piątek, 4 lutego 2022

Co pod pióro w lutym 2022?

Styczeń już za nami, rozpoczęliśmy drugi (przy okazji najkrótszy) miesiąc w roku, ale plany u mnie, to jednak plany – muszą jakieś być! W związku z tym i tym razem przygotowałem sobie kilka tytułów, które chciałbym zaliczyć w rozpoczętym właśnie miesiącu. Jak zwykle będą to zarówno wydania papierowe lub elektroniczne, jak i rzecz jasna audiobooki. Tych ostatnich zapewne będzie najwięcej. Nie wiem, czy to się kiedykolwiek zmieni… Chyba musiałbym nagle nauczyć się jakoś błyskawicznie czytać… Może faktycznie jakiś kurs nie byłby takim głupim pomysłem, heh.

Drugi miesiąc roku to dobry moment na rozpoczęcie swojego #5na2022, czyli mini wyzwania pomagającego mi przeczytać chociaż pięć tytułów, które już od dawna za mną chodzą. Znaczy się nawet i od paru lat, tylko jakoś nie jest mi z nimi po drodze. Przy okazji dawno nie miałem okazji posłuchać literatury górskiej, więc postarałem się o dobranie odpowiedniego tytułu! Mniej więcej więc wszystko prezentuje się tak, jak na poniższej liście.

Okładki jak zawsze pochodzą z serwisu Lubimy Czytać!

„Drakula” – Bram Stoker

Klasyka klasyki? A i owszem! Jeszcze wiele takich tytułów się znajdzie, których do tej pory nie przeczytałem. Powoli sobie to nadrabiam, a teraz wlatuje powstała pod koniec XIX wieku historia pewnego krwawego hrabiego… Tak, Wy już wiecie jakiego hrabiego!


„Żerca” – Katarzyna Berenika Miszczuk

Przedostatnia część „Kwiatu paproci” – gdzieś chyba jakoś teraz powinna się Gosława zmieniać. Na taką bardziej… sensowną, normalną i przede wszystkim dającą się znieść. Albo i nie powinna… W każdym razie liczę na więcej dynamiki po nieco mostowym drugim tomie i trzymam kciuki za jeszcze więcej klimatu słowiańskiego!

„Outpost’ – Dmitry Glukhovsky

Postapo w klimatach Metra? Czemu nie! Robię chwilę przerwy od samego Metra i wjadę na chwilę w wydaną całkiem niedawno książkę twórcy głównej trylogii, która dała życie całemu Uniwersum. „Outpost” to również postapokalipsa, również w Rosji, również z Moskwą gdzieś w tle. Jednak inna.


AUDIOBOOKI

  • „Żertwa” – Wielu autorów
  • „Kurtyka. Sztuka wolności” – Bernadette McDonald
  • „Czas czarnych luster – Krzysztof Kotowski
  • „Camgirl” – Isa Mazzei



środa, 2 lutego 2022

Podsumowanie styczeń 2022

Za nami pierwszy miesiąc nowego, 2022 roku! Co bardziej złośliwi, mogą powiedzieć, że mamy powtórkę – wszak już od połowy grudnia 2021 krąży mały, lingwistyczny dowcip. 2022 czyta się tak, jakby to był już drugi raz rok 2020! He-he, można teraz iść po szklankę wody, ewentualnie coś mocniejszego… W każdym razie faktycznie styczeń już jest przeszłością, wjeżdżamy na pełnej w kolejny miesiąc, więc wszystko przed nami! Tak naprawdę to cały rok przed nami, nigdy nie wiadomo, co się w trakcie jego trwania wydarzy. Być może dla niektórych będzie to najlepszy rok w życiu?

Ze stycznia jestem całkiem zadowolony pod każdym względem. Był dość… wyczerpujący, nieco chaotyczny oraz pełen przeróżnych wrażeń, jednak całkiem udany, jeśli o całokształt chodzi. Nie miałem do czynienia z porywającymi lekturami, większość była raczej po prostu „dobra” (albo ja się zrobiłem bardziej wybredny…), jednak nie zawsze da się czytać jedynie arcydzieła, prawda? Dotyczy to oczywiście zarówno papierowych książek, jak i audiobooków!

No cóż, chyba wystarczy tego wstępu. Pora się wziąć za plansze i w ogóle!



Całkiem przyjemnie, jak na pierwszy (i to dość chaotyczny) miesiąc, prawda? Jeden z audiobooków był nawet niemalże tak samo „grubaśny” jak papierowy „Pielgrzym”, chociaż z wersją audio to ja mam o wiele mniejsze problemy, niż właśnie z „klasycznym” czytaniem… Jednak daję radę!



W tym przypadku sytuacja jest zawsze prosta – słucham tyle, ile odcinków się pojawi! Mam sporo stałych podcastów do słuchania, a chcę mieć mimo wszystko również czas na audiobooki, więc nie poszerzam listy tytułów. Jestem zadowolony z tego, co już mam!



