wtorek, 2 października 2018

Podsumowanie wrzesień 2018

Mam nadzieję, że miesiąc minął Wam całkiem przyjemnie – nawet jeśli jesteście uczniami i właśnie rozpoczęliście nowy rok szkolny! Przynajmniej będziecie mieli wiele okazji do czytania w postaci lektur szkolnych! Tak, trolluje. :) Wiem doskonale, że w większości jest to przykry obowiązek, chociaż być może uda Wam się tak jak mi odkryć dzięki temu naprawdę wspaniałe dzieła! Tak było bowiem z „Potopem” Henryka Sienkiewicza, którego z początku absolutnie nie chciałem czytać. Okazało się jednak, że jest to naprawdę niesamowita powieść, do której wracałem wielokrotnie. Zresztą to wtedy stałem się członkiem obozu Sienkiewicza w odwiecznej „wojnie” Sienkiewicz kontra Mickiewicz. :) Powiedziałbym, że warto wybrać swoją stronę barykady, jednak najlepiej po prostu doceniać przeogromny wkład obu autorów w literaturę!

Tymczasem jednak wróćmy do nieco bardziej współczesnych autorów oraz mniej ambitnych (choć wcale nie gorszych!) powieści, które miałem okazję przeczytać w minionym miesiącu. Od dłuższego czasu na moim blogu nie było takiej twardej i ciężkiej w odbiorze lektury, która mogłaby wstrząsnąć kimś lub zmienić jego światopogląd. Od długiego czasu czytanie traktuję dosłownie jako rozrywkę i nie mam ochoty na trudne książki, które niewątpliwie rozwijają stronę duchową każdego człowieka, jednak trzeba być na nie przygotowanym. Jednak nie znaczy to, że wciąż na blogu gościć będzie jedynie fantastyka, lżejsze kryminały czy też wręcz literatura młodzieżowa. Na razie jednak cieszę się z lekkich lektur, które dają mi ogrom radości, a które wierzę, że są w stanie również zadowolić Was wszystkich!

We wrześniu udało mi się utrzymać poziom z ostatnich miesięcy  – pięć książek zaliczonych. Co prawda w liczbie stron teoretycznie wyszło nieco gorzej, ale z drugiej strony jeszcze we wrześniu zacząłem czytać „Spektrum”, które jest kontynuacją „Łez Mai”. No i dojechałem gdzieś do połowy. Zobaczmy jednak jak to wygląda na wykresach:



Jest znaczny spadek liczby stron, jak również liczby odsłon. Trochę się opuściłem w udostępnianiu swoich wpisów na grupach książkowych, chociaż szczerze powiedziawszy to Google Analytics nie pokazuje jakiegoś wzmożonego ruchu kierowanego z Facebooka. Wygląda jednak na to, że chyba sporo osób używa AdBlocków, ponieważ spadek jest zauważalny w porównaniu września do sierpnia. To jednak można w szczegółach zobaczyć na następnej infografice:



Niby liczba odsłon i sesji spadła, jednak współczynnik odrzuceń nieco zmalał. Do tego widzimy inne ratio nowych kontra powracających użytkowników, na korzyść powracających. Czy to dobrze, czy też źle – ciężko ocenić jednoznacznie. Wszak blogi książkowe rządzą się nieco innymi prawami niż strony e-commerce czy też choćby blogi techniczne. :)



Dziewięć miesięcy minęło, a w wyzwaniu już 82%. Zostało jedynie 18%, co w rozbiciu na ostatni kwartał daje średnio po 6% do wyrobienia każdego miesiąca. Chyba do zrobienia, co nie? ;)



Zdobycze książkowe pod względem ich ilości też wypadają porównywalnie w stosunku do poprzednich miesięcy. Łącznie osiem sztuk, z czego trzy egzemplarz recenzenckie – które już niedługo zobaczycie na blogu! Do tego klasycznie kolekcja Mistrza Grozy oraz dwie sztuki zombiaków warszawskich. :)

A oto i lista przeczytanych w minionym miesiącu książek, wraz z linkami do opinii o nich:

1. "Zgadnij kto" - C. McGeorge (28 mm)
2. "Małe Licho i tajemnica Niebożątka" - M. Kisiel (16 mm)
3. "Druga szansa" - K. B. Miszczuk (25 mm)
4. "Mikrowyprawy w wielkim mieście" - Ł. Długowski (31 mm)
5. "Stop prawa" - B. Sanderson (27 mm)

Zgodnie z informacjami z Google Analytics najwięcej wejść na mojego bloga zapewniła mi Gosia z bloga Cząstka mnie - serdeczne dzięki! :) Natomiast największym zainteresowaniem cieszyła się opinia o książce „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” autorstwa Marty Kisiel.

A jak minął Wasz miesiąc? :)


0 komentarze:

Publikowanie komentarza