sobota, 24 sierpnia 2019

„Piter. Wojna” – Szymun Wroczek

Źródło: Lubimy Czytać
Autor: Szymun Wroczek
Tytuł: Piter. Wojna
Wydawnictwo: Insignis
Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Stron: 600
Data wydania: 18 kwietnia 2018


Przeczytałem już kilka książek z Uniwersum Metro 2033, w tym między innymi poprzednią książkę Szymuna Wroczka, czyli „Piter”. Tym razem postanowiłem zapoznać się nieco z Uniwersum Metro 2035, po lekturze dwóch innych książek z tego świata. „Piter. Wojna” jest częścią cyklu „Piter. Podziemny blues”, któremu - z oczywistych względów - bliżej poprzedniej części (cóż za odkrycie!) niż książce autora całego świata postnuklearnego metra. Przy okazji jest to dopiero pierwsza książka z nowego cyklu, więc w pewnym sensie odpowiada za jego odpowiednie otwarcie. Zapowiada się dobrze, chociaż mam nadzieję, że jednak Uniwersum Metro 2035 nie będzie aż tak… dynamiczne.

Wojna już raz starła niemalże całe życie z powierzchni ziemi. Dokładniej zepchnęła jego niedobitki na dół, do tuneli metra, gdzie resztka społeczeństwa znalazła schronienie. Jednak nie dane jej jest prowadzić swojej egzystencji w spokoju - podziały były, są i będą, o czym bardzo boleśnie przekonuje się petersburskie metro. Wojna ponownie pojawia się na ustach ludzi, zarówno zwykłych mieszkańców, jak i diggerów, obytych w walce i jej planowaniu. Jednak zawirowania pojawiają się nie tylko poniżej powierzchni, ale również i na niej. Ktoś w końcu musi przejąć panowanie nad tym wszystkim, co zostało po katastrofie nuklearnej, którą ludzie zgotowali sobie nawzajem. Jednak władza nad wszystkim niekoniecznie wpadnie akurat w ludzkie ręce…

„– Przeżycie to nieproduktywny cel, Maksymie”.

Całą książkę ukradł Uber, bez dwóch zdań. Postać skina jest tym, co najlepsze w całej powieści. Cięty język, szczypta (taka trochę sypnięta warząchwią) szaleństwa i niesamowicie twarda skóra w połączeniu ze stalowymi wręcz jajami to wspaniała mieszanka. Nie tylko potrafi rozbawić do łez, ale i pociągnąć całą akcję w odpowiedni sposób, dorzucając swoje mądrości oraz podejmując konkretne, szybkie decyzje. Po prostu nie da się go lubić, bez względu na to, czy ktoś zgadza się w pełni z wyznawaną przez niego ideologią, czy nią gardzi. Szymun Wroczek rozwinął tego bohatera jeszcze bardziej i zrobił to wręcz wspaniale. W pewnym sensie szkoda, że przyćmiewa on nieco inne postacie, chociaż na pewno ciekawie wykreowany jest również Tadżyk, małomówny, ale konkretny. Być może właśnie to ciągłe milczenie i odpowiednie reagowanie na bieżące wydarzenia przyciągają do niego uwagę.

Sama fabuła toczy się na trzech liniach i opowiada ogólnie rzecz biorąc losy wojny, która wybuchła w samym środku petersburskiego metra. Wydanie papierowe zawiera na skrzydełkach okładki mapę metra, urozmaiconą liniami ataku Wegan na poszczególne stacje wraz z datami oraz informacją, w jaki sposób się dane starcie zakończyło. W tym wszystkim osadzony został już wspomniany Uber z kompanami, Artem wraz z jego nowymi towarzyszami oraz znany już z „Pitera” Achmet. Nie powiem, żeby z początku wszystko było zrozumiałe i jasne. Trochę chaosu niestety wplotło się w opisywane przez autora wydarzenia i niestety dość mozolnie szło się przez pierwsze strony. Nie do końca było jasne co się gdzie dzieje, ani nie widać było związku pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami. Na całe szczęście pociąg fabuły wjechał dość szybko na poprawny tor i można było czerpać przyjemność z lektury.

„»Nie jesteśmy przyzwyczajeni do zabijania«, pomyślał Artem. »Ale przywykniemy. Dobrze nam to wychodzi«”.

Sporą część powieści zajmują różnego rodzaju i kalibru strzelaniny oraz próby ucieczki bohaterów przez niebezpieczeństwami. W metrze toczy się w końcu wojna, która wiele osób próbuje wykorzystać do prywatnych porachunków. „Piter. Wojna” jest więc książka pełna akcji, za to brakuje jej nieco klimatu. Całe Uniwersum Metro 2033 bazuje właśnie na tym - na stworzeniu ciężkiego i mrocznego tła dla wydarzeń opisywanych w historii. Co prawda druga część Podziemnego Bluesa należy do zupełnie nowego Uniwersum Metro 2035, ale mam nadzieję, że taki schemat nie stanie się standardem. To jest jednak pewnego rodzaju wizytówka książek z postapokaliptycznego świata. Szkoda by było, gdyby twórcy przeszli na ciągłe strzelaniny i walki z mutantami lub ludźmi. Bardziej wartki przebieg akcji też jest potrzebny i jest miłym urozmaiceniem, ale jednak ten ciężar tła to jest to, przez co warto się przedzierać.

Zupełnie inna książka niż te, które do tej pory czytałem w ramach Uniwersum Metro 2033. Nawet mimo tego, że nie jest osadzona w moskiewskim metrze, to zwiastuje duże zmiany w nowym Uniwersum Metro 2035. Mam nadzieję, że w trzecim tomie trylogii Podziemny Blues Uber nie zostanie zepchnięty na drugi, czy wręcz trzeci tor. Ta postać robi robotę! „Piter. Wojna” mimo humoru dostarczonego przez tego czerwonego skinheada jest jednak dość ciężka, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę ciągłe strzelaniny lub inne potyczki między różnymi grupami osób. Nie do końca jasne bywają również powiązania pomiędzy wieloma postaciami, ale całość robi bardzo dobre wrażenie - dopracowanej i przemyślanej książki. Oby „Piter. Starcie bliźniąt” (o ile zachowa swój roboczy tytuł) wzięła wszystkie zalety drugiego tomu i pozbyła się jego wad!

Łączna ocena: 7/10





Cykl "Podziemny blues"

Piter | Piter. Wojna | Piter. Starcie bliźniąt


0 komentarze:

Publikowanie komentarza