niedziela, 1 listopada 2020

Zbiorczo spod pióra – październik 2020

Dociera już do Was, że zostały jedynie dwa miesiące do Nowego Roku? Serio, serio! Właśnie minął październik, dziesiąty miesiąc w roku, no i przy okazji rok 2020 zaczyna się chylić ku końcowi. To były niesamowite miesiące, a wielu śmieszków zastanawia się, co nam te dwa ostatnie miesiące mogą przynieść! To jednak nie jest miejsce, w którym będę Was bombardował kolejnymi apokaliptycznymi wizjami (chyba że akurat będę opisywał wrażenia spotkania z kolejną książką z Uniwersum Metro 2033!) – w końcu ma to być miejsce, w którym można oderwać się od rzeczywistości i zatopić w świecie książek! Sam zresztą robię to regularnie, więc wolę się skupić na wrażeniach, jakie daje poruszanie po światach wykreowanych przez autorów.

Niektórzy odczuwają jakąś taką chandrę, kiedy tylko zaczyna się jesień. Wrzesień bardzo nas rozpieścił, było w nim dużo słońca, za to październik rozpoczął się niezbyt zachęcającą do spacerów pogodą – chyba że ktoś lubi deszcze, to był wniebowzięty! W każdym razie dążę do tego, że u mnie raczej nastrój za oknem nie wpływa za bardzo na wybory czytelnicze. Zawsze sięgam po to, na co mam aktualnie ochotę lub fazę. Od września złapałem lekką fazę na literaturę górską, więc trochę jej się pojawiło wśród moich audiobooków… Starałem się jednak też przeplatać to innymi książkami. Jak mi to wyszło? Ano tak, jak widać poniżej!

Jeszcze przed przejściem do meritum tego wpisu, pragnę nadmienić, że wszystkie okładki pochodzą jak zwykle z serwisu Lubimy Czytać. :) 

„Krzysztof Wielicki. Piekło mnie nie chciało” – Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski

Format: Audiobook
Stron/długość: 9h 44m
Lektor: Filip Kosior

Skromny, wytrwały, nieco choleryczny, ale skuteczny – te słowa dość dobrze pasują do opisu postaci Krzysztofa Wielickiego, narysowanej przez książkę autorstwa Dariusza Kortko oraz Marcina Pietraszewskiego. Nie istnieje oczywiście żadna biografia osoby, która jeszcze żyje, napisana w pełni obiektywnie, jednak co ciekawe wiele kontrowersji wokół decyzji legendarnego himalaisty zostało w tym tytule poruszonych. Wszak w tym sporcie kontrowersje to chleb powszedni – przebywając w strefie śmierci, powyżej ośmiu tysięcy metrów nad poziomem morza, decyzje muszą być podejmowanie w mgnieniu oka i często ich konsekwencją jest życie lub śmierć.

Cała książka to zbiór opisów wypraw Krzysztofa Wielickiego, ze szczególnym naciskiem na te najważniejsze dla niego. Przeplatane są wstawkami z jego życia prywatnego – zarówno historii jego fascynacji wspinaczką wysokogórską, jak i jego życia rodzinnego i pewnego rodzaju ewolucji. Faktycznie to, co niektórzy zarzucają tej książce, czyli chaotyczność, może trochę wyprowadzić z równowagi, ale nie zaburza absolutnie chronologii. Przy okazji można ominąć te fragmenty, które niekoniecznie kogoś interesują, chociaż gorąco polecam zapoznać się z całością. Postać Wielickiego jest naprawdę… intrygująca.

„Prawda. Krótka historia wciskania kitu” – Tom Philips

Format: Audiobook
Stron/długość: 6h 22m
Lektor: Maciej Kowalik

Wcześniej słuchałem już innej książki tego samego autora, „Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko”. Jest ona pełna humoru i niesamowitych ciekawostek, które zostały przez autora zebrane wręcz od zarania dziejów ludzkości, aż po czasy współczesne. Spodziewałem się czegoś podobnego po „Krótkiej historii kitu” i prawie to dostałem. Niestety historie nie są już tak wszechstronne, chociaż wciąż charakterystyczny dla Toma Philipsa humor jest wszędobylski. Wciąż miło się słucha (mam nadzieję, że czyta również), jednak nie jest już to aż tak wciągająca pozycja, jak jej poprzedniczka.

