sobota, 24 marca 2018

"Gra Geralda" - Stephen King

"Gra Geralda" - Stephen King
Źródło: Lubimy Czytać
Autor: Stephen King
Tytuł: Gra Geralda
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Tomasz Wyżyński
Stron: 330
Data wydania: 6 września 2017


Jednym z moich marzeń, które skutecznie realizuję, jest przeczytanie całego dorobku literackiego Stephena Kinga. Jak na razie - o czym już wspomniałem - udaje mi się to marzenie pchać do przodu, a "Gra Geralda" jest kolejnym stopniem utworzonym na schodach do celu. Nie wszystkie książki Mistrza Grozy są przez każdego uznawane za wspaniałe. Przy takiej liczbie dzieł muszą się trafić nieco słabsze lub takie, które zwyczajnie nie zyskają fanów. Część z nich to średniaki, które przyjemnie przeczytać, jednak nie zostawiają w człowieku pewnego efektu "wow". Obawiam się jednak, że w tym przypadku schodzimy nawet poniżej średniej.

Niektórzy uwielbiają wyuzdany seks. Inni kochają brutalny seks, okraszony szczyptą pikanterii. Czasem aż zbyt wielką szczyptą. Gerald chciał doprawić nieco swoje życie seksualne i wraz z małżonką udali się do domku letniskowego, gdzie mogli zabawiać się w dowolny sposób. Nie przewidzieli jednak jednego - że domki letniskowe na odludziu to zazwyczaj idealny początek horroru. Horroru, którego główną bohaterką staje się żona Geralda.

Stephen King udowodnił za pomocą między innymi "Misery", że potrafi stworzyć klimatyczną powieść opartą o jedno pomieszczenie i dwójkę osób. "Gra Geralda" to próba ograniczenia liczby postaci do jednej, i to uwięzionej. Nie wiem czy jest to po prostu zbyt trudne do wykonania czy po prostu Mistrzowi noga się powinęła, ale ta historia zdecydowanie nie należy do najlepszych książek Kinga. Wręcz przeciwnie - przyznam szczerze, że przez zdecydowaną większość czułem się znudzony i czekałem na jakiekolwiek rozwinięcie. Na szczęście doczekałem się takich fragmentów, chociaż były to opisy przeszłości bohaterki, które odsłaniają przez Czytelnikiem jej traumatyczne przeżycia.

"Boże, daj mi pokorę, bym pogodziła się z rzeczami, których nie mogę zmienić, daj mi odwagę bym zmieniła rzeczy, które mogę zmienić, i daj mi mądrość, bym potrafiła je rozróżnić. Amen"

Cała książka składa się tak naprawdę z dwóch głównych wątków. Jednym z nich jest sytuacja Jessie w chatce w lesie, jej bieżące przemyślenia oraz próby poradzenia sobie z sytuacją, w której się znalazła. Drugim wątkiem jest jej przeszłość, opisywana w postaci wspomnień, które pojawiają się zarówno w tracie snu, jak i chwil przytomności umysłu. Pierwszy z nich jest zdecydowanie tym słabszym, zwłaszcza na samym początku. Początkowe sto stron (czyli tak naprawdę 1/3 całej książki) nie napawa optymizmem i utrzymałem się przy niej jedynie siłą własnej woli. Opisy są bowiem rozwlekle, dość nudne i niezbyt interesujące, a także niewiele wnoszą do samej historii.

Pod znakiem zapytania można postawić retrospekcje, które pojawiają się w głowie bohaterki. Wydają się być idealne jako tło do przedstawienia trudnej przeszłości, jednak w tej książce nie wnoszą one kompletnie nic. Są jedynie pewnym szokującym elementem, który mógłby zostać o wiele lepiej wykorzystany w dowolnej innej powieści. Naprawdę, mimo swojej brutalnej natury, są one doskonałym przedstawieniem problemów, z jakimi styka się więcej osób niż zapewne chcemy sobie zdawać sprawę. Jednak w kontekście "Gry Geralda" są czymś w rodzaju zaprzepaszczonej szansy. Szokują, ale nie dają ku temu powodów. Jedyne sensowne wyjaśnienie to chaotycznie pędzące myśli kobiety prawie na skraju załamania nerwowego. Tylko czemu autor wybrał akurat taką a nie inną przeszłość Jessie?

"Sny to myślowy odpowiednik streszczeń książek; nie pamięta się nieistotnych szczegółów."

Najbardziej zaskakujące są jednak ostatnie strony książki. Nie zamierzam zdradzać co opisują, jednak są one najlepszą częścią całej powieści. Tak naprawdę stanowią świetne rozwiązanie dowolnej historii, zbudowanej w oparciu o informacje, które zawierają. Aż żal, że tak nijaka książka ma tak dobre zakończenie. Zdecydowanie jednak podbija ono ogólną opinię o "Grze Geralda" choćby z tego powodu, że zwiększa sens jej przeczytania. Szkoda jednak, że Stephen King nie wykorzystał go w innej, o wiele lepszej powieści.

"Gra Geralda" zdecydowanie potrafi wywołać ambiwalentne uczucia. Z jednej strony pełna niezwykle brutalnych, ale dopracowanych retrospekcji, z drugiej pełna niezbyt wartościowej i interesującej treści. Na koniec pojawia się zakończenie, które swoją zawartością tworzy dysonans z tym, co Czytelnik wcześniej przeczytał. Nie jest to najlepsze dzieło Mistrza, a w moim prywatnym rankingu znajduje się gdzieś na szarym końcu. Zwłaszcza ze względu na pewne zaprzepaszczenie potencjału, który niewątpliwie posiada. Jeśli nie macie na celu przeczytać absolutnie wszystkich dzieł Stephena Kinga, to tę pozycję możecie sobie śmiało odpuścić.

Łączna ocena: 5/10


0 komentarze:

Publikowanie komentarza