Tak mniej więcej się prezentują statystyki, kiedy połączymy ze sobą podcasty oraz audiobooki przesłuchane w styczniu. Trochę więcej w tym miesiącu nawet oglądałem seriali i filmów, niż słuchałem!


Były i filmy i seriale, a między innymi udało mi się nadrobić „Big Short”, którego z lenistwa nie obejrzałem do tej pory. Z jakiego lenistwa, zapytacie? Ano takiego, że nie było go na żadnym z dostępnych mi portali VoD, więc nie chciało mi się go ani szukać, ani dodatkowo płacić za jego obejrzenie gdzieś indziej… A jak wygląda w ogóle cała lista obejrzanych rzeczy?

  1. „Don't look up”
  2. „Big Short”
  3. „The Office”


Na tym polu jak zawsze dość stabilnie! Pozostało więc pokazać Wam fotkę, która na moim Instagramie zebrała w styczniu najwięcej polubień!

No i oczywiście na sam koniec lista przeczytanych i przesłuchanych pozycji:

  1. „Sodoma” – F. Martel
  2. „Achromatopsja” – A. Chmielewski
  3. „Noc kupały” – K. B. Miszczuk
  4. „Statystycznie rzecz biorąc” – J. Bąk
  5. „Adwokaci. Ich najważniejsze sprawy” – D. Kowalska
  6. „Pielgrzym” – T. Hayes
  7. „Zwycięstwo albo śmierć” – R. J. Szmidt
  8. „Policjanci” – D. Kowalska


wtorek, 1 lutego 2022

Zbiorczo spod pióra w styczniu 2022

No dobra, to mamy już pierwszy miesiąc nowego roku za sobą. Czy tylko mi on minął równie szybko, co ostatnie… kilkadziesiąt miesięcy? No, ale przynajmniej nie był taki zły! W sumie niewiele się różnił od tych z 2021 roku. Miesięcy, znaczy się, nie że w 2021 było wiele styczniów! Przeżyłem go i to chyba najważniejsze. A do tego rozpocząłem rok 2022 z całkiem szerokim spektrum książek, zarówno pod kątem różnorodności odmian gatunkowych, jak i jakości poszczególnych tytułów!

Przypomniałem sobie też, jakie świetne są audiobooki, które trwają ponad dwadzieścia godzin. Ma się to poczucie, że temat został faktycznie porządnie przebadany, a do tego nie skacze się co chwilę z jednej pozycji na kolejną. Dłużej też można się nacieszyć książką, trochę jak w przypadku czytania cykli – człowiek zna już świat, bohaterów, więc niekoniecznie by chciał to wszystko porzucać. Chociaż w sumie krótsze audiobooki, ale będące właśnie przekładem audio jakiejś sagi fantastycznej mają podobne właściwości!

Wystarczy już tego marudzenia, pora przejść do konkretów. Jak zawsze okładki pochodzą z serwisu Lubimy Czytać. :) 

„Achromatopsja” – Artur Chmielewski

Format: Papier
Stron/długość: 424

To zdecydowanie jeden z tych „średniaków” wchodzących w skład Uniwersum Metro 2033. Osadzony w Warszawie, a więc jako jedyna polska powieść faktycznie ma akcję osadzoną w metrze. Niestety jest dość odtwórcza i niezbyt ciekawie poprowadzona. Ma swoje momenty, to prawda, jednak całokształt jest raczej przeciętny. Na palcach jednej ręki mogę zliczyć sytuacje, w których nie mogłem się oderwać od opisywanych wydarzeń, przez całą resztę czasu po prostu czytałem.

Ani pomysł na fabułę, ani wykorzystane sztuczki (głównie mam na myśli niespotykane nigdzie indziej zasady lub przyzwyczajenia mieszkańców warszawskiego metra) nie są w żaden sposób innowacyjne. Tak naprawdę całą „Achromatopsja” można opisać jako „intrygę, przez którą ktoś wpadł w pułapkę, a potem miał być bohaterem, ale wszystko skończyło się <dobrze/źle>”. Przy okazji mieszanie typów narracji nie wyszło autorowi zbyt dobrze. Nawet główny bohater zachowuje się kompletnie inaczej w zależności od potrzeby sytuacji, nie jest prowadzony konsekwentnie. 

Punktowa ocena: 5/10

„Sodoma” – Frédéric Martel

Format: Audiobook
Stron/długość: 27h 43m
Czyta: Adam Bauman

Dwadzieścia siedem godzin z dużym hakiem reportażu o kwestii homoseksualizmu w Kościele Katolickim – czy to przesada? Frédéric Martel udowadnia, że absolutnie nie. Przy okazji pokazuje, że można o takich sprawach pisać bez nagonki, jadu czy próby dyskredytacji całej organizacji. Z jego książki nie wyziera choćby najmniejszy skrawek antyklerykalizmu. Do pracy przyłożył się z dziennikarską rzetelnością, tą, o której posiadanie nie podejrzewamy już wielu przedstawicieli jego zawodu. Nie opiera się jednak jedynie na „anonimowych” rozmowach, ale podaje fakty oraz nazwiska osób, które nie boją się mówić.

