poniedziałek, 2 grudnia 2019

Podsumowanie listopad 2019

Jak tam minął Wam listopad? Zimno? A może ciepło? Taki jakiś kapryśny się okazał, w każdym razie w Toruniu. Czasem trochę słońca, czasem deszcz, czasem temperatura wręcz dotykała zera. Głowa mnie dość często bolała od tych wahań ciśnienia i szybkich zmian pogodowych. W pewnym sensie wszystko to sprzyjało czytaniu, jednak miałem sporo przeróżnych zajęć i obowiązków do spełnienia, które zjadały mi czas w niesamowitych ilościach. Grudzień wcale nie będzie lepszy pod tym względem, ale liczę na to, że gdzieś od 20.12 będę już miał nieco więcej luzu (nie licząc przygotować do Świąt, czy też samych Świąt i rajdu po obiadach i w ogóle). W każdym razie i tak jestem z listopada względnie zadowolony, bo udało mi się mniej więcej założone plany zrealizować!

Liczba przeczytanych tytułów jest rzecz jasna bardzo podobna do tych, które znacie z poprzednich miesięcy. Pod tym względem chyba długo się nic nie zmieni – w każdym razie w najbliższej przyszłości. Niby zbliża się wielkimi krokami Nowy Rok, a jak wiadomo, nowy rok = nowy ja (he-he). Nie będę jednak próbował rzucać sobie wyzwań i postanowień związanych z czytaniem, bo… bo i po co? Wszak to ma sprawiać przyjemność, a nie być wyścigiem z kimś, lub z samym sobą. :) 

Jak co miesiąc, poniżej możecie znaleźć garść statystyk opakowanych w dokładnie te same infografiki co zawsze! Czasem myślę nad tym, czy by czegoś nowego nie podrzucić do tych wszystkich wykresów i tabelek, ale po chwili dochodzę do wniosku, że to chyba nie jest zbyt dobry pomysł na dłuższą metę… :)



Cóż, tak jak napisałem – dość podobne statystyki jak w poprzednich miesiącach. Innymi słowy, nie jest źle. :) W sumie zawsze się cieszę, kiedy się okazuje, że przeczytałem mniej więcej tyle samo – wychodzi wtedy bowiem, że udaje mi się trzymać moich starych postanowień regularnego czytania i nie zatracam się w innych zajęciach (zwłaszcza w jakichś totalnie nieproduktywnych), tylko potrafię znaleźć chwilę na przyjemność dla mojej wyobraźni. :) 



Cóż tu dużo pisać – miesiąc jak co miesiąc. W sumie muszę się kiedyś zebrać w sobie i przelać na bloga parę zdań niekoniecznie będących opiniami o książce. Ciekaw jestem, jak wtedy będą wyglądały statystyki. No bo, wiecie, nie samymi opiniami żyje człowiek (a na pewno nie samych książek), a sam też lubię poczytać coś niekoniecznie książkowego. Tylko muszę pokonać swojego wewnętrznego lenia…

W listopadzie trochę się obijałem ze swoim Instagramem (miesiąc był naprawdę pracowity), ale udało się parę fotek wrzucić. Najwięcej polubień zyskała ta oto fotka:




Post udostępniony przez Z piórem wśród książek (@zpiorem)



Tutaj szału nie ma, nie był to bardzo zakupowy miesiąc. Wpadło parę egzemplarzy recenzenckich, ale oprócz tego nie miałem nawet w planach zakupów. Przez chwilę w jednej z klimatycznych, toruńskich księgarni zawisłem na chwilę nad całym pięcioksięgiem Roberta M. Wegnera, ale jednak się nie zdecydowałem. W sumie nie wiem czemu, bo cena nie była jakaś bardzo przerażająca w porównaniu do tej, za którą można nabyć jego książki w internecie. :(

Na sam koniec klasycznie jeszcze dwie rzeczy – lista przeczytanych w listopadzie książek wraz z linkami do nich oraz parę słów o najpopularniejszym wpisie i w ogóle! Na początek rzecz jasna wlatuje lista („Mock. Pojedynek” przeczytany, ale opinia wleci dopiero na dniach):


Jeśli chodzi o tę drugą część, to przedstawia się ona następująco: najbardziej popularnym wpisem w ubiegłym miesiącu był wpis o tytule „Czy nowe książki można kupić na wagę”. Skubany cały czas popularny. Najwięcej wejść z innego bloga książkowego, moje Google Analytics zanotowało (ponownie) z bloga Świat Fantasy, prowadzonego przez Łukasza – dzięki!

A jak Wasz miesiąc? I jakie nastawienie na ostatni miesiąc tego roku, który już trwa?


0 komentarze:

Publikowanie komentarza