sobota, 11 lipca 2015

"Doktorzy" - Erich Segal

"Doktorzy" - Erich Segal
Źródło: Lubimyczytac
Autor: Erich Segal
Tytuł: Doktorzy
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Stron: 736
Data wydania: 30 czerwca 2014


Książka obyczajowa - dokładnie w ten sposób można sklasyfikować powieść "Doktorzy" autorstwa Ericha Segala. Osoby, które znają moje gusta literackie zapewne zastanowią się teraz co u licha w takim razie robi ta powieść wśród moich opinii. Dość łatwo dałem się na nią namówić przez siostrę mej lubej - nasze gusta raczej się zgadzają (w każdym razie jak na razie nie było "wtop" literackich), a poza tym opowiada ona o życiu lekarzy, czyli tak naprawdę o medycynie, którą się interesuję bardzo amatorsko na zasadzie "oja, a to co to za choroba i czym się to leczy? łoooo!". :) Poza tym książka przeszła "weryfikację realności" - przyszła-szwagierka sama jest lekarzem, tak że była w stanie ocenić czy wymienione w książce zdarzenia, nazwy, opisy etc. mogą być realne czy nie. Do tego na samym końcu książki autor dorzucił informacje o swoich konsultacjach, rozmowach, poradach i całej reszcie przygotowań do napisania tego dzieła od strony medycznej. Nie bałem się więc wciśnięcia mi kitu, a do tego uwierzyłem na słowo, że książkę mimo wszystko się czyta bardzo przyjemnie i łatwo wchodzi. Wspomniałem o tym, że jak na razie nie mieliśmy z przyszłą-szwagierką żadnych wtop literackich - nie mamy ich nawet po skończeniu przeze mnie tej lektury.

piątek, 10 lipca 2015

Bardzo chcę! #11 - Jacek Hugo-Bader "Dzienniki kołymskie"

Jacek Hugo-Bader - "Dzienniki kołymskie"
Nie wiem czy zaskoczę Was tą pozycją czy też nie, ale jest to jedna z tych książek, której z chęcią zwiększyłbym priorytet na półce "Chcę przeczytać" w serwisie Lubimczytac.pl, gdyby tylko była taka opcja. Różni się ona bardzo od tego, co do tej pory mogliście spotkać na moim blogu, ale być może część z Was już zauważyła, że czasem moje zainteresowania są skrajnie różne - potrafię jednocześnie poznawać tajniki sieci komputerowych i konfiguracji urządzeń sieciowych, jak również czytać o ciekawostkach historycznych dotyczących wikingów. Ten schemat można także wstawić w moje książkowe zainteresowania, czego najlepszym przykładem jest chęć przeczytania "Dzienników kołymskich" autorstwa Jacka Hugo-Badera.

Książkę polecił mi mój współpracownik pochodzący - żeby było ciekawiej - ze Śląska (bodaj cieszyńskiego o ile dobrze zrozumiałem, ale mogłem pomylić z jakimś epizodem z jego życia). Pojawiła się ona w dyskusji o Rosji i pewnej umiejętności społeczeństwa rosyjskiego, której Polacy chyba nigdy się nie nauczą - oddzielania polityki od interakcji społecznych. Przywołałem przykład naszego rodaka, który prowadzi kanał "W pizdu na krzywy ryj" opisujący jego "wycieczkę" do Rosji, aż na samą Kamczatkę. Jak to podczas podróży spotyka się wiele osób, a że Michał jest dość rozmowny, a do tego wszędzie chodzi ze swoją kamerą na kiju to widzowie mogą obserwować wiele interakcji z rdzenną ludnością. "Dzienniki kołymskie" to trochę inne spojrzenie na społeczeństwo Rosjan, zwłaszcza te wysunięte bardziej na wschód, odsunięte od Moskwy i jej biurokratycznego jarzma. Do tego zaprezentowanie społeczeństwa, ich problemów, codziennych zmagań z rzeczywistością etc. to cel całej tej pozycji. Oto jak opisuje ją samo wydawnictwo:

środa, 8 lipca 2015

Liebster Blog Award #6

Zostałem ostatnio zaszczycony łącznie dwiema nominacjami do blogowych zabaw. Jedną z nich była nominacja do Seven Deadly Sins Book TAG otrzymana od Pani poCZYTAlnej, natomiast druga, którą właśnie realizuje, to Liebster Blog Award od Kyou z Papierowych Miast. Jeszcze raz za obie nominacje serdecznie dziękuję! Co prawda trochę zwlekałem z dzisiejszym LBA, jednak nie było to podyktowane niczym konkretnym - po prostu po drodze był kolejny odcinek "zDYCHAj ubogi języku", recenzja się trafiła, a także padł mi zasilacz od laptopa i zostałem ze swoim małym netbookiem, na którym nie chce mi się nigdy klikać tych maleńkich przycisków. Serio, jestem aż tak leniwy czasem. Jeśli muszę to muszę, ale wolę jednak uniknąć ściskania palców i ciagłego marudzenia pod nosem na poprawianie błędów. :)

poniedziałek, 6 lipca 2015

"Carrie" - Stephen King

Źródło: Lubimyczytac
Autor: Stephen King
Tytuł: Carrie
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Danuta Górska
Stron: 232
Data wydania: 10 kwietnia 2003


Wreszcie! Długi czas na to czekałem, ale nareszcie udało mi się dostać w swoje ręce "Carrie" - debiut mistrza grozy, Stephena Kinga. Do bibliotek nie chadzam, dlatego liczyłem na to, że albo mi wpadnie w ręce w jakiejś promocji, albo ktoś będzie miał. Trafiła się ta druga opcja, tak że chociaż nie mam tej książki na własność, to mimo wszystko udało mi się ją przeczytać i zobaczyć, jak odbiorę tę osławioną powieść. Pewnym problemem jest fakt, że obejrzałem ekranizację, która niedawno wyszła, ale starałem się nie patrzeć przez jej pryzmat. Na całe szczęście się udało - jak zwykle ekranizacja okazała się historią z dużą rozbieżnością pomiędzy nią samą a pierwowzorem.

Carrie jest nastolatką, która w szkole cały czas odgrywa rolę kozła ofiarnego. Jej sytuacji wcale nie pomaga jej matka - fanatyczna katoliczka, której gorliwość zakrawa wręcz o psychiczną chorobę. Wielokrotnie sponiewierana Carrie przywykła do swojej sytuacji, chociaż bywają momenty, w których chciałaby wszystkich zabić, a całe Chamberlain obrócić w pył. Nawet sobie nie zdaje sprawy, że jej marzenia wkrótce mogą się spełnić...

niedziela, 5 lipca 2015

zDYCHAj ubogi języku #12 - określniki

Możecie się przyczepić do tytułu, w którym występuje słowo "określniki" - nie do końca wszystkie słowa, które znajdą się w dzisiejszej edycji serii "zDYCHaj ubogi języku" będą podpadały pod tę definicję. Znaczy w pewnym sensie, na zasadzie luźnych skojarzeń to będą, tylko niekoniecznie będziecie mogli je połączyć z książkową definicją tego słowa, o tak to ujmę! W każdym razie jakoś tak mi to pasuje, ciężko znaleźć coś innego, tak że mam nadzieję, że mi wybaczycie użycie takiego, a nie innego słowa. :) Ważne, że chodzi o różne słowa, którymi można określić osoby/miejsca/stany etc. Niekoniecznie wszystkie będą przymiotnikami. Ogólnie rzecz biorąc to przyznam się bez bicia, że w nazewnictwie części zdań i tak dalej nie jestem orłem, dlatego muszę czasem improwizować. :P Trochę to blado wypada na tle prowadzenia takiego cyklu, ale z drugiej strony cykl dotyczy po prostu słów, nie gramatyki, zasad interpunkcji, stylistyki czy dowolnej innej dziedziny języka polskiego, za którą wiele osób mogłoby mnie pociąć na kawałeczki i wykrzyczeć, żem nieuk. :P

piątek, 3 lipca 2015

Seven Deadly Sins Book TAG

Źródło: Pani poCZYTAlna
Tak, to już drugi mój TAG w życiu! Pierwszy był zresztą bardzo niedawno i był dość... trudny. :) Sami zresztą możecie zobaczyć jak  niego wybrnąłem o tutaj! Ten dzisiejszy, do którego nominowała mnie Pani poCZYTAlna jest o wiele prostszy, ale równie ciekawy - niby łatwe pytania, ale jednak mogą mieć drugie dno, jeśli tylko człowiek chce je ujrzeć. Przyznam szczerze, że ta nominacja, podobnie jak nominacja od Kyou z bloga Papierowe Miasta do Liebster Blog Award trochę ratują mi tyłek. Lipiec jak na razie rozpoczyna się dość pracowicie, dodatkowe obowiązki mi doszły w pracy, które w pewnym sensie pewnie wezmę do domu (konkretniej naukę obsługi nowego oprogramowania), a na dodatek dorwałem się do "Carrie" Kinga, przez co czytam jednocześnie debiut króla grozy oraz "Doktorów". No cóż... Czasem lubię brać za dużo na barki. :)

środa, 1 lipca 2015

Podsumowanie czerwiec 2015

Szósty miesiąc roku, kojarzony głównie z początkiem wakacji, wynikami matur i końcem szkoły. Wyniki za nami, szkoła rzeczywiście przestała działać na co najmniej dwa miesiące a wiele osób rozpoczęło już swoje wakacje. Niestety nie każdy może sobie na nie pozwolić, a do tego nie istnieje coś takiego jak wakacje od książki, wręcz przeciwnie. :) Mam nadzieję, że w lipcu, który właśnie się rozpoczął, znajdę choć połowę tego czasu co wszyscy ci, którzy mają wakacje i nadrobię ten nieszczęsny czerwiec...

Wyszedł on dosłownie tragicznie. Najgorzej chyba w tym roku, jednak nie ma co się dziwić biorąc pod uwagę, że np. przez cały pierwszy tydzień czerwca nie przeczytałem ani jednej strony książki, chyba że liczymy książki techniczne. Później część czasu, który zwykle przeznaczałem na relaks z książką przeznaczyłem na literaturę fachową oraz naukę, tak że też sporo czasu odpadło. W efekcie więc wyszło tak jak wyszło, czyli masakrycznie. :P