Autor rozbiera na części pierwsze nie samo istnienie homoseksualizmu wśród najwyższych hierarchów kościelnych, bo to jest, tak czy siak, tajemnica poliszynela. Wskazuje jednak, jak hipokryzja trawiącą tę instytucję od środka wpływa na jej decyzje oraz jak przez to degrengolada opanowuje kolejne szczeble hierarchii. To nie jest opowieść o tym, jaki to homoseksualizm wśród księży jest zły, tylko jak powszechny oraz normalny. Ujawnia błędy, często bardzo karygodne, popełnione przez byłych papieży, zwłaszcza ostatnich czterech (nie licząc miesięcznego pontyfikatu Jana Pawła I). Jak wiele zła powstało przez hipokryzję w sprawie homoseksualizmu, możecie dowiedzieć się właśnie z „Sodomy” – to jest kawał świetnej, reporterskiej roboty.

Punktowa ocena: 9/10

„Statystycznie rzecz biorąc” – Janina Bąk

Format: Audiobook
Stron/długość: 6h 07m
Czyta: Ewa Abart

Obawiam się, że z tej książki wyniosłem więcej anegdot dotyczących życia Janiny Bąk, niż merytorycznej wiedzy. Znaczy, nie zrozumcie mnie źle, „Statystycznie rzecz biorąc” naprawdę posiada spore pokłady informacji o statystyce, metodzie naukowej, przeprowadzaniu badań, czy też popularnych błędach. Wszystko podane dość lekko, z ogromną dawką humoru, tylko że jak dla mnie oprócz tego jest jeszcze więcej niekoniecznie potrzebnych w aż takiej ilości anegdot. Nie podejmę się próby oszacowania, ale gdyby je wyciąć, to cała książka byłaby o wiele chudsza…

Fajną robotę zrobiła lektorka, Ewa Abart. Dostosowała się do tej lekkiej, żartobliwej i niezobowiązującej formy, jaką zastosowała Janina Bąk. Bardzo przyjemnie się tego słuchało. Jeśli uda się już skupić słuchaczowi na merytoryce, to tutaj również trzeba oddać autorce, że odpowiednio dobrała zakres poruszanych zagadnień – jest podstawowy, ale wcale nie taki oczywisty. Przyda się z pewnością w codziennym życiu, żeby choćby bardziej krytycznym okiem patrzeć na wykresy pokazywane w TV przez różnej maści polityków czy organizacje. No, tylko gdyby tak mniej tych anegdot…

Punktowa ocena: 6/10

„Adwokaci” – Dorota Kowalska

Format: Audiobook
Stron/długość: 11h 49m
Czyta: Bartosz Głogowski, Joanna Domańska

Dość… pozytywnie odbieram „Adwokatów”. Na pewno jest to przemyślany reportaż, ciekawie załatwiony od strony złożenia tych rozmów oraz czytania przez Bartosza Głogowskiego i Joannę Domańską. Wywiady są dość długie, nie ma chaosu, rozmowy przeprowadzono w formie dialogów dość luźnych, w których rozmówca miał dużo swobody. Dzięki temu można było wyciągnąć naprawdę dużo informacji. A przekrój tematów też jest dość szeroki.

Pomimo tego, że można poznać sporo szczegółów dotyczących pracy adwokatów, to jednak odczuwam pewien niedosyt. Bardzo dużo na samym końcu było spraw politycznych oraz eksponowania problemów typowo systemowo-rządowych, natomiast bardzo mało takiego szerszego widoku. W dużym uproszczeniu z całego reportaży wychodzi na to, że praca adwokata nie jest łatwa, a te złe rządy to już w ogóle tylko wszystko podkopują. Zabrakło więc holistycznego spojrzenia oraz spojrzenia przede wszystkim na stronę problemów od strony klientów. Jednak jest to całkiem spoko pozycja do wstępnego zapoznania się z naturą pracy adwokata.

Punktowa ocena: 6/10

„Pielgrzym” – Terry Hayes

Format: Papier
Stron/długość: 768
Tłumaczenie: Maciej Szymański

Rozkręca się bardzo wolno, ale na długo przed dobrnięciem do połowy jest już naprawdę wciągająco. Tak naprawdę nie da się opisać w kilku krótkich zdaniach, o czym jest ta książka, bez stworzenia wrażenia czegoś sztampowego. Jej mocą jest natomiast właśnie wykorzystanie tego dość pospolitego motywu (śledztwo, morderstwa, terrorysta) do wykreowania tajemniczej historii, w której do samego końca trudno zrozumieć, jak to się wszystko skończy. No, tak dokładniej to, jak doszło do tego końca, ponieważ dość szybko się czytelnik dowiaduje, co się wydarzyło – tutaj jednak tym pysznym nadzieniem jest pytanie „jak do tego doszło”.

Nie spodziewajcie się jednak nagłych zwrotów akcji, ogromnej dynamiki czy wręcz fabuły gnającej z prędkością samochodu wyścigowego. Właściwie nie wiem, skąd opinie twierdzące, że właśnie tak jest. Terry Heyes kładzie nacisk na (a i owszem) wartko się zmieniające, jednak zawisające w powietrzu niedomówienia. No i oczywiście na rozległość geograficzną (akcja jest rozpostarta na kilka rejonów świata). Tutaj nie da się stworzyć czegoś „fabularnie gnającego”, jednak da się stworzyć odpowiednią aurę tajemnicy, bez efektownych pościgów, strzelanin i zwrotów akcji. Siłą tej książki jest metodyka, którą szczycą się główni bohaterowie, oraz walka o to, który z nich ma lepsze metody i przechytrzy tego drugiego.

Punktowa ocena: 7/10

„Zwycięstwo albo śmierć” – Robert J. Szmidt

Format: Audiobook
Stron/długość: 12h 00m
Czyta: Wojciech Masiak

Nawet nie mam pojęcia, kiedy mi się ta książka skończyła… Gdyby ktoś mnie zapytał, co pamiętam ze „Zwycięstwa albo śmierci”, to odpowiedź mogłaby tę osobę wprawić w osłupienie: wszystko i kompletnie nic. Taka jest bowiem prawda. Ona płynęła, a ja razem z nią, przelatywałem przez kolejne plany obrony przed inwazją, intrygi na szczeblu samej najwyższej władzy (takoż cywilnej, jak i wojskowej), no i zastanawiałem się, co tym razem wywinie nasz kochany Henryan Święcki.

Jeśli niezbyt precyzyjnie się wyraziłem w powyższym akapicie, to spieszę wyjaśnić, że są to wrażenia nad wyraz pozytywne. Naprawdę świetnie poprowadzone rozwinięcie całej historii, które dawkuje w odpowiednich proporcjach dynamikę, zwroty akcji, rozterki bohaterów oraz nawet odrobinę dylematów moralnych. Wszystko oczywiście okraszone „subtelnym” humorem à la Szmidt, wraz z dostosowanymi do wykreowanego świata powiedzonkami czy anegdotkami. Aż szkoda będzie sięgać po kolejny, ostatni już tom.

Punktowa ocena: 8/10

„Policjanci” – Dorota Kowalska

Format: Audiobook
Stron/długość: 8h 22m
Czyta: Magdalena Emilianowicz

Poprzednia książka Doroty Kowalskiej, którą miałem okazję przesłuchać, była prostym, choć miejscami lekko nużącym reportażem. Spodziewałem się nawet czegoś podobnego po „Policjantach”, jednak zostałem pozytywnie zaskoczony. Rozmowy przeprowadzone z różnymi funkcjonariuszami oraz pracownikami cywilnymi skupiały się nie tylko na problemach przeszłych, oraz teraźniejszych, ale również ukazywały sporo warsztatu pracy policji. Niestety i tym razem nie obyło się bez wtrąceń politycznych niekoniecznie związanych bezpośrednio czy to z omawianymi sprawami, czy bieżącymi problemami wynikającymi wprost z przepisów.

Sama kompozycja jest bardzo zachęcająca, ponieważ jest uporządkowana i spójna – każdy rozdział to rozmowa z inną osobą. Nie są to jednak wywiady, które są przycinane tylko do konkretnej ilości zdań/czasu rozmówcy, ale autorka pozwala po prostu płynąć rozmowie i dorzuca jedynie pomocnicze pytania (ewentualnie przechodzi do następnej kwestii, jeśli czuje, że dany temat się wyczerpał). Dla mnie to spory plus, ponieważ nie ma skakania między osobami i problemów z utrzymaniem uwagi przez zmianę interlokutorów. Innymi słowy, jest to dużo lepsza pozycja niż „Adwokaci”, choć w wielu aspektach są one do siebie bardzo podobne.

Punktowa ocena: 7/10


wtorek, 18 stycznia 2022

„Noc Kupały” – Katarzyna Berenika Miszczuk

Źródło: Lubimy Czytać

Autor:
Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Noc Kupały
Wydawnictwo: W.A.B.
Stron: 416
Data wydania: 9 listopada 2016

Pomimo tego, że postać Gosławy, która jest główną bohaterką całego cyklu „Kwiat Paproci”, jest przerażająco wręcz irytująca, to jednak cały świat stworzony przez Katarzynę Berenikę Miszczuk w pewnym sensie mnie rozczulił. Ujmując to bardziej konkretnie: chce mi się czytać dalej! A skoro mi się chce, to niemalże od razu sięgnąłem po kolejny tom – moim planem jest przeczytanie co najmniej jednej powieści miesięcznie. Dzięki temu będę mógł ze świeżym umysłem wejść w historię i ocenić przy okazji, jak się odbiera kolejny tom po chwili przerwy. Jak więc w tym przypadku wypadła druga powieść? Całkiem nieźle, jakkolwiek neutralnie by to nie brzmiało.

Noc Kupały zbliża się wielkimi krokami, co nie jest dobrą wiadomością dla Gosławy. To wtedy zderzy się świat Widzącej oraz słowiańskich bogów, którzy chcą otrzymać to, co tylko ona może im dostarczyć. Jednak pomimo kruchego i pozornego zawieszenia broni, praktykantka u Szeptuchy z Bielin nie może czuć się bezpieczna. Przeszłość Mieszka powraca bowiem w bardzo namacalnej oraz zgoła wściekłej formie. To może postawić pod znakiem zapytania nie tylko dalsze losy samej Gosi, ale również i równowagi na świecie. No, a na pewno równowagi w Bielinach.

Odniosłem wrażenie, że drugi tom „Kwiatu paproci” jest czymś w rodzaju pomostu łączącego całkiem dynamiczną „Szeptuchę” z dalszą częścią historii. Przez większość czasu historia kręciła się wokół oczekiwania na Noc Kupały, ubarwiona dodatkowo demonami (nomen omen) przeszłości. Oznacza to nieco mniej wydarzeń, o które można się wesprzeć fabularnie, jednak mamy za to całkiem niezgorszy zastępnik w postaci wspomnianych już starych dziejów związanych z uczniem Mszczuja. Może jest odrobinę nudniej, ale da się przeżyć. Zwłaszcza że widać to jasno, iż nie jest to kontynuacja z nowymi wątkami, ale łącznik, mający na celu sensownie skleić odległe w czasie zdarzenia (co też jest istotne dla odbioru całej historii).

Gosława jest wciąż tą samą, irytującą na każdym kroku, nieprzystosowaną do życia osobą, jaką była w pierwszym tomie. W niektórych fragmentach wykazywała się nawet jeszcze większą ignorancją, rozpuszczeniem i arogancją niż wcześniej. To wręcz fascynujące, jak konsekwentnie można poprowadzić taką postać i wiedzieć, jak absurdalnie powinna się w danym momencie zachować. Cały czas zachodzę w głowę, jak osoba obdarzona takimi cechami jak ona, mogłaby skończyć medycynę, czy w ogóle jakiekolwiek studia (chyba tylko prześlizgując się za pomocą pieniędzy). Zaiście intrygujące. Ach, no i niestety to może dalej odrzucać wiele osób od całego cyklu. Jeśli ktoś nie może znieść do bólu nieżyciowej i absurdalnie zachowującej się postaci, to lepiej niech tutaj nie zagląda!

Pod koniec tomu, gdy zbliżają się już obchody kupalnocki, zaczyna być naprawdę wartko i ciekawie. Wydarzenia zaczynają gnać, choć niestety odbiło się to też na stabilności opowieści – bywały momenty, w których nie do końca nadążałem za zmianami, a nad niektórymi wręcz musiałem się dłużej pochylić, aby zrozumieć, co autorka miała na myśli. Katarzyna Berenika Miszczuk nie ustrzegła się również pewnych uproszczeń, które mogą zostać odebrane jako pewnego rodzaju dziury, jednak przyznać trzeba, że w porównaniu do zarówno pierwszego tomu, jak i pierwszej połowy „Nocy Kupały”, postawiła sobie tą końcówką dość wymagające wyzwanie. Wbrew temu, co mogą sugerować zdania powyżej, wybrnęła z tego całkiem nieźle.

Podsumowując, mamy kolejny tom pełen fajnego klimatu i słowiańskiej magii zaserwowanej w postaci zjadliwej dla przeciętnego człowieka. Pewnie znawcy tematu nie będą zbyt zadowoleni, jednak dla mnie, jako totalnego amatora, który wie tylko tyle o ile, jest to naprawdę dobra uczta dla wyobraźni. Gosławę chyba już nauczyłem się ignorować, więc przestała mnie razić w oczy, jednak lojalnie uprzedzam, że ani trochę się nie zmieniła. Zobaczymy, co przyniesie trzeci tom i jak rozwinie się cała sytuacja Zwłaszcza z Gosią, której nieco inny obraz pamiętam z „Tajemnicy domu w Bielinach”, napisanej przez Katarzynę Berenikę Miszczuk.

Łączna ocena: 6/10



Za możliwość przeczytania dziękuję




Cykl „Kwiat paproci’

czwartek, 6 stycznia 2022

Podsumowanie roku 2021

Niedawno wjechała kolejna dwójka do liczbowego oznaczenia nowego roku! A to oznacza nowe wyzwania, kolejne szanse, niezwykłe przygody… No dobra, to oznacza po prostu tyle, że będziemy od nowa liczyli pewne rzeczy, a pewnie i tak będziemy sobie żyli, jak do tej pory (w każdym razie pewna część ludzi). Na pewno mniej więcej to oznacza dla mnie nowy rok – jak również kolejną możliwość do wykorzystania różnych liczb zapisywanych przeze mnie skrzętnie przez cały rok! A takie podcasty na przykład to już dostaną swój całoroczny, pełny przekrój! Bazowałem rzecz jasna na tym, co stworzyłem na potrzeby roku 2020, tylko teraz dojdzie dodatkowa plansza zbierająca do kupy audiobooki oraz podcasty.

Właśnie więc od samych audiobooków chciałbym zacząć ten mały festiwal plansz i wykresów. Wychodzi na to, że przesłuchałem nieco więcej, niż w ubiegłym roku – doszło kilka tysięcy bonusowych minut. Muszę przyznać, że się bardzo mocno wkręciłem w ten format książek, jest dla mnie wręcz idealny. Na całe szczęście nie mam żadnych problemów z podzielnością uwagi przy wykonywaniu niektórych czynności – a już na pewno takich jak sprzątanie, spacerowanie czy granie w Pokemon Go (he-he). W związku z tym liczby dla całego roku wyglądają mniej więcej tak:

Przeczytane książki

Łączna liczba przeczytanych książek (lub przesłuchanych!) jest w tym roku mniejsza niż w poprzednim, jednak tak naprawdę jest niewiele mniejsza. Widać za to znaczącą różnicę w liczbie przeczytanych stron, chociaż to tak naprawdę nie jest istotne. Ważne, że po prostu miałem radochę z czytania!


Oprócz moich własnych, prywatnych, prowadzonych skrupulatnie w Excelu statystyk, mogę się również pochwalić tymi stworzonymi przez Lubimy Czytać oraz GoodReads. Uwielbiam na nie patrzeć, aby raz w roku porównać, jak bardzo te serwisy nie nadążają za uzupełnieniem poprawnych liczb stron dla każdej książki. Zawsze, gdy zauważę, że się różni, to daję znać, jednak, tak czy siak, moje statystyki (bazujące na tym, co mam przed nosem w książce) są zupełnie inne. Nawet uwzględniając egzemplarze recenzenckie przed ostateczną korektą, które mogą mieć inną liczbę stron, to te różnice wydają się zbyt duże.



A tutaj już GoodReads:


Gdzieś mi zjadło jedną książkę, chociaż nie wiem gdzie i kiedy. 🤔

Egzemplarze recenzenckie

Tym razem widać spory spadek w stosunku do poprzedniego roku. Częściowo wynika to z nieco mniejszej liczby propozycji, które otrzymywałem, a częściowo z tego, że trochę wybrzydzałem. Mam na półkach sporo książek, których jeszcze nie przeczytałem, więc nie zawsze też chciałem zatykać się kolejnymi pozycjami. W każdym razie mniej więcej tak wygląda zbiorcze podsumowanie tego, co otrzymałem oraz przeczytałem na tle całej reszty!


Oczywiście nie mogło tutaj zabraknąć nowej książki Thomasa Arnolda, którą otrzymałem z imienną dedykacją od autora!

Audiobooki

Oczywiście, że nie może zabraknąć osobnego podsumowania audiobooków! Wszak to słuchanie, a nie czytanie!


Całkiem not bad. Osobiście jestem zadowolony, audiobooki niemal podwoiły moje możliwości i załatały pewnego rodzaju lukę. Nie mam problemów ze słuchaniem podczas codziennych czynności takich jak przygotowanie posiłku czy zmywanie, więc czemu nie skorzystać z możliwości i nie zaliczyć kilku dodatkowych książek? 

Podcasty

Pewnie bym przesłuchał drugie tyle audiobooków, gdyby nie to, że staram się też poszerzać swoją wiedzę za pomocą podcastów! Mam kilkunastu twórców, których słucham na bieżąco, a którzy dostarczają mi nie tylko rozrywki (jeśli są twórcami popkulturalnymi), ale również informują, co w finansach piszczy, podrzucają ciekawe rzeczy do zgłębienia z branżowych tematów, no i zajmują mi tym mniej więcej tyle czasu, ile pokazałem na poniższej infografice!


Oczywiście są najdłuższe i najkrótsze podcasty! Znaczy się pod względem minut, które przesłuchałem. W tym roku TOP5 prezentuje się następująco:


A tutaj łapcie listę unikatowych nazw:

  1. 6 minute English
  2. Biznes Myśli
  3. Biznes w IT
  4. Cyber, Cyber
  5. Czytu Czytu
  6. Finanse Bardzo Osobiste
  7. Imponderabilia
  8. Inwestomat
  9. Kryminatorium
  10. Książki Które Uczą
  11. Mała Wielka Firma
  12. Męskie spotkania
  13. Na Podsłuchu
  14. Nauka XXI wieku
  15. Nerdy nocą
  16. Nerdy Nocą
  17. Nerdzi w Kulturze
  18. Ostra Piła
  19. Otwieracz
  20. Pani Swojego Czasu
  21. Pasja Informatyki
  22. Patoarchitekci
  23. Po ludzku o pieniądzach
  24. Porozmawiajmy o IT
  25. Rock i Borys
  26. Root Cause
  27. Shufflecast
  28. Stacja IT
  29. Stockbroker
  30. System Trader
  31. W drodze do pracy
  32. Zabójcze opowieści
  33. Ze stoickim spokojem
  34. Zombie vs. Zwierz

Wszystkie przesłuchane rzeczy

W tamtym roku nie przygotowałem żadnej planszy, która pokazałaby sumę minut podcastów i audiobooków, bo statystyki tych pierwszych zacząłem prowadzić w połowie roku. Tym razem jednak mogę się pochwalić taką oto prostą planszą, którą kojarzycie już z moich comiesięcznych podsumowań!


Zakupy i dostawy

Tak, moja biblioteczka się powiększyła. No dobra, nie w sposób bezwzględny, bo dużo książek oddałem w 2021 roku na kiermasz toruńskiego schroniska, jednak wiele książek pojawiło się poprzez zakup lub dowolnie inną formę (jak prezent, egzemplarz recenzencki etc.). Tym razem było to:

64 nowych książek.

Filmy oraz seriale

Nie jestem wielkim wciągaczem filmów oraz seriali, ale lubię sobie jednak obejrzeć to i owo. W tym roku częściej sięgałem po produkcje serialowe (a w kinie to chyba nawet ani razu nie byłem…), co zresztą widać na poniższej planszy:


Jak natomiast wyglądają same tytuły? Ano w ten sposób:

Filmy:

  1. „Friends. Reunion”
  2. „Jak wytresować smoka 2”
  3. „Labirynt fauna”
  4. „Między nami misiami”
  5. „Na noże”
  6. „Noc oczyszczenia: Anarchia”
  7. „O wszystko zadbam”
  8. „Sala samobójców. Hejter”
  9. „Stowarzyszenie umarłych poetów”
  10. „Utalentoway pan Ripley”
  11. „Wiedźmin: Zmora Wilka”
  12. „Wredne dziewczyny”
  13. „XIII poprawka”
  14. „Ze śmiecią jej do twarzy”
  15. „Zwierzogród”
  16. „Żony ze Stepford”

Seriale:

  1. American Crime Story
  2. Castlevania
  3. Dirty John: Betty Broderick
  4. F is for Family
  5. Kajko i Kokosz
  6. Otwórz oczy
  7. Rick i Morty
  8. Rozczarowani
  9. See
  10. Sex Education
  11. Squid Games
  12. Tabu
  13. The Boys
  14. The Crown
  15. The Following
  16. The Morning Show
  17. The Office
  18. The Witcher

To w sumie chyba wszystko, co chciałem pokazać. Nie ma co też przesadzać, prawda? A jak tam Wasz 2021 rok?



wtorek, 4 stycznia 2022

Co pod pióro w styczniu 2022

Nowy Rok nowy ja! Nie no, żartuję, żadnych takich. Jestem niewolnikiem rutyny, kocham brak zmian, więc nie spodziewajcie się po mnie żadnych wystrzałowych zmian… A zwłaszcza na temat planowania! Dobrze mi się pracowało przez cały ostatni rok z podejściem małych planów (ale jednak robiłem je!), które udawało mi się realizować. Jeśli coś się udało zrobić ponad nie, no to tym lepiej dla mnie! Planuję więc kontynuować pisanie tych postów wraz z niewielką liczbą książek, które będę chciał czytać każdego miesiąca. Dużo lepiej mi się żyje z taką listą z tyłu głowy.

Pomimo tego, że mamy styczeń, a co za tym idzie, wspomniany już nowy rok, to tytuły poniżej nie będą jakoś szczególnie dobrane pod to „wydarzenie”. Ot, po prostu chcę kontynuować niektóre cykle oraz serie, opróżniać moje półki z nieprzeczytanych pozycji oraz po prostu czerpać przyjemność z tego, na co akurat mam ochotę! A w tym miesiącu mam ochotę na właśnie te trzy pozycje, które poniżej zamieszczam, oraz na mnóstwo audiobooków! Tam też rozpocząłem kilka cykli, więc wypadałoby je skończyć, zanim zapomnę, co było w poprzednich tomach…

Jak co miesiąc okładki opisywanych pozycji pochodzą z serwisu Lubimy Czytać.

„Noc Kupały” – Katarzyna Berenika Miszczuk

Często lubię powtarzać, że jeśli powiedziało się „a”, to należy powiedzieć też „b”! „Szeptucha” jest już za mną, więc idę za ciosem i sięgam po drugi tom „Kwiatu paproci”, żeby zobaczyć, czym tam mnie znowu Gosława wyprowadzi z równowagi oraz jakich ciekawostek o słowiańskich wierzeniach się dowiem.


„Achromatopsja” – Artur Chmielewski

Jeszcze kilka tomów Metra 2033 przełożonych na język polski przede mną, a ostatnio nie przeczytałem żadnego… To tutaj też lecę dalej i tym razem przenoszę się do Warszawy, wraz z Arturem Chmielewskim i jego „Achromatopsją”.


