środa, 18 listopada 2020

„Ogień nie zabije smoka” – James Hibberd

Źródło: Lubimy Czytać

Autor:
James Hibberd
Tytuł: Ogień zabije smoka
Wydawnictwo: W.A.B.
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Stron: 528
Data wydania: 12 listopada 2020

Pewnie nie istnieje osoba, która choćby nie słyszała o jednym z najgłośniejszych seriali HBO – „Grze o tron”. Można ją kochać, można jej nie cierpieć, a nawet można jej nie oglądać, jednak produkcja narobiła wokół siebie wystarczająco dużo szumu, żeby była chociaż kojarzona z tytułu. Ogromne wrażenie robią też szacunki przychodów, które wynoszą – w zależności od źródła – od 2,5 miliarda dolarów do nawet 3,5 miliarda dolarów, przy szacowanym koszcie produkcji zbliżającym się do 700 milionów dolarów. Nic więc dziwnego, że każdy próbuje ukroić coś z tego ogromnego tortu, a jeśli ten ktoś zapewni jeszcze więcej rozrywki fanom serialu, tym większy kawałek sobie wyrwie. Taką osobą jest James Hibberd, którego książka opisująca ciekawostki z planu oraz wywiady z aktorami i twórcami serialu została wydana w Polsce 12 listopada 2020 roku nakładem Wydawnictwa W.A.B.

Wiele jest osób, które towarzyszyły „Grze o tron” przez wszystkie jej sezony, jednak niewiele z nich spisało swoje wrażenia oraz rozmowy z poszczególnymi osobami na papierze. Jeszcze mniej wydało swoje notatki w formie książki. James Hibberd oddał jednak w ręce wielu czytelników i fanów serialu skondensowaną dawkę aktorów, reżyserów, wypowiedzi showrunnerów oraz nawet dyrektorów HBO, wraz z ogromną ilością ciekawostek z planu, wpadek, triumfów, porażek. Wszystko spisane na pięciuset dwudziestu ośmiu stronach polskiego wydania, zawierającego same smaczki z wielu lat produkcji, które po zakończeniu serialu mogą stanowić łakomy kąsek dla osób spragnionych starej, dobrej „Gry o tron”.

„Nie jest niczym dziwnym, że podplenie kaskadera i przyglądanie się jak płonie, to dość niebezpieczny manewr”.

Nie do końca wiedziałem, czego mam się spodziewać po tej książce. Liczyłem na to, że po prostu pokaże jakieś smaczki, rzuci trochę anegdot, a przestrzenie wypełni średnio interesującymi wywiadami z aktorami oraz showrunnerami. Byłbym więcej niż zadowolony, gdybym otrzymał taki zestaw. Rozumiecie, nigdy nie miałem jeszcze okazji czytać książki, która byłaby poświęcona produkcji jakiegoś serialu lub filmu. Pojawiło się ich oczywiście całe mnóstwo, zresztą o same „Grze o tron” również (nawet wypowiedzi z kilku z nich są cytowane w dziele Jamesa Hibberda), jednak nawet nie kartkowałem ich nigdy w żadnej księgarni. Jestem więc zaskoczony tym, jak bardzo oczarowany byłem podczas lektury „Ogień nie zabije smoka”!

Zawartością tej pozycji w rzeczy samej są elementy, które wymieniłem. Są ciekawostki, różne anegdotki z planu (jak również opisy chwil smutnych lub strasznych), ale w jednym się bardzo mocno pomyliłem. Wypowiedzi aktorów, reżyserów, scenarzystów czy dyrektorów HBO nie są przedstawione w formie nudnawych wywiadów. Kojarzycie takie krótkie wstawki w filmach typu „making off”, w których konkretne postacie udzielają krótkiego komentarza na temat wydarzeń opisywanych przez narratora? To dokładnie taki zabieg zrobił James Hibberd! Być może to normalne w tego typu książkach, w końcu w filmach dokumentalnych się to sprawdza, ale mnie osobiście bardzo ucieszyła taka forma. Jest nie dość, że przystępna, to jeszcze mega interesująca. Przyciąga uwagę.

Cała książka ma swoją chronologię zgodną z kolejnością powstawania sezonów. Nie ma jakiegoś chaosu, który można kategoryzować poszczególnymi postaciami czy wydarzeniami. Po prostu James Hibberd leci po kolei od castingów przed serialem, przez wszystkie poszczególne sezony aż po finał. Dzięki temu można sobie powoli przypominać, co się działo w konkretnych odcinkach, jakie były kamienie milowe serialu, a przy okazji obserwować rozwój nie tylko aktorów, ale i całego przedsięwzięcia. Od niskich budżetów na odcinki, które powinny być kręcone z rozmachem, aż po bitwy morskie oraz lądowe, które robiły ogromne wrażenie na ekranie. No, może z wyjątkiem jednej, feralnej, z ósmego sezonu, po której widzowie nie zostawili na HBO suchej nitki…

„Raz chyba zasnąłem i obudziłem się w środku sceny. Znacie to przerażające uczucie, gdy budzicie się i nie wiecie, gdzie jesteście? No to wyobraźcie sobie, że budzicie się w samym środku »Gry o Tron«. Istny koszmar”.

Tutaj jednak wchodzimy z bardzo, ale to bardzo ważnym elementem „Ogień nie zabije smoka”. Zarówno showrunnerzy, jak i reżyserowie, scenarzyści oraz sami producenci wyjaśniają, czemu niektóre decyzje zostały podjęte w takim, a nie inny sposób. Oraz dlaczego nie wszystkie podobały się obsadzie i kierownictwu. Bardzo często problemem był oczywiście budżet (choć i tak dla przeciętnego człowieka ogromny), a czasem zwyczajnie nieszczęśliwe wypadki wśród załogi. No, ewentualnie „głupota” niektórych aktorów i aktorek, o czym sami wspominają z mieszanką rozbawienia i zażenowania własnymi decyzjami. To są naprawdę bardzo wartościowe informacje, bo pozwalają nam spojrzeć nieco inaczej na niektóre kontrowersyjne wydarzenia oraz sceny. Zwłaszcza te, które tak mocno odbiegają od wydarzeń znanych fanom literatury Martina.

Jest to pozycja, która powinna usatysfakcjonować niemalże każdego fana „Gry o Tron” w wersji serialowej. Ani chwili się nie nudziłem w trakcie lektury – mało tego, ciągle chciałem więcej! Zastanawiałem się co chwilę, jakie smaczki pojawią w odniesieniu do kolejnych wydarzeń oraz ostatnich sezonów. Rozczarowałem się nieco tłumaczeniem showrunnerów, dlaczego w ostatnim sezonie dziura logiczna poganiała dziurę logiczną, jednak byłem w ogóle w stanie spróbować zrozumieć ich decyzje. Tak czy siak, ubawiłem się przednio, bo anegdotki były naprawdę przezabawne, a czasem dobór słów zwyczajnie rozkładał na łopatki, nawet jeśli były to nieco… niebezpieczne sprawy (jak opis płonących kaskaderów – dosłownie płonących). James Hibberd wykonał kawał świetnej i tytanicznej pracy, którą naprawdę warto docenić!

Łączna ocena: 9/10





Za możliwość przeczytania dziękuję


0 komentarze:

Publikowanie komentarza