Autor głównie skupia się na przedstawieniu największych kłamstw w okresie, w którym prasa zaczęła święcić triumfy, a słowo pisane zaczęło trafiać do szerokiego grona odbiorców. W pewnym sensie ma to być dowód na to, że tak zwana epoka postprawdy wcale nie zaczęła się dopiero w „naszych czasach”, ale już dawno temu. Niestety brakuje takiego pełnego przekroju przez różne czasy, na co wskazywać by mógł tytuł tej pozycji. Całość operuje wokół paru raptem wieków, i to tych bliższych nam, niż dalszych. Z czasów określanych jako przed naszą erą znajdziemy tylko jedną wzmiankę, na dodatek dość krótką. Spodziewałem się po tej książce o wiele więcej, chociaż i tak nie było źle.

„Przeżyć. Moja tragedia na Nanga Parbat” – Elisabeth Revol

Format: Audiobook
Stron/długość: 4h 46m
Lektor: Paulina Holtz

Pamiętacie ten szum medialny z 2018 roku dotyczący akcji ratunkowej na Nanga Parbat? Wiele przeróżnych głosów, głównie osób, które wypowiadały różne zdania, siedząc na ciepłych kanapach? Elisabeth Revol w pewnym sensie odpowiedziała na te głosy i opisała swoje przeżycia ze stycznia 2018 roku. Jednak nie ograniczyła się do suchego przekazania chronologii wydarzeń, ta książka to coś o wiele większego. Jest niesamowicie emocjonalna i pokazuje nie tylko to, z czym himalaistka musiała się zmierzyć w ciągu kilku dni, ale również, w jaki sposób w ogóle narodziło się partnerstwo między nią a Tomkiem Mackiewiczem.

Przedstawia również swoje przeżycia w ciągu kolejnych miesięcy po wydostaniu się z lodowego piekła, łącznie z przemyśleniami dotyczącymi tego, co mogli oboje zrobić lepiej. Nie jest to jakaś wybielająca historia, która ma pokazać tę dwójkę himalaistów z perspektywy dobrych ludzi, którzy nie popełnili żadnego błędu. Wręcz przeciwnie – Elisabeth Revol wskazuje wszystkie problemy, których można było w ten czy inny sposób uniknąć. Samego Tomka, z którym wspinała się już wielokrotnie, również pokazuje w niekoniecznie białym świetle – stara się po prostu przekazać tyle, ile jest tylko w stanie w jak najbardziej obiektywny sposób. Przynajmniej na tyle, w jakim stopniu można mówić o obiektywizmie w przypadku tak głębokich przeżyć emocjonalnych.

„Czerwony głód” – Anne Applebaum

Format: Audiobook
Stron/długość: 16h 41m
Lektor: Albert Osik

Bardzo przerażający i brutalny reportaż. Zupełnie jak Hołodomor, który miał miejsce w latach 1932–1933, podczas którego życie straciło około 3,3 mln mieszkańców Ukrainy. Anne Applebaum opowiada nie tylko o tym, co się działo w trakcie samego Wielkiego Głodu, ale również, w jaki sposób do niego w ogóle doszło. Historia sięga wielu lat wstecz, aż do rewolucji bolszewickiej, po drodze zahaczając o fale głodu z lat 1921–1923. Kawał historii innymi słowy, przedstawiający szokujące informacje – zarówno z perspektywy ówczesnego, przeciętnego ukraińskiego rolnika, jak i z perspektywy wysoko postawionego działacza partii.

Mnogość szczegółów, do których dokopała się autorka, potrafi niemalże przytłoczyć. Nie tyle samą ich ilością, ile drobiazgowością oraz okrucieństwem, które z nich bije. Nie od dzisiaj wiadomo, że Stalin, który stał za Hołodomorem, był jednym z największych zbrodniarzy, jakie nosiła nasza matka Ziemia, ale często do przeciętnego człowieka nie dochodzi w ogóle ogrom tragedii, które spowodował. Tak samo, jak nie potrafi się przebić przez świadomość to, z jak zimnym wyrachowaniem do tego wszystkiego doprowadzał. Anne Applebaum przedstawia to wszystko w bardzo rzeczowy, choć bezkompromisowy sposób. Jeśli drastyczne szczegóły Wam nie przeszkadzają, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Na lekcjach historii tyle nie usłyszycie.

„Kwantechizm, czyli klatka na ludzi” – Andrzej Dragan

Format: E-book
Stron/długość: 280

Jeśli kiedykolwiek nazwisko Andrzeja Dragana Wam się obiło o uszy, to bardzo możliwe, że nie do końca wiecie, co on tu robi obok tytułu jasno nawiązującego do fizyki. Autor jest w niektórych kręgach znany jako fotograf, chociaż naukowo jest związany właśnie z fizyką. Książkę, którą miałem okazję przeczytać, sam nazywa „zupą-śmietnikiem”, która zawiera wszystko, co mu przyszło do głowy, łącznie z historiami z jego życia – w tym takimi, które opowiadają, w jaki sposób w ogóle związał się z fizyką. W dużej mierze są to jednak przybliżenia najważniejszych i najbardziej fundamentalnych zasad fizyki, o których niestety nie usłyszymy w szkole (a jak usłyszymy, to i tak nie zrozumiemy).

O dziwo, Andrzej Dragan ma smykałkę do tłumaczenia. Wyznaje zasadę, że jeśli nie potrafi czegoś wytłumaczyć swojej babci, to znaczy, że sam tego nie rozumie – no i faktycznie wychodzi na to, że rozumie wszystko, co porusza w książce. Ogranicza się do tego, czego można się dowiedzieć z różnych książek popularnonaukowych, jednak muszę przyznać, że o wiele lepiej mi się czytało jego tłumaczenia niż Stephena Hawkinga. Trzeba się tylko liczyć z tym, że w „Kwantechizmie” pojawia się wiele negatywnych nawiązań zarówno do dowolnej religii oraz wiary, jak i filozofii – autor nie ma dobrego zdania o nich i nie kryje się z niechęcią. Jeśli nie kłóci się to z Twoim światopoglądem, to nie powinno to stanowić większego problemu.

„Rodziny himalaistów” – Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, Joanna Sokolińska

Format: Audiobook
Stron/długość: 5h 33m
Lektor: Albert Osik

Trochę zawiodła mnie ta książka. Być może miałem nieco inne wyobrażenie tego, czym jest. Liczyłem na opowieści o tym, co czuły rodziny zmarłych himalaistów, kiedy oni ruszali na swoje wyprawy. Co czują obecnie rodziny, których ojcowie, matki, dzieci, zdobywają wysokie góry. W jaki sposób sobie z tym radzą, czy ich wspierają, czy jest to dla nich problemem. Innymi słowy, miałem nadzieję na dość szeroki przekrój rozmów i równie szeroki punkt widzenia. Niestety efekt jest bardzo, ale to bardzo wąski. Dotyczy co prawda kilku różnych osób, kręci się wokół ich wypraw za życia, jak i tych ostatnich, w których zostawili swoje rodziny po raz ostatni.

Właśnie. Po raz ostatni. „Rodziny himalaistów” w sumie powinny zmienić tytuł na „Rodzinny zmarłych himalaistów”, bo to wokół nich skupiają się wszystkie historie. Nie od dziś wiadomo, że śmierć członka rodziny to dla zdecydowanej większości przeogromny ładunek emocjonalny, który bardzo skutecznie potrafi zmienić postrzeganie niektórych aspektów. Zabrakło więc bardzo ważnej części, czyli historii nieobarczonych tym ładunkiem. Przy okazji w wielu miejscach odnosiłem wrażenie, że autorki chcą przekonać wszystkich, że wspinaczka wysokogórska to bardzo, ale to bardzo zła pasja – spójrzcie sami, co przeżywają rodziny! Z jednej strony więc faktycznie pojawiły się wspomnienia przeżyć oraz tego, z czym się musiały rodziny mierzyć, a z drugiej nawet obiektywność pozostawia wiele do życzenia.

„Pies” – Jakub Gończyk

Format: Audiobook
Stron/długość: 5h 24m
Lektor: Jakub Kamieński

Książka mnie zaskoczyła mega pozytywnie. W sumie, gdybym nie trafił na nią w Empik Go podczas leniwego przeglądania ich zasobów, to bym pewnie długo o niej nie usłyszał. A byłaby to wielka szkoda. „Pies” Jakuba Gończyka przypomina mi bowiem „Agonię” Pawła Kapusty, lekko zmieszaną z „Gadem”. Podobny, sarkastyczny, cięty i lekko cyniczny styl narracji jak w „Gadzie” oraz tak szeroka gama osób i instytucji odpowiedzialnych za kiepska kondycję policji jako całej formacji jak w „Agonii”. Dosłownie, tak szeroka, jak się tylko da – w sumie wiele osób pewnie się domyśla, jak to może wyglądać od środka i jak wiele różnych przypadków oraz wyjątków można napotkać, ale jednak przeczytać na własne oczy to też coś innego.

Jeśli nie jesteście pewni, czy faktycznie jest to książka dla Was, to możecie spróbować się z nią obwąchać (he-he) na facebookowym profilu „Psia Perspektywa – Jakub Gończyk”, który w pewnym sensie był pierwowzorem papierowego reportażu. W końcu faktycznie w samej książce jest to również zbiór historii z codziennej pracy polskiej policji, począwszy od tych miłych, a skończywszy na najbardziej porypanych i przerażających interwencjach. Rzecz jasna z perspektywy przeciętnego pracownika prewencji. Innymi słowy, mamy pełny przekrój. Czy polecam? Oj tak.


0 komentarze:

Publikowanie komentarza