„Pielgrzym” – Terry Hayes

Trochę z tej książki grubasek, więc nie wiem, czy nie zajmie mi z połowy miesiąca przy moim tempie czytania, ale chyba trzeba wreszcie się za nią wziąć. Oceny ma nieprzyzwoicie wręcz wysokie, natomiast opis ukazuje thriller podobny do wielu innych. Morderca zabija swoje ofiary, używając informacji znalezionych w książce napisanej przez byłego dowódcę tajnego wydziału wewnętrznego amerykańskiego wywiadu.

AUDIOBOOK

Zawsze pod koniec miesiąca przeglądam sobie, co tam nowego wpadło do Empik Go, jak również rozgrzebuję swoje ulubione kategorie w poszukiwaniach czegoś ciekawego. Praktycznie zawsze uda mi się dodać coś nowego do moich list z audiobookami oraz słuchowiskami (tak, jestem tym zgredem, co używa starych określeń zamiast „serial audio”).

Ostatnio też zasmakowałem w beletrystyce w słuchawkach. W sumie chyba po prostu nauczyłem się wreszcie jej słuchać albo faktycznie wybieram jedynie tych lektorów, którzy mi podchodzą i dzięki którym się nie gubię. Dlatego też każdego miesiąca ląduje u mnie jakaś fantastyka albo inny kryminał, żeby sobie też nadrobić czystą rozrywkę.

A oto jakie tytuły sobie zaplanowałem na styczeń:

  1. „Sodoma” – Martel Frederic
  2. „Zwycięstwo albo śmierć” – Robert J. Szmidt
  3. „Camgirl” – Isa Mazzei
  4. „Adwokaci. Ich najważniejsze sprawy” – Dorota Kowalska
  5. „Stulecie Winnych. Początek” – Ałbena Grabowska




niedziela, 2 stycznia 2022

Podsumowanie grudnia 2021

No to wzięło i przeleciało, czaicie? Jest pewien plus tego, że grudzień jest już za nami – dni będą znowu coraz dłuższe! Ja tam ogólnie wolę jak jest przyjemny półmrok, niż rozświetlone pomieszczenia, no ale jednak są pewne granice. Kiedy o godzinie 11 przed południem muszę włączać oświetlenie za monitorami, żeby zmniejszyć kontrast między ekranem a otoczeniem, no to coś jest bardzo nie tak. No i do tego o 15 to już trzeba włączać światło w kuchni, żeby się nie zabić o coś. Wystarczy tych wschodów słońca około 7:45 a zachodów o 15:15! Tak, oficjalnie dzień trwa niecałe 8 godzin. Zdawaliście sobie z tego sprawę?

Zdobycze XXI wieku na szczęście pozwalają na spokojne zagłębienie się w lekturę nawet mimo otaczających nas ciemności! Znaczy, no dobra, niekoniecznie XXI wieku, bo prąd to my znamy już od końca XIX wieku tak naprawdę, no ale wiadomo, o co chodzi. Można sobie włączyć lampkę i poczytać, ewentualnie sięgnąć po doświetlany czytnik e-booków. W grudniu zazwyczaj nie mam zbyt wielu okazji do dodatkowego wolnego (nawet jeśli mam urlop, co jest pewnego rodzaju paradoksem), ale nie mogę narzekać na to, ile udało mi się przeczytać. 

Dość już jednak marudzenia, przeskoczmy lepiej do statystyk!



Jak wspomniałem, narzekać nie zamierzam! Skakać z radości też nie, po prostu… to był grudzień. Z nim jest bardzo różnie u mnie, więc sporo czasu spędzam na przeróżnych rzeczach i aktywnościach, niekoniecznie mających coś wspólnego z odpoczynkiem czy czasem wolnym… Cieszę się więc z każdej takiej chwili!


Tutaj przyszaleli trochę „Nerdzi w Kulturze” – zrzucili mi bombę atomową w postaci chyba wszystkich swoich odcinków, które wypuścili w ciągu ostatnich kilku miesięcy! Około 11 godzin to tylko oni! Pod koniec grudnia pojawiły się jednak tu i ówdzie przerwy świąteczne, co jest całkiem zrozumiałe.


Natomiast w ten sposób prezentuje się zestawienie zbiorcze zarówno podcastów, jak i audiobooków. Ono kompletnie nic sensownego nie mówi, ale uwielbiam patrzeć na takie statystyki! Zwłaszcza te średnie dziennie!


Grudzień upłynął w dużym stopniu na „The Office”. Nie mogło rzecz jasna zabraknąć czasu na drugi sezon „Wiedźmina”, ale oprócz niego skupiłem się głównie na perypetiach pracowników Dunder Mifflin. A jeszcze kilka sezonów przede mną!

A oto i pełna lista unikalnych seriali, które obejrzałem:

  1. „F is for Family”
  2. „The Office”
  3. „The Witcher”


Czy tutaj trzeba dodawać opis słowno-muzyczny? Chyba nie! Klasyczna stabilność!

Prawie na koniec łapcie zdjęcie z Instagrama, które zdobyło najwięcej organicznych polubień!

Zakończę to podsumowanie jak zawsze, listą przeczytanych książek wraz z linkami do opinii o nich: