środa, 4 grudnia 2019

Co pod pióro w grudniu 2019?

To już ostatni miesiąc 2019 roku! Już za niecałe trzydzieści dni będziemy ponownie świętować Sylwestra, cieszyć się z nowych wyzwań i tworzyć w swoich głowach nowe postanowienia! Wcześniej jednak trzeba przeżyć grudzień, dwunasty miesiąc w roku, którego jedną z cech szczególnych jest ogromna ilość wolnego, na jakie może liczyć każdy człowiek mieszkający w Polsce. Cóż, nie zawsze jednak to wolne oznacza dużo wolnego czasu – ja tam od wielu już lat powtarzam, że to tylko wolne od pracy zarobkowej, które pozwala na wykonanie dużej ilości prac związanych ze zbliżającymi się Świętami. 😅W sumie zazwyczaj w ostatnich dwóch tygodniach grudnia mam najmniej czasu na po prostu siedzenie i czytanie. Cóż jednak zrobić.

Gdybym widział przed sobą perspektywę dwóch tygodni wolnego, ale poza grudniem, to bym już się cieszył na samą myśl o tym, co mogę zrobić z tak dużą ilością wolnego czasu! Co prawda teraz będę miał prawie dwa tygodnie (czwartek i piątek na samym początku stycznia wykorzystam jako dwa dni rozbiegowe w pracy, do przystosowania się po prawie dwóch tygodniach „obijania się” 😆), ale nie sądzę, żebym mógł jedynie leżeć i cisnąć lekturę za lekturą. W związku z tym poniżej znajdziecie tylko klasyczne cztery pozycje! Jeśli się uda przeczytać więcej to super, a jeśli nie, to po prostu wiecie, czego się możecie spodziewać na blogu!

Chyba nie zaskoczę nikogo, jeśli napiszę, że okładki książek pochodzą z serwisu Lubimy Czytać? 😅

„Dziennik. Wyprawa 1907” – Kiafas Giorgios

Pamiętacie „Dziennik 29”? To interaktywna gra książkowa, wydana w Polsce przez FoxGames. Łączy w sobie papier oraz nowoczesne technologie (no dobra, po prostu przeglądarkę internetową) i zapewnia o dziwo naprawdę sporo dobre zabawy! „Dziennik. Wyprawa 1907” to kolejna pozycja, która jest jednocześnie książką i grą. Pewnie będę ją „czytał” gdzieś pomiędzy innymi pozycjami.
„Droga do Little Star” – Z. D. Wittner

Debiutancka powieść polskiej autorki, która – tak jak ja – zawodowo osadzona jest w branży IT. Sama autorka określa swoją książkę jako coś, w czym znaleźć można elementy thrillera psychologicznego, kryminału noir czy nawet westernu. Osobiście po przeczytaniu udostępnionego rozdziału wyczuwam nawet antyutopię. Mamy więc wiele rzeczy, które musiały mnie skusić! 
„Mock” – Marek Krajewski

Jak się powiedziało A, to należy powiedzieć B! Byle tylko nie było tak, jak z Pratchettem i Kingiem do tej pory, bo wyjdzie kolejne, totalnie nieregularne czytanie. 😆Zobaczymy jednak jaki dalej będzie Mock i cóż wyniknie z tej mojej zbieranej kolekcji. Pierwszy tom już za mną, a opinię możecie już przeczytać na blogu! Teraz pora na pójście za ciosem.
„Helikopter” – Jonas Bonnier

Jeden z gratisów, który przyszedł wraz z jedną z pierwszych przesyłek kolekcji „Czarnego Kryminału”. Historia z 22 września 2009, ze Sztokholmu, znana jako jeden z najbardziej zuchwałych napadów w Skandynawii. Opis brzmi mega intrygująco. Oby zawartość książki była równie dobra.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza