników? Czy można określić konkretne miejsce w mózgu, które odpowiedzialne jest za to, czy człowiek czuje się szczęśliwy czy też nie? Dean Burnett, neurobiolog, po raz kolejny zmierzył się z wyzwaniem, jakie rzucił mu narząd umieszczony w czaszce i nawet chciał sam badać swój mózg! Okazało się jednak, że badanie szczęścia jest bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać.

„Jakby co, jestem tylko neurobiologiem. W sprawie rzeczy, które nie plaskają po upuszczeniu na posadzkę, marny ze mnie pożytek”.

Dean Burnett ma na swoim koncie już inną książkę dotyczącą mózgu, a która została wydana w Polsce – „Gupi muzg. W co tak naprawdę pogrywa twoja głowa?” – ma więc teoretycznie doświadczenie w pisaniu książek popularnonaukowych. Widać to dość jasno i wyraźnie w „Happy Mózg”, które przepełnione jest lekkim, nieinwazyjnym humorem oraz mnóstwem informacji podanych w bardzo przystępny sposób. Przy okazji cała książka napisana jest w takiem gawędziarskiej formie, w której autor nie tylko przedstawia same fakty, badania oraz wnioski wyciągnięte na ich podstawie, ale również historię, w jaki sposób doszedł do takich, a nie innych rozważań i wyników badań. W pewnym sensie można powiedzieć, że „Happy Mózg” jest fabularyzowaną książką popularnonaukową, jakkolwiek dziwnie by taki twór nie brzmiał.

To, co tygryski lubią najbardziej w pozycjach popularnonaukowych, czyli bogata bibliografia, może zostać uznane za odhaczone. Ponad trzydzieści stron przypisów odsyłających do konkretnych pozycji (badań, opracowań, książek etc.) to w zupełności wystarczająca liczba, aby uznać temat za wyczerpany. Podzielone są na rozdziały, a numeracja kolejnych przypisów rozpoczyna się na początku każdego z rozdziałów, więc nie będzie dużego problemu ze znalezieniem interesującego nas fragmentu. Oprócz zbiorczych, bardziej naukowych odnośników, możemy również nacieszyć się bardziej żartobliwymi komentarzami samego autora, które odnaleźć możemy na dole strony z konkretnym, niezrozumiałym lub śmiesznym fragmentem.

Dean Burnett nie skupia się na suchych faktach czy samych badaniach, ale stara się pokazać również wyjątki od reguły. W końcu z mózgiem nie jest wcale tak prosto i nic nie jest oczywiste, jakbyśmy chcieli żeby było. Wielokrotnie podkreśla, że nawet obecny, teoretycznie przebadany porządnie temat, niekoniecznie da się zamknąć w z góry określonej klatce. Często może się okazać, że reguła ma tak wiele odstępstw, że wręcz przestaje być regułą. W tym całym chaosie autor potrafi jednak wskazać ścieżkę, którą czytelnik powinien podążać, aby choć trochę spróbować zrozumieć swoje szczęście. To, czy nam wszystkim się to uda osiągnąć, czy zrozumiemy i postanowimy coś z tą wiedzą zdobyć, zależy jednak wyłącznie od samych. No, i kaprysów naszego mózgu. I do tego neuroprzekaźników. Jak również naszego otoczenia. No i genów, geny są też ważne! No właśnie.

„Jeśli ludzie są najinteligentniejszymi ze stworzeń, to czy od samego początku nie powinniśmy być sprawniejsi? Dlaczego nie wyłaniamy się z łona matki z sonetami Szekspira na ustach, upodobaniem do latte i aktówką pod pachą?”.

Bardzo fajnym elementem, który urozmaica zwłaszcza te bardziej naukowe fragmenty, są rozmowy z różnymi ludzi, głównie ekspertami w danym temacie. Dean Burnett podzielił całą książkę na kilka różnych tematów, którym poświęca całe rozdziały. Rozkłada w ten sposób kwestię szczęścia na wiele czynników i stara się je tak szczegółowo omówić, jak tylko się da. Na całym świecie żyje mnóstwo ludzi, więc oczywistym jest, że znajdą się specjaliści w niemalże każdym możliwym temacie, a autor to skrzętnie wykorzystuje. Przeprowadził z nimi rozmowy, z których sam wyciąga wnioski, ale również przekazuje Czytelnikowi to, czego się dowiedział w trakcie spotkania. Zwiększa do wartość merytoryczną „Happy mózgu”, a jednocześnie wprowadza pewien element niespodzianki – czasem się bowiem okazuje, że po takiej rozmowie dotychczasowe przemyślenia autora muszą zostać poddane jeszcze bardziej szczegółowej analizie. Innymi słowy możemy obserwować również proces pomyłek, jakie zdarzają się naukowcom podczas ich badań.

Świetna książka, w barwny sposób obrazująca skąd tak naprawdę się bierze szczęście, czym ono jest oraz jakie ośrodki mózgu odpowiadają za jego odczuwanie czy też „wytwarzanie”. Sporo humoru, takiego naukowego rzecz jasna, duża liczba opracowań naukowych wykorzystanych podczas tworzenia tej pozycji oraz mnóstwo przykładów z życia codziennego. Jeśli dorzucimy do tego sfabularyzowanie całości, to okazuje się, że „Happy mózg” jest bardzo ciekawą alternatywą dla każdego fana lekkich książek, które jednak dają również wartość merytoryczną. Znajdziemy w środku również o wiele bardziej skomplikowaną terminologię, która wyjaśnia bardziej zawiłe zasady działania mózgu, więc na to również trzeba być przygotowanym – zwłaszcza terminologie typowo neurobiologiczną, wraz z nazwami poszczególnych elementów mózgu. Warto sięgnąć, jeśli ma się ochotę spróbować zrozumieć czemu się śmiejemy z głupich żartów i dlaczego długotrwałe związki jednym dają szczęście, a innym wręcz przeciwnie.

Łączna ocena: 8/10



Za możliwość przeczytania dziękuję

0 komentarze:

Publikowanie